Unia Europejska

Lizbona w rękach Warszawy

Wśród cieszących się z wyniku referendum Irlandczyków znalazł się były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Pat Cox
PAP/EPA
Doradcy prezydenta mają go dziś przekonywać, aby nie śpieszył się z podpisywaniem traktatu lizbońskiego – dowiedziała się „Rzeczpospolita”
Mimo wcześniejszych zapewnień, że traktat zostanie podpisany przez Lecha Kaczyńskiego natychmiast po przyjęciu go przez Irlandczyków, prezydent wciąż się waha.
Jak wynika z naszych ustaleń, najpierw chciałby dostać gwarancje, że Polska w ślad za Niemcami wzmocni rolę swojego parlamentu w sprawach unijnych. Wciąż nierozstrzygnięta pozostaje również sprawa podziału kompetencji w polityce zagranicznej między prezydentem a premierem.
– Prezydent chce mieć pewność, że porozumienie dotyczące tzw. ustawy kompetencyjnej będzie dotrzymane – powiedział nam wczoraj jeden z bliskich współpracowników Lecha Kaczyńskiego pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem prezydent może jednak zakończyć ratyfikację traktatu już pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego. Z informacji „Rz” wynika też, że prezydent byłby gotów zaryzykować krytykę ze strony UE i dłużej zwlekać z podpisem, by uzyskać lepsze stanowisko dla Polaka w Komisji Europejskiej. Nie jest jednak w stanie tego przeprowadzić bez pomocy rządu. Z ogłoszonych w sobotę w Dublinie rezultatów piątkowego referendum wynika, że aż 67,1 proc. Irlandczyków poparło traktat lizboński. Liczba jego zwolenników wzrosła o 20 proc. w porównaniu z głosowaniem z 2008 r., wygranym przez przeciwników traktatu. – Irlandczycy pokazali, że wiążą swą przyszłość i przyszłość swoich dzieci z Europą – mówił uradowany irlandzki premier Brian Cowen. Zadowolenie wyrażali szefowie innych europejskich rządów. Aby traktat mógł wejść w życie, muszą go ratyfikować wszystkie kraje UE. Nie zrobiły tego jeszcze tylko Polska i Czechy. – Im szybciej prezydent Lech Kaczyński podpisze traktat lizboński, tym lepiej dla dobra Polski – jeśli chodzi o jej pozycję i możliwości manewru – mówił w sobotę w Berlinie premier Donald Tusk. – Cieszymy się z wyniku referendum w Irlandii. Niedługo podpis zostanie złożony przez prezydenta – oznajmił wczoraj „Rz” Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie chciał jednak podać żadnej konkretnej daty. Między Pałacem Prezydenckim i Kancelarią Premiera trwa nieustanny spór o politykę zagraniczną. Nie zakończył go nawet majowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że rząd przygotowuje polskie stanowisko na unijne szczyty, ale prezydent może w nich uczestniczyć, jeśli zechce.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL