Literatura

Literacki Nobel za opis dyktatury

Herta Müller, zdjęcie z marca 2001 roku
AFP
Laureatką literackiej nagrody Nobla została Herta Müller - niemiecka pisarka rumuńskiego pochodzenia
Jest autorką powieści, esejów i poezji. Zasłynęła opisując życie w Rumunii w czasach dyktatury Nicolae Ceauşescu.
Urodziła się w 1953 r. w niemieckiej wsi w Banacie - wielokulturowej części Rumunii. Jako dziecko mówiła wyłącznie po niemiecku, rumuński poznała w szkole. Studiowała germanistykę i literaturę rumuńską. Pracowała jako tłumaczka w fabryce maszyn. W 1979 r., gdy odmówiła współpracy z tajną policją Securitate, została zwolniona. Debiutowała w 1982 r. w Rumunii ocenzurowaną powieścią „Niziny”. Opisała w niej rodzinną wieś i ściągnęła na siebie krytykę rumuńskich Niemców. Gdy w 1984 r. opublikowano pełną wersję książki, Müller okrzyknięto nowym głosem niemieckojęzycznej literatury.
Prześladowana przez komunistyczne władze, w 1987 r., po kilku latach starań, wyemigrowała do Niemiec. Przeniosła się tam w raz z ówczesnym mężem, pisarzem Richardem Wagnerem. Mieszka i wykłada w Berlinie. Zdobyła międzynarodowe uznanie - jej książki są chętnie tłumaczone i nagradzane, odebrała m.in. nagrodę im. Kleista (1994 r.) oraz Nagrodę Fundacji im. Konrada Adenauera w dziedzinie literatury (2004 r.). W Polsce ukazały się m.in.: „Sercątko”, „Dziś wolałabym siebie nie spotkać”, „Lis już wtedy był myśliwym”, „Król kłania się i zabija”, „Niziny”, „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”, a w zeszłym roku - „Głód i jedwab”. [ramka] [srodtytul]Katarzyna Leszczyńska, polska tłumaczka książek Noblistki [/srodtytul] Myślę, że Komitet Noblowski, podkreślając bezpośredniość jej prozy, miał na myśli niezwykłą precyzję w operowaniu szczegółem. Poprzez detal Herta Müller stara się maksymalnie zbliżyć do rzeczywistości. Z poszarpanych, porwanych szczegółów układa świat - taki, jakim go postrzegamy. Zachwyca mnie, jak używa języka. Z jednej strony jest on przepiękny, niezwykle obrazowy, z drugiej - potrafi głęboko zranić. Dotyka do żywego, nie służy opisowi, dosłownie wywołuje emocje. Ale w jej pisarstwie zawarta jest także zimna, klarowna analiza. Müller stała się głosem ludzi, którzy dostali się w tryby totalitaryzmu lub - tak jak ona - dwóch represyjnych systemów. Bo żyła w Rumunii w czasach dyktatury, a jej ojciec był członkiem SS, środowisko niemieckie w Rumunii miało silne profaszystowskie sympatie. Müller pisze w imieniu ludzi manipulowanych przez władzę, unikających - dzięki analizie i trwaniu przy szczególe - całościowego, jak w totalitaryzmie, wyjaśnienia świata. O relacji z ojcem mówi w książkach i wywiadach. Gorzko analizuje jego postać, wręcz nienawidzi za to, co reprezentował, w co wierzył. Ale miała wobec niego także ciepłe, dziecięce uczucia. Stara się obie te sprawy pogodzić. Jako pisarka Müller zajmuje się intymnym wymiarem przeżyć, ale przy okazji wykonuje kawał socjologicznej roboty. Pokazuje, jak tworzą się mechanizmy i fenomeny dotyczące zbiorowości. Opisuje, jak można wpędzić w sidła strachu, niszczyć przyjaźnie, ale też - jak strach zwraca się przeciwko władzy. W Niemczech na początku wytykano jej, że jest monotematyczna, bo wraca do totalitaryzmu, doszukuje się śladów represji w niemieckiej demokracji. Patrzyła na Niemcy i na życie azylantów okiem osoby szczególnie wyczulonej. Z czasem zyskiwała uznanie, dostała wiele prestiżowych nagród, a jej najnowsza powieść „Atemschaukel”, której nadałam roboczy tytuł „Huśtawka oddechu”, została przyjęta entuzjastycznie. [i] not. pw[/i] [srodtytul]Andrzej Stasiuk pisarz, polski wydawca noblistki:[/srodtytul] Herta Müller to autorka z poczuciem misji. Opisuje mechanizmy dyktatury - nie tylko komunistycznej. Mierzy się ze złem po to, by je zwyciężyć. Prywatnie jest osobą powściągliwą, nie okazuje emocji. Jednak gdy jadąc z nią samochodem włączyłem płytę z rumuńskimi piosenkami, zaczęła śpiewać. [i]— b.m.[/i] [srodtytul]Andrzej Kopacki, germanista, redaktor „Literatury na świecie”[/srodtytul] Tegoroczny literacki Nobel to dla mnie duże zaskoczenie. Rozumiem, że decyzję pewnie uzasadnia fakt, że to pisarstwo bardzo silnie związane z historią, życiem w komunizmie, opresją polityczną, a zatem egzystencjalne. Ale z drugiej strony nie jestem przekonany, czy sposób narracji autorki wart jest tej nagrody. Herta Müller to niewątpliwie sprawna pisarka, która miewa wspaniałe poetyckie zdania, ale przy dłuższej lekturze, jej jednostronnie pesymistyczne widzenie świata wydaje się jałowe i stąd moje wątpliwości, czy jest to pisarstwo najwyższej próby. Dobrze jednak, że mamy dużo tłumaczeń na język polski jej powieści i esejów. Polski rynek - a zwłaszcza Wydawnictwo Czarne - stanął na wysokości zadania i wystarczy teraz tylko sięgnąć po książki Herty Müller na półkę, by samemu ocenić wartość tej prozy. Brakuje tylko tłumaczeń jej bardzo ciekawych wierszy. W Niemczech Herta Müller jest docenioną pisarką, wielokrotnie nagradzaną. Mimo to ona sama ma wyraźnie problem z Niemcami. Mieszka w Berlinie, ale nie przestaje czuć się emigrantką. Pisze o tym jako o ostatniej odsłonie swoich bardzo ciężkich doświadczeń - po tym, jak jej matka została deportowana na Ukrainę, ojciec się zapił, ona sama musiała przez lata żyć w komunizmie, a na koniec spotkało ją to straszliwe doświadczenie emigranckie. [i]m.k.[/i] [srodtytul]Dorota Swinarska, Goethe Institut w Warszawie, dział kultury [/srodtytul] Herta Müller była według mnie pewną kandydaturą. Od dawna nie mieliśmy tak niekontrowersyjnego wyboru, co więcej nie naznaczonego doraźnymi społeczno–politycznymi kontekstami. To po prostu świetna literatura, która broni się sama. Ważna, bo dotyczy wciąż aktualnego w naszej części Europy tematu: uwikłania jednostki i społeczeństwa w dyktaturę. Zmusza do refleksji, jak ludzie z tym żyli, jakie decyzje, a w ich następstwie - klęski i zwycięstwa ponosili. Głęboko w pamięć zapadła mi wizyta Herty Müller w Polsce jesienią 2003 roku, gdy Goethe Institut współorganizował w Warszawie promocję jej powieści „Sercątko”, pierwszej przetłumaczonej na język polski. Poraziło mnie wtedy, jak silnie przeżywała wszystkie historie, które opisywała. Czuło się, że tamte doświadczenia ma zakodowane po koniuszki nerwów. A przy tym sprawiała osoby niezwykle otwartej na świat, bardzo zainteresowanej Polską. [i]m.k.[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL