Lokaty i inwestycje

Oferta PKO BP na razie bez kolejek

Wczoraj właściciela zmieniło 15,7 mln praw poboru. Cena pojedynczego spadła w stosunku do kursu odniesienia (3,03 zł) o blisko 8 proc., a akcje banku potaniały wczoraj o 2,9 proc.
Rzeczpospolita
Pierwsi inwestorzy zapisali się już na akcje z nowej emisji banku
Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że wczoraj, w pierwszym dniu zapisów na akcje banku i handlu prawami poboru, do oddziałów PKO BP zgłosiło się kilka tysięcy osób zainteresowanych ofertą. – Placówki banku i domu maklerskiego na bieżąco obsługują akcjonariuszy, który przychodzą złożyć zapisy na akcje lub sprzedać prawa poboru – mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.
Emisja akcji jest skierowana do dotychczasowych akcjonariuszy, a cena emisyjna walorów wynosi 20,5 zł. Bank chce w ten sposób pozyskać ponad 5,1 mld zł. Głównym udziałowcem PKO BP jest Skarb Państwa, który posiada 51,24 proc. We wtorek wieczorem Ministerstwo Skarbu i Bank Gospodarstwa Krajowego podpisały umowę sprzedaży praw poboru. BGK zobowiązał się nabyć wszystkie przysługujące SP prawa poboru.
Dzięki temu po emisji będzie miał ponad 10-proc. udział w kapitale PKO BP. Sprzedaż praw poboru zostanie zrealizowana 15 października 2009 r., ostatniego dnia obrotu, w trybie transakcji pakietowej. Cena, po jakiej je sprzedano, nie została ujawniona. Z naszych wyliczeń wynika, że przychody budżetowe z tej transakcji mogą sięgnąć nawet 1,5 mld zł. BGK obejmie ponad 128 mln akcji nowej emisji PKO BP stanowiących nieco ponad 10 proc. ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu PKO BP. W rękach inwestorów indywidualnych znajduje się około 15 proc. akcji PKO BP. Zakładając, że wszyscy wezmą udział w nowej emisji, muszą wyłożyć na zakup nowych papierów łącznie blisko 770 mln zł. Część tych środków będzie pochodzić z lokat bankowych, w tym depozytów PKO BP. – Spodziewaliśmy się lekkiego wzrostu depozytów gospodarstw domowych, o około 500 mln zł miesięcznie do końca roku, ale faktycznie w październiku oferta PKO BP może spowodować spadek depozytów gospodarstw domowych – ocenia Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL