Publicystyka

PO jako prowokacja PiS

Bronisław Wildstein
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Kto wywindował Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego na wysokie stanowiska? Ten, kto to zrobił, jest wspólnikiem w kreciej robocie wymierzonej w partię Donalda Tuska – ironizuje publicysta „Rzeczpospolitej”
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/wildstein/2009/10/08/po-jako-prowokacja-pis/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]
Trzeba przyznać, że znaleźliśmy się w nie lada poznawczym zamęcie. Politycy z czołówki PO naruszyli wszelkie normy politycznej przyzwoitości i najprawdopodobniej złamali prawo. Okazuje się jednak, że szef CBA, odkrywając to, dokonał politycznej prowokacji i powinien zostać ukarany. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się to absurdem. CBA zostało powołane w celu tropienia tego typu nieprawości, jego szef skutecznie wykonał zadanie i powinien oczekiwać nagrody. Premier jednak mówi, że to prowokacja, wtórują mu inni prawi mężowie z Platformy, wyśpiewuje chór żarliwych publicystów – jak im nie wierzyć?
Jeśli jednak wierzymy, to należałoby prześledzić kulisy prowokacji. Nie byłoby jej, gdyby nie niewłaściwe zachowanie Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego. Czyli to oni są jej właściwym źródłem. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu: Chlebowski i Drzewiecki to pisowscy prowokatorzy. No tak, ale gdyby byli szeregowymi członkami partii, prowokacja byłaby żadna. Czy więc nie jest tak, że ci, którzy wywindowali ich na wysokie stanowiska, są wspólnikami w kreciej robocie wymierzonej w partię Donalda Tuska? Przecież cała afera hazardowa uwieńczona konferencjami prasowymi nie pozostawiała złudzeń, że Chlebowski i Drzewiecki na swoje stanowiska zupełnie się nie nadawali. Któż więc ich mianował ze szkodą dla PO? Czy nie jest tak, że w tej partii nic nie dzieje się bez zgody lidera? Wszystko zaczyna się niestety układać w logiczny ciąg. Przecież Donald Tusk mógłby zachować się tak, aby nie budzić dwuznaczności i podejrzeń. Nie musiał prowadzić rozmowy z Drzewieckim, która mogła doprowadzić do dekonspiracji śledztwa CBA, a jeśli już do niej doszło, mógł sprawę upublicznić i przeciąć. Czy więc nie premier Tusk stoi za największą prowokacją wymierzoną w PO? Demokratyczny lider musi być jednak wybrany i akceptowany przez członków partii. Czy więc za prowokacją przeciw PO nie stoi PO? PO jest więc pisowską prowokacją wymierzoną... właśnie... jakkolwiek by było, Kaczyńskich trzeba pociągnąć do odpowiedzialności!
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL