Sylwetki

Samba na Plantach

Grzegorz Hajdarowicz był dziennikarzem i radnym. Dziś jest biznesmenem
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Grzegorz Hajdarowicz - nowy właściciel „Sukcesu”. Na rynek prasowy wkroczył pod koniec sierpnia, kupując „Przekrój”. Teraz dołącza do niego drugi tytuł. Czy po to, by je odsprzedać?
44-letniego biznesmena z Krakowa rynek prasowy kusił od dawna. – To nie jest tak, że ja się nagle obudziłem po dziesięciu latach, bo jest kryzys, tylko męczyłem wydawnictwo Edipresse raz w roku pismem, że gdyby chciało sprzedać „Przekrój”, to ja mogę kupić – opowiadał w „Przekroju” właśnie tuż po sfinalizowaniu zakupu tego pisma pod koniec sierpnia tego roku. Teraz wyciągnął rękę po wystawiony na sprzedaż „Sukces”. Kaprys czy przemyślany plan?
Na razie wygląda na to, że na rynku prasowym Hajdarowicz powtarza ruch, jaki przetrenował na innych spółkach: znany jest z odkupywania podupadających przedsięwzięć, które po wyciągnięciu z opresji z zyskiem sprzedawał. „Przekrój” też w chwili zakupu nie był rentowny. Niewykluczone więc, że swoje niedawne zakupy traktuje jak kolejne wyzwanie. Dotychczasowy zakres działalności Hajdarowicza jest ogromny. Był dziennikarzem (w Polsce i w USA), radnym Krakowa, a teraz jest właścicielem grupy kapitałowej Gremi, która jako spółka ruszyła na początku lat 90-. (dystrybucja leków i farmaceutyków), a dziś razem ze spółką zależną Krakowskie Centrum Inwestycyjne zajmuje się inwestycjami, restrukturyzowaniem przedsiębiorstw i nieruchomościami. Pośrednio Hajdarowicz ma udziały w NFI Jupiter, który z kolei jest akcjonariuszem takich giełdowych spółek, jak Ceramika Nowa Gala, Ponar i Energopol Południe.
Oprócz tego od 2005 roku należąca do Hajdarowicza firma Gremi Film Production zajmuje się produkcją filmową, i to z sukcesami, bo na koncie ma koprodukcję m.in. „Zakochanego anioła” Artura Więcka, „Nightwatching” Petera Greenawaya, polsko-hiszpańsko-brazylijskiego filmu „Carmo, Hit the Road” Murilo Pasty (międzynarodowa premiera podczas festiwalu w Sundance) czy wreszcie komedii „City Island”, m.in. z Andym Garcią. Hajdarowicz najchętniej opowiada właśnie o tej części swojej działalności. Ma jednak za sobą także flirt z polityką. Skończył studia w Instytucie Nauk Politycznych na UJ, należał do KPN. – Kandydowałem nawet w 1989 roku do Sejmu kontraktowego jako przedstawiciel KPN, przeciwko „Solidarności”, i dostałem chyba 5,6 procent głosów – opowiadał ze swadą „Przekrojowi”. Prywatnie to postać barwna. Co widać od razu, bo nie pojawia się publicznie w urzędowych garniturach – chętniej pozuje do zdjęć w nonszalancko powiewających koszulach i w kapeluszach. Jest bardzo związany z Krakowem, a jego drugą wielką miłością jest Brazylia (mówi po portugalsku), gra też na saksofonie i uprawia kite surfing. – Zamiast filmów mógłbym kupować kolejne zakłady, ale już nie chcę. Wolałem się nauczyć skakać na falach na kitesurfingu, niż pilotować helikopter – opowiadał w wywiadzie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL