Piłka nożna

Wybrano tylko twardych

ROL
Dopiero wczoraj wieczorem na zgrupowanie reprezentacji Polski przyjechali ostatni powołani piłkarze
Wreszcie na treningach będzie dwóch bramkarzy. Najpierw Stefan Majewski powołał Jerzego Dudka, Wojciecha Kowalewskiego i Sebastiana Przyrowskiego. Ten ostatni doznał jednak kontuzji, a nikt nie zajął jego miejsca. Wojciech Kowalewski miał w poniedziałek mecz swojego klubu, Iraklisu, więc przez półtora dnia jedynym bramkarzem we Wronkach był Jerzy Dudek.
Ćwiczył z trenerem Józefem Młynarczykiem, tworząc z nim niezwykłą, jedyną w Polsce parę zdobywców Pucharu Mistrzów. Młynarczyk wywalczył go 22 lata temu z FC Porto, Dudek przed czterema laty z Liverpoolem. – Kiedy tylko przeszedłem do Realu – mówi Jerzy Dudek – dziwiono się tam, że nie dostawałem powołań do reprezentacji. Trzy czwarte zawodników Realu wyjeżdżała w terminach FIFA do swoich krajów, a ja zostawałem na treningu z jakimiś pięcioma mniej znanymi zawodnikami. Teraz dziwiono się w klubie, że otrzymałem powołanie. Chciałbym dobrze zagrać w Pradze, żeby koledzy nie robili sobie ze mnie żartów po powrocie.
– Kiedy patrzę na tych chłopaków, widzę, że się przejmują, zdają sobie sprawę z ważności meczu. Ale czy podołają zadaniu, tego nie wiem. Mam nadzieję, że tak, bo wybieraliśmy nie tylko dobrych, ale i twardych – powiedział Józef Młynarczyk. Twardzi są, ale odpornych na urazy nie ma. Największym problemem wydaje się kontuzja Arkadiusza Głowackiego odniesiona w spotkaniu Wisły ze Śląskiem. W poniedziałek tylko biegał z trenerem, wczoraj rano zszedł z boiska. – To drobna sprawa, od środy wszystko powinno wrócić do normy – pocieszał dziennikarzy. Niepokój jednak jest uzasadniony, bo o ile w pomocy i ataku wybór jest dość duży, o tyle z obroną mamy problem. Zwłaszcza z jej środkiem. Wiadomo, że stoperem powinien być doświadczony zawodnik, który sam potrafi i innym pomoże. Ale takiego trudno znaleźć. Spośród obecnych we Wronkach Głowacki wydaje się w największym stopniu spełniać te warunki. Trenerzy na temat ewentualnego składu nie powiedzieli ani słowa. Stefan Majewski na powtarzające się pytanie: jak będzie, odpowiada: będzie dobrze. I to na razie musi nam wystarczyć. [ramka][srodtytul]Wizyta komisji[/srodtytul] Środa zakończyła się nietypowo. Wieczorem przybyła do hotelu Olympic trzyosobowa komisja z Poznania, zajmująca się walką z dopingiem w sporcie. Do badania wylosowano ośmiu zawodników. Po wieczornym treningu każdy musiał zapełnić próbówkę moczem. Nie ma w tym żadnej sensacji. Tak się dziś dzieje na całym świecie[/ramka].
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL