Sport

Panienki ze stolicy

Stefan Szczepłek
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Jak określić zwycięstwo Jagiellonii nad Legią? Sensacją, niespodzianką, czy uznać, że wynik był zgodny z oczekiwaniami? Raczej mało kto się tego spodziewał, może poza nielicznymi kibicami w Białymstoku i piłkarzami Jagiellonii
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/szczeplek/2009/10/05/panienki-ze-stolicy/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]Różnica między nimi a legionistami polegała na tym, że białostoczanie walczyli od pierwszej do ostatniej minuty i to nawet wtedy, kiedy mieli już pewne zwycięstwo, a warszawianie w tym czasie dreptali po boisku.
Ta sytuacja wiele mówi nie tylko o Jagiellonii i Legii, ale całej lidze. Z faworytów rozgrywek jedynie Wisła spisuje się tak, jak na mistrza przystało. Śląsk nie miał nic do powiedzenia, a przecież uważany jest za drużynę mającą największe szanse dołączenia do wielkiej trójki: Wisły, Legii i Lecha. Dlaczego ma takie notowania, nie bardzo wiadomo. Wyniki i gra Śląska nie odbiegają specjalnie od tego, co pokazują inne przeciętne zespoły. Może polega to na złudnej wierze, że jak trenerem zostaje ktoś, kto był dobrym piłkarzem, a klub ma mocne podstawy finansowe, to sukces jest murowany. A to nieprawda, o czym przekonuje się Śląsk z Ryszardem Tarasiewiczem i Zygmuntem Solorzem (kilka lat temu współwłaścicielem Śląska był Ryszard Sobiesiak, któremu – gdy jeszcze grał w piłkę – koledzy z boiska nadali przydomek Pinokio), a czego w poprzednim sezonie boleśnie doświadczył Górnik Zabrze z Henrykiem Kasperczakiem i pieniędzmi firmy Allianz.
Czy Legia nie jest w podobnej sytuacji? Jan Urban niezależnie od wyniku mówi mądrze, a kiedy przegrywa, nie szuka łatwych usprawiedliwień. Tym razem też wytrzymał nerwowo, nie dał się wciągnąć w rozmowę o ostrej grze Jagiellonii, choć pytał go o to reporter Canal+. A przecież trener Legii miał prawo mieć pretensje do swoich piłkarzy, że nie odpowiadają na ostre ataki gospodarzy, nie ryzykują. Nie grają tak jak większość drużyn słabszych niż Legia, ale dobrze wiedzących, że walką można zmniejszyć różnice w umiejętnościach. Mecz Polonii z Piastem na stadionie przy Konwiktorskiej pokazał, że poloniści nie tylko niewiele umieją, ale podobnie jak Legia nie potrafią walczyć. Prawdziwi mężczyźni są nie w stolicy, ale w Białymstoku i w Gliwicach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL