Historia

Złowieszcze linie Kesselringa

Hitler, Mussolini i Keitel w rozmowie z feldmarszałkiem Kesselringiem, dowódcą wojsk niemieckich na froncie włoskim
bettmann/corbis
Latem 1943 roku Niemcy nie potrafili zapobiec utracie Sycylii i włoskiego sojusznika oraz odeprzeć inwazji na południu Włoch. Błyskawicznie wznosili jednak kolejne rubieże obronne na trudno dostępnych terenach, hamując postępy alianckiego natarcia. Sprzymierzonym pozostało mozolne przedzieranie się na północ Półwyspu Apenińskiego. Ich celem był Rzym.
W połowie października 1943 roku, opuszczając linię rzeki Volturno, feldmarszałek Kesselring wycofał niemieckie dywizje za rzekę Garigliano. Nowa linia obrony była tak usytuowana, że niemożliwe było jej obejście.
Wybitny teoretyk wojskowy gen. J. F. C. Fuller pisał: „Dowództwo [alianckiej 15. Grupy Armii] przywykłe do taktyki Montgomery’ego przeoczyło fakt, że chodzi tu o walkę w górach. Zastosowana taktyka polegała na: 1. tworzeniu takiej przewagi każdej broni, aby przegrana stawała się faktycznie niemożliwa; 2. zgromadzeniu olbrzymich ilości amunicji i zaopatrzenia; 3. niszczącym bombardowaniu wstępnym artyleryjskim i lotniczym; 4. metodycznym posuwaniu się piechoty, które następowało po bombardowaniu wstępnym i zwykle rozpoczynało się pod osłoną ciemności; 5. wprowadzeniu za piechotą czołgów, używanych jako artyleria samobieżna dla zapewnienia wsparcia ogniowego piechocie”.
8 listopada gen. Harold Alexander, dowódca 15. Grupy Armii, przedstawił plan działań we Włoszech. W pierwszej fazie brytyjska 8. Armia gen. Montgomery’ego miała przełamać niemiecką obronę nad rzeką Sangro, zająć rejon Pescara – Popoli i dalej nacierać na Rzym wzdłuż drogi nr 5. W drugiej amerykańska 5. Armia gen. Clarka powinna uderzyć wzdłuż rzek Liri i Sacco, a w trzeciej – wysadzić desant morski w sile korpusu na południe od Rzymu, aby opanować Góry Albańskie. W tym samym czasie 8. Armia miała przeprowadzić jedną brygadą desant na wybrzeżu adriatyckim. Również w listopadzie feldmarszałek Albert Kesselring został dowódcą wszystkich sil niemieckich na froncie włoskim. W skład Grupy Armii „C” weszły 10. i 14. Armia. Kesselring nakazał rozbudowę linii Gustawa, ciągnącej się od Ortony przez Castel di Sangro i Cassino do Gaety, w tym zwłaszcza umocnień w rejonie masywu Monte Cassino. W tym miejscu zamierzał zatrzymać aliantów prących na Rzym. W razie niepowodzenia Niemcy mieli się wycofać na linię Hitlera zwaną przez niemieckich sztabowców Wrotami Rzymu, oddaloną od linii Gustawa o 15 – 25 km, wzdłuż rubieży: Piedimonte – Pontecorvo – San Oliva – Formi. Pomiędzy obiema liniami wznoszono pozycję pośrednią zwaną Dora, a w górach Aurunci pozycję ryglową Orange. Ostatnią deską ratunku miała być linia Cezara, biegnąca od Pescary nad Adriatykiem przez Avezzano do Veletri nad Morzem Tyrreńskim, ale do maja 1944 roku nie zdołano jej ukończyć. Dobrze zorganizowane niemieckie działania opóźniające pokrzyżowały plany gen. Alexandra. 8. Armia od 19 listopada do pierwszych dni stycznia 1944 roku zdołała się posunąć 30 km na lewym skrzydle i 40 km na prawym. Natomiast amerykańska 5. Armia do 12 stycznia na prawym skrzydle przebyła 80 km, a lewym zaś 32 km. Straty obu armii w tym okresie wyniosły ponad 25 tys. żołnierzy. Na przełomie 1943 i 1944 roku front ustabilizował się na linii Ortona – Cassino – Minturno. Jednostki pancerne alianci mogli rozwinąć dopiero w dolinie rzeki Liri, ale aby tam dotrzeć, należało sforsować rzeki Garigliano i Rapido. Dolinę Liri blokował masyw Monte Cassino – przeszkoda nie do przebycia – a bez jego opanowania marsz na Rzym drogą nr 6 był niemożliwy. Aż do Morza Adriatyckiego teren był równie trudny do pokonania z powodu braku dróg wiodących w kierunku Wiecznego Miasta. Znajdowały się tam też ogniska malarii i z obawy przed epidemią natarcie wzdłuż wybrzeża na Ankonę postanowiono wznowić dopiero po zajęciu Rzymu. W grudniu 1943 roku na czele 8. Armii gen. Montgomery’ego zastąpił gen. Leese, a w styczniu 15. Grupa Armii zmieniła nazwę na Aliancka Armia Włoch. [srodtytul]Monte Cassino – pierwsza odsłona[/srodtytul] 12 stycznia gen. Alexander nakazał rozpoczęcie bitwy o Rzym. Aliancki dowódca nie liczył się z poważniejszym oporem w rejonie Anzio i na linii Gustawa. Jako pierwszy wszedł do akcji Francuski Korpus Ekspedycyjny (FKE), który miał obejść pozycje niemieckie przez góry na północ od Cassino, lecz po wyczerpującym boju z niemiecką 5. DGór. został zmuszony do odwrotu. Pięć dni później do natarcia ruszyły brytyjski X Korpus i amerykański II Korpus, które miały opanować przyczółki za rzekami Garigliano i Rapido. W trakcie natarcia alianci przechwycili niemiecki rozkaz: „Linia Gustawa musi być utrzymana za wszelką cenę ze względu na znaczenie polityczne zatrzymania ofensywy sprzymierzonych. […] Führer oczekuje zażartej walki o każdą piędź ziemi”. Tak też się stało. Brytyjczykom udało się uchwycić dwa przyczółki, ale 20 stycznia ich natarcie powstrzymał silny kontratak czterech wrogich dywizji z 10. Armii gen. von Vietinghoffa. Jeszcze gorzej poszło Amerykanom nad Rapido. 36. Dywizja Piechoty tylko przez trzy dni straciła 1681 zabitych, rannych i zaginionych. Dopiero drugie natarcie wyprowadzone 24 stycznia po kilku dniach krwawych zmagań osiągnęło niewielkie postępy i umożliwiło dalszy atak na Cassino. Jednak obrona niemieckiej 44. DP w Cassino była tak dobrze zorganizowana, że w ciągu dwóch tygodni walk oddziałom amerykańskiej 34. DP udało się opanować jedynie kilka domów na skraju miasta. Większe sukcesy osiągnęły oddziały nacierające na wzgórze, na którym stał sławny klasztor Benedyktynów. Amerykanie zbliżyli się na 900 m do podnóża wzniesienia. Niemcy kontratakowali i przetrzebiona 34. DP musiała przekazać opanowany teren nowozelandzkiemu II Korpusowi. [srodtytul]Zmarnowana szansa pod Anzio[/srodtytul] Szansą na uniknięcie krwawych zmagań o Monte Cassino był desant pod Anzio, 30 km na południowy zachód od Rzymu. 22 stycznia wylądowały tam oddziały amerykańskiego VI Korpusu gen. Lucasa i łatwo uchwyciły przyczółek. Gen. Alexander w meldunku do Londynu pisał: „Wydaje się, że osiągnęliśmy całkowite zaskoczenie”. Droga do Rzymu była otwarta, jednak gen. Lucas zamiast ruszyć do przodu, rozpoczął rozbudowywanie przyczółka. W 14 dni na brzegu znalazło się ok. 70 tys. żołnierzy alianckich, 21 940 pojazdów, w tym 380 czołgów. Kunktatorstwo gen. Lucasa umożliwiło Niemcom zdecydowaną kontrakcję siłami I Korpusu Spadochronowego i LXXVI Korpusu Pancernego. Sile ognia okrętów osłaniających rejon desantu, dominacji w powietrzu oraz sprawnemu przerzutowi wojska i zaopatrzenia zawdzięczali alianci ocalenie przyczółka. Zablokowany przez Niemców, nie miał on jednak większego znaczenia dla walk na linii Gustawa. Alianci zaś musieli ją znowu atakować od czoła. Gen. Alexander pisał: „Pierwsza bitwa o Cassino była niemieckim sukcesem; jego powstrzymanie było teraz sprawą prestiżu”. [srodtytul]Monte Cassino – druga odsłona[/srodtytul] Główną rolę w drugiej ofensywie na Monte Cassino odegrał nowozelandzki II Korpus gen. Freyberga, który podporządkowano 5. Armii. Plan gen. Alexandra zakładał, że indyjska 4. DP opanuje wzgórze klasztorne, a nowozelandzka 2. DP uchwyci przyczółek na rzece Rapido. Miało to umożliwić wprowadzenie w dolinę rzeki Liri amerykańskiej 1. DPanc. Przed natarciem, 15 lutego 1944 roku, rozegrał się jeden z najbardziej kontrowersyjnych epizodów kilkumiesięcznych walk o Monte Cassino – amerykański nalot na klasztor Benedyktynów. Bombowce B-17 i B-25 zrzuciły na perłę romańskiej architektury 576 ton bomb, zamieniając ją w dymiące ruiny. Szczęśliwie wcześniej Niemcy ewakuowali mnichów i bezcenne zabytki klasztorne, w tym 80 tys. rękopisów, inkunabułów, kodeksów i ksiąg. Nalot został przeprowadzony na żądanie gen. Freyberga, któremu ulegli gen. Clark i gen. Alexander, mimo że alianckie dowództwo nie miało pewnych informacji, że w klasztorze znajdują się niemieccy żołnierze. Gen. Fuller pisał: „Jedynym skutkiem tego niszczycielskiego bombardowania było to, że zamieniło ono klasztor w fortecę, obrona bowiem kupy gruzów i ruin jest łatwiejszą i wygodniejszą operacją niż obrona budynku. Nie tylko bowiem ma się pod ręką materiał do budowy umocnień, lecz także nie ma dachów ani podłóg, które waliłyby się na obrońców. I dlatego bombardowanie klasztoru było nie tyle aktem wandalizmu, ile czystą głupotą z taktycznego punktu widzenia”. Nowozelandczycy uderzyli nocą z 17 na 18 lutego na miasto Cassino. Zostali zatrzymani przez niemieckich grenadierów w rejonie stacji kolejowej. Nie pomogło wsparcie amerykańskich czołgów, które utknęły i zostały zniszczone przez niemiecką artylerię. Droga nr 6 dalej była zablokowana. Nie powiodło się również natarcie Hindusów. Gen. Tuker zanotował: „5. Armia zdecydowała się kontynuować bezpośredni atak na Monte Cassino, ale nie zastosowała koniecznego nacisku, bez którego atak taki nie mógł się powieść. I tak, ciężkie bombowce zrzuciły zaledwie 500 ton materiałów wybuchowych, a dodatkowo bombardowanie to w żaden sposób nie było skoordynowane z atakiem piechoty, który nastąpił trzy lub cztery dni później”. Monte Cassino – trzecia odsłona15 marca rozpoczęła się trzecia bitwa o Monte Cassino. Na odcinku 5. Armii do akcji ponownie wszedł nowozelandzki II Korpus, który miał zdobyć wzgórze klasztorne oraz miasto Cassino. 775 samolotów zrzuciło na nie aż 1000 ton bomb! Część niemieckich spadochroniarzy schroniła się przed bombami w schronach na zboczu góry, a potem stawiła twardy opór Nowozelandczykom. Przejściowym sukcesem zakończyło się tylko natarcie nowozelandzkie na Wzgórze Zamkowe na północnym skraju miasta. Spadochroniarze dostali posiłki i odzyskali utracone punkty. Później szala bitwy na chwilę przechyliła się na stronę Nowozelandczyków, ale Niemcy mieli wiele stanowisk strzelców wyborowych i karabinów maszynowych, a hotele Continental i Des Roses były połączone podziemnymi tunelami, co umożliwiało spadochroniarzom przerzucanie odwodów na zagrożone odcinki. Gen. Wilson relacjonował: „Chociaż nasza piechota mogła posuwać się naprzód, to jednak czołgi nie mogły przejść, by dać jej wsparcie, ze względu na leje po bombach liczące od czterdziestu do pięćdziesięciu metrów średnicy i szybko napełniające się wodą. Czołgi [...] wkroczyły tam dopiero po trzydziestu sześciu godzinach, kiedy spychacze oczyściły przejścia”. Nie na wiele się to zdało – próba ataku na hotele 18 marca załamała się w morderczym ogniu. Chcąc odciążyć atakujących w rejonie Cassino, gen. Freyberg nakazał pułkowi czołgów uderzenie przez wąwóz zwany Gardzielą na Massa Albaneta. Tuż po wyjściu z wąwozu shermany znalazły się pod ogniem niemieckich panzerschrecków, a pierwsze wozy najechały na miny talerzowe i zatarasowały drogę następnym. W tym momencie ruszył niemiecki kontratak. Wybuchła panika, którą wykorzystali spadochroniarze i zniszczyli jeszcze kilka czołgów. Kulminacyjny moment trzeciej bitwy przypadł 19 marca, gdy żołnierze hinduscy musieli się wycofać ze zboczy wzgórza klasztornego. Za to Nowozelandczycy umocnili się w Cassino. Na więcej nie było ich stać. Jednostki hinduskie i nowozelandzkie straciły razem 1594 poległych i rannych. Nowozelandzki premier miał za złe dowódcom brytyjskim, że posłali żołnierzy z Antypodów na krwawą rzeź. Potem rozważano dwa warianty: kontynuowanie natarcia na Monte Cassino albo rozpoczęcie operacji wzdłuż wybrzeża Adriatyku i opanowanie Rzymu od północy. Dowódcy 5. i 8. Armii opowiedzieli się za pierwszym rozwiązaniem. Dla wzmocnienia 8. Armii skierowano na pierwszą linię 2. Korpus Polski gen. Władysława Andersa. [srodtytul]Polska bitwa – nieudany początek[/srodtytul] 24 marca gen. Anders otrzymał od gen. Leese’a propozycję, aby 2. Korpus wziął udział w przełamaniu niemieckich pozycji pod Monte Cassino, a następnie zajął Piedimonte. Miał 10 minut na podjęcie decyzji. Licząc, że przysłuży się to sprawie polskiej i zada kłam propagandzie sowieckiej, która twierdziła, że podkomendni Andersa nie chcą walczyć z Niemcami, generał zgodził się. Wskutek braku łączności i obowiązku zachowania tajemnicy nie powiadomił o tej decyzji naczelnego wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Brytyjski XIII Korpus miał frontalnym natarciem sforsować Rapido, a potem nawiązać styczność z polskim 2. Korpusem dla zamknięcia pierścienia wokół wzgórza klasztornego. Znajdujący się na południe od 2. Korpusu brytyjski X Korpus winien osłaniać prawe skrzydło. Pozostający w odwodzie kanadyjski I Korpus miał przedłużyć natarcie XIII Korpusu wzdłuż drogi nr 6 w momencie przełamania niemieckiej obrony na linii Gustawa i linii Hitlera. W razie silnego oporu niemieckiego na rzece Rapido miał wesprzeć lewe skrzydło XIII Korpusu. Czwarta bitwa (operacja „Diadem”) rozpoczęła się 11 maja o godz. 23. Na całym froncie włoskim od Acquafondata do Morza Tyrreńskiego przez 40 minut ostrzał prowadziło ponad 2 tys. dział. O godz. 23.45 XIII Korpus przystąpił do forsowania Rapido i Gari. Polacy atakowali na wschód od wzgórza klasztornego. W pasie natarcia 5. Kresowej Dywizji Piechoty (KDP) na południowy grzbiet wzniesienia zwanego Widmem ruszył 15. Batalion. 20 minut później do akcji wszedł 13. Batalion szturmujący północny grzbiet Widma. Wzgórza bronił niemiecki batalion piechoty górskiej, który akurat był luzowany przez batalion spadochroniarzy. Nacierających wąskimi przejściami w polach minowych i górskimi ścieżkami powitał morderczy ogień. Kpt. Marcelian Czachowski z 13. Batalionu pisał: „W ogniu tym w pierwszej chwili prysła łączność techniczna moja z baonem [...] Rury [bengalore – służące do wysadzania bunkrów i przeszkód] prawie w całości wybuchły razem z pociskami, powodując duże starty w oddziale. Miotacz płomieni wraz z obsługą zniszczony. Pluton ckm, sprzęt i amunicja – zniszczone, w ludziach duże straty”. Żołnierzom 15. Batalionu nakazano zdobycie domku na Widmie. Sierż. Kmietowicz wspominał: „Daję serię z thomigana [pistoletu maszynowego Thompson zwanego popularnie Tommy Gun] w okienko założone blachą do połowy. [...] Następnie rzucamy granaty za przeciwległą ścianę i szybko biegniemy do okien, strzelając. [...] Gdy znalazłem się na oknie, zobaczyłem pod ścianą tuż pod nogami schron, na którym leżał twarzą w dół zabity Niemiec [...], a w schronie szmery. Jedna i druga seria w otwór schronu, a po tym dwa granaty [...]. W parę sekund ze schronu wydobywa się dym, kurz i duszące charczenie konających tam Niemców”. Mimo bohaterskiej postawy Polacy nie wzięli Widma. Nie pomogło wsparcie 18. Batalionu z 6. Lwowskiej Brygady Piechoty (LBP). Od świtu 12 maja Niemcy coraz częściej kontratakowali, a ich artyleria okładała polskie pozycje lawiną ołowiu. Ppłk Domoń, obserwując, jak od ognia niemieckiej artylerii topnieją stany w kompaniach, nie mając łączności z dowództwem i sąsiednimi batalionami, nakazał swym ludziom wycofanie się. Wywołało to zamieszanie w polskich szeregach, gdyż odwrót 18. Batalionu pociągnął za sobą część żołnierzy z 13. i 15. Batalionu. Niebawem grupki trzymające się jeszcze na Widmie dostały rozkaz powrotu na pozycje wyjściowe. [srodtytul]Nie powiodło się także uderzenie [/srodtytul] 3. Dywizji Strzelców Karpackich (DSK). Wprawdzie 2. Batalion opanował wzgórze 593, ale niemieccy spadochroniarze kontratakowali z furią. Mjr Ludwik Rawicz-Rojek meldował: „jest bardzo ciężko, Niemcy atakują, biją na nas moździerze”. W następnym meldunku: „Nie damy rady! Nacierają na nas z trzech stron...”. Przed południem Niemcy odbili wzgórze 593. Natomiast 1. Batalion nie zdołał wedrzeć się w głąb Gardzieli mimo wsparcia czołgów. 12 maja po południu gen. Leese nakazał gen. Andersowi przerwanie natarcia 2. Korpusu. Dowódca 8. Armii uznał, że Polacy zrealizowali cel operacyjny, ściągając na siebie większość ognia niemieckiej artylerii, co ułatwiło XIII Korpusowi utworzenie przyczółka na Rapido. [srodtytul]Klasztor w polskich rękach[/srodtytul] 15 maja 2. Korpus otrzymał ze sztabu 8. Armii rozkaz rozpoczęcia drugiego natarcia 17 maja o godz. 7. Celami 5. KDP były wzgórza Widmo, San Angelo i 575 oraz Massa Albanetta, natomiast 3. DSK miała zdobyć wzgórza 593, 569, 476 i stworzyć silną obronę przed ostatecznym atakiem na klasztor. Na odcinku 5. KDP walka o Widmo rozpoczęła się 16 maja wypadem kompanii z 16. Batalionu na północny grzbiet. Powodzenie tej akcji zachęciło zastępcę dowódcy 5. KDP płk. Rudnickiego, by rzucić do walki resztę batalionu. Jego żołnierze ok. godz. 23 opanowali północny grzbiet. Wówczas uderzył 15. baon, który opanował południową część wzgórza. Dowódca 5. KDP gen. Nikodem Sulik skierował na San Angelo 17. Batalion, a następnie 13. Batalion oraz grupę mjr. Smrokowskiego. O godz. 10 Niemcy przypuścili silny kontratak na pozycje 17. Batalionu. Nastąpił kryzys boju. Ciężkie straty poniósł także 13. Batalion. Niemieckie kule dosięgły jego dowódcę ppłk. Kamińskiego, a potem mjr. Żychonia, który przejął komendę. Pomimo ataków wszystkich biorących udział w natarciu oddziałów 5. KDP Niemcy ani myśleli oddać pole i pozwolili Polakom tylko na opanowanie północnych stoków San Angelo. 17 maja dowódca niemieckiej 10. Armii wydał rozkaz wycofania się oddziałów 1. Dywizji Spadochronowej z masywu Monte Cassino na następną linię obrony. Gen. Anders, wiedząc o wycofywaniu się głównych sił niemieckich, nakazał „oszczędzanie krwi żołnierskiej”. Na odcinku 3. DSK ruszyła 2. Brygada Strzelców Karpackich. Na czele szedł 4. Batalion ppłk. Karola Fanslaua, który po ciężkich walkach na wzg. 593 rozpoczął likwidację znajdujących się tam bunkrów. W południe w atakujących kompaniach zginęła lub została ranna większość oficerów. Po śmierci ppłk. Fanslaua dowodzenie przejął obserwator artyleryjski mjr Józef Stojewski-Rybczyński. Wkrótce i on poległ, prowadząc batalion do ataku. Wzgórze 593 zostało opanowane nad ranem 18 maja. W tym czasie przy wsparciu czołgów 4. Pułku Pancernego w Gardzieli walczył 6. Batalion, dążąc do opanowania Massa Albanetta. Cel osiągnął przed świtem. Z meldunków, które dotarły do sztabu 3. DSK, wynikało, że opór niemiecki osłabł. W związku z tym 12. Pułk Ułanów Podolskich otrzymał rozkaz wysłania grupy szturmowej na wzgórze klasztorne. O godz. 9.30 do opuszczonych przez Niemców ruin klasztoru wkroczył patrol ppor. Gurbiela, który zawiesił na ruinach klasztoru proporczyk pułkowy. Wśród gruzów odszukano 16 żołnierzy niemieckich, przeważnie rannych. „Widać było – relacjonował ppor. Gurbiel – że żołnierz nieprzyjaciela był pierwszej klasy, karny i zdyscyplinowany”. O godz. 10.45 na murach klasztoru załopotała biało-czerwona chorągiew. Wkrótce potem z rozkazu gen. Andersa obok polskiej zawisła flaga brytyjska. Tymczasem żołnierze 5. KDP dalej krwawili na San Angelo i wzgórzu 575. Ostatecznie 18 maja o godz. 19.30 „diabelskie” San Angelo zajęli komandosi, natomiast drugie wzgórze zajął 15. Batalion. Rankiem 19 maja 1944 cały masyw Monte Cassino był w rękach polskich. Sukces 2. Korpusu umożliwił XIII Korpusowi wejście w dolinę rzeki Liri bez obawy, że jego północne skrzydło zostanie zaatakowane. Linia Gustawa została przełamana, a I Korpus doszedł do linii Hitlera. Brama wiodąca do Rzymu została uchylona. [srodtytul]Francuzi rozbijają niemiecką zaporę[/srodtytul] Obok Polaków kluczową rolę w czwartej bitwie o Monte Cassino odegrał Francuski Korpus Ekspedycyjny gen. Juina. Był to największy korpus aliancki – liczył 105 tys. żołnierzy. Wielu pochodziło z kolonii afrykańskich: Maroka, Algierii, Senegalu. Zadanie FKE wymagało przejścia przez góry Ausoni i Lepini, wydłużenia natarcia w prawo oraz prowadzenia natarcia oskrzydlającego przeciwnika w dolinie rzeki Sacco. Atak podjęty rankiem 12 maja uwikłał Francuzów w ciężkie walki. Dopiero pod wieczór szala przechyliła się na ich korzyść. Gen. Juin pisał w rozkazie: „Zacięty opór nieprzyjaciela jest dla nas wspaniałą wskazówką. Jest dowodem na to, że nie ma on nic w odwodach. [...] Niemieckie dowództwo wierzy, że aby przestraszyć wroga, wystarczy zwykła demonstracja sił w górach. Wcale nie jest zaniepokojone, będąc przekonanym, że to pod Monte Cassino należy spodziewać się głównego uderzenia. Mamy przed sobą niezłą zaporę, ale jeśli tylko uda się nam utworzyć w niej choćby jedną rysę, wygrana będzie nasza”. Nocą 13 maja natarcie wznowiono. Marokańska 2. DP zdobyła Cerasola oraz Girano. Jej sukcesy upewniły gen. Juina, że wszystko idzie zgodnie z planem. O godz. 15.30 patrole francuskie stwierdziły, że Niemcy opuścili Monte Maio. Na szczycie tej góry zawisła ogromna francuska flaga. Tego dnia oddziały FKE, korzystając z tego, że uwaga niemieckiego dowództwa była skoncentrowana na 8. Armii szturmującej rejon Monte Cassino, przełamały linię Gustawa. Kontratak 26. DPanc. na chwilę spowolnił Francuzów, ale Juin śmiałym manewrem wzdłuż korytarza pomiędzy rzeką Liri a górami przedarł się 20 maja przez drogę Pico – Pontecorvo. Oznaczało to przełamanie linii Hitlera. Francuski dowódca chciał teraz jak najszybciej wejść w dolinę rzeki Sacco i wyjść na tyły cofających się na północ oddziałów niemieckich. Generalne załamanie niemieckiej obrony ułatwiło zadanie amerykańskiemu II Korpusowi, który opanował Gaetę i nacierał dalej wzdłuż wybrzeża morskiego w stronę Rzymu. [srodtytul]Gen. Clark prze na Rzym[/srodtytul] Dowództwo niemieckiej 10. Armii przerzuciło część sił na swoje południowe skrzydło, nad rzekę Liri. Gen. Alexander, obawiając się znacznych strat, nie zdecydował się na manewr oskrzydlający dolinę rzeki Liri przez brytyjski XIII Korpus i kanadyjski I Korpus. W związku z tym droga nr 6 wciąż pozostawała zablokowana. 23 maja rozpoczęło się natarcie 8. Armii na linię Hitlera. W działaniach wzięły udział I Korpus i dywizja z XIII Korpusu. 25 maja linia Hitlera na tym odcinku również została przełamana. W walkach o Piedimonte uczestniczyła wydzielona z 2. Korpusu Grupa „Bob”, a górę Monte Cairo opanowali ułani z 15. Pułku Ułanów Poznańskich. 25 maja sytuacja niemieckiej 10. Armii stała się krytyczna. Kanadyjski I Korpus przekroczył rzekę Melfy, FKE zagroził niemieckim tyłom. Niemcy nie mieli już żadnych odwodów i mógł ich uratować tylko pospieszny odwrót. Na to jednak nie było zgody z Berlina. Dopiero sukcesy amerykańskiej 5. Armii zmusiły Hitlera do zmiany rozkazów i wycofania wojsk na linię Cezara. W nocy z 25 na 26 maja amerykański VI Korpus prowadzący operacje z przyczółka Anzio wbił się w ugrupowanie obronne niemieckiej 14. Armii w rejonie Cisterny i ruszył ku drodze nr 6. Odwrót części niemieckich dywizji sprawił, że pomiędzy skrzydłami 10. i 14. Armii powstała luka. Gen. Alexander zadanie rozbicia niemieckiej 10. Armii powierzył Amerykanom z 5. Armii. Jej dowódca gen. Clark łaknął jednak sławy zdobywcy Rzymu (choć jego zdobycie nie miało znaczenia militarnego) i na tym skupił swe wysiłki. 4 czerwca jako pierwsza do Wiecznego Miasta weszła amerykańska 88. DP. W majowych walkach zginęło, zostało rannych lub dostało się do niewoli ok. 100 tys. żołnierzy obu stron, natomiast w całej trwającej pół roku operacji – dwa razy więcej. 2. Korpus w bitwie o Monte Cassino stracił 923 poległych, 2931 rannych i 345 zaginionych, z których 251 powróciło potem do oddziałów. [srodtytul]Ankona – linia Gotów – Apenin Emiliański[/srodtytul] Po inwazji sprzymierzonych w Normandii na początku czerwca 1944 roku obie strony przerzuciły z Włoch część sił do Francji. Port w Pescarze – główna aliancka baza zaopatrzeniowa nad Adriatykiem – został daleko z tyłu i aliantom były potrzebne porty Ankona nad Adriatykiem i Livorno nad Morzem Tyrreńskim. 16 czerwca gen. Anders otrzymał rozkaz: „2. Polski Korpus ma ścigać jak najszybciej nieprzyjaciela i uchwycić Ankonę”. Następnego dnia polskiemu dowódcy powierzono komendę nad odcinkiem adriatyckim frontu włoskiego. Działania kresowiaków prowadzone od 17 lipca umożliwiły 2. Brygadzie Pancernej wykonanie manewru oskrzydlającego, dotarcie do morza i odcięcie Niemców broniących miasta. 3. DSK rozpoczęła zaś pościg za wycofującym się nieprzyjacielem. Sukces był pełny – 18 lipca o godz. 14.30 Karpacki Pułk Ułanów wszedł do Ankony. Potem Polacy znowu stanęli na wysokości zadania i na przełomie sierpnia i września przełamali przedni skraj linii Gotów. Następnie 2. Korpus został skierowany na front w Apeninie Emiliańskim dla osłony zachodniego skrzydła 8. Armii działającej wzdłuż drogi nr 9 z Ankony na Bolonię. Napór 5. KDP zmusił Niemców do rezygnacji z obrony rzeki Savio. Ułatwiło to kanadyjskiemu I Korpusowi i brytyjskiemu V Korpusowi natarcie na Forli. 25 października gen. Anders otrzymał zadanie przecięcia drogi nr 9 pomiędzy Forli a Faenzą. Główna rola przypadła 3. DSK, która po ciężkich walkach prowadzonych w strugach deszczu w połowie listopada zagroziła południowemu skrzydłu nieprzyjaciela. Dzięki temu Brytyjczycy uchwycili ważny węzeł drogowy w rejonie Forli. 4 grudnia 3. DSK przełamała niemiecką obronę na rzekach Lamone i Sintria, a 17 grudnia oddziały polskie doszły do rzeki Senio. [srodtytul]Alianckie zwycięstwo[/srodtytul] W 1945 r. linia frontu we Włoszech biegała od wschodu, od jeziora Comacchio nad Adriatykiem, wzdłuż rzeki Senio ku północnym stokom Apeninów pomiędzy Faenzą a Imolą, następnie skręcała na zachód, omijając od południa Bolonię, i dalej wzdłuż rzeki Reno wiodła do Zatoki Liguryjskiej. Niemcom udało się zatrzymać jednostki amerykańskiej 5. Armii w Apeninach, dzięki czemu zachowali w swych rękach ośrodki przemysłowe w rejonie Mediolanu i Turynu. W początkach 1945 roku na obszar tzw. Twierdzy Alpejskiej w Niemczech przerzucono kilka dywizji. Dowódca obszaru śródziemnomorskiego marszałek Alexander chciał uniemożliwić wycofanie się niemieckich sił z północnych Włoch w tym kierunku i rozbić je w Dolinie Lombardzkiej. Mimo że Bolonia znajdowała się początkowo poza pasem działania 2. Korpusu, zaszczyt jej zdobycia przypadł Polakom. Dowództwo 8. Armii zmieniło kierunek natarcia korpusu na północno-zachodni, a gen. Anders, obawiając się, że Niemcy mogą uderzyć z rejonu miasta na nieosłonięte skrzydło oddziałów polskich, postanowił skierować na Bolonię zgrupowanie RUD (kryptonim od nazwiska dowódcy gen. Klemensa Rudnickiego). Niemcy nie stawiali silniejszego oporu i o świcie 21 kwietnia polskie czołówki weszły do Bolonii. Dwie godziny później do centrum miasta dotarły amerykańskie czołgi. Ich dowódca był zdziwiony, że miasto opanowali Polacy. Meldunek o uprzedzeniu Amerykanów wywołał radość w dowództwie 8. Armii23 kwietnia jednostki 5. i 8. Armii spotkały się na północ od rzeki Reno, odcinając znajdujące się w tym rejonie oddziały niemieckie. Tego dnia żołnierze hinduscy z V Korpusu dotarli do Padu. Niemiecka klęska w północnych Włoszech stała się faktem. 25 kwietnia Włoski Komitet Wyzwolenia Narodowego ogłosił powstanie na terenach okupowanych, co sparaliżowało odwrót Wehrmachtu. Trzy dni później wszystkie drogi odwrotu niemieckich dywizji ku Alpom zostały zablokowane. 24 kwietnia gen. SS Karl Wolff rozpoczął w Szwajcarii rozmowy z aliantami na temat złożenia broni. Pięć dni później w Casercie podpisał w imieniu gen. von Vietinghoffa bezwarunkową kapitulację wojsk niemieckich we Włoszech i południowej Austrii z dniem 2 maja 1945 roku. Do niewoli alianckiej dostał się okrągły milion żołnierzy. [i]Zbigniew Wawer - historyk wojskowości, autor filmów dokumentalnych i programów telewizyjnych, autor książki „Monte Cassino. Walki 2. Korpusu Polskiego”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL