fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Okresowe oceny sędziów: rzeczywista potrzeba czy brak rozeznania

Rzeczpospolita
Wobec nader rozległych uprawnień kontrolnych i dyscyplinujących ze strony różnych organów propozycja dodatkowych ocen okresowych sędziów wydaje się wynikać nie z rzeczywistej potrzeby, lecz z braku dostatecznego rozeznania tej materii – uważa sędzia Sądu Okręgowego w Tarnowie
Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy – [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=9C8645CB52441B2061F56B94E0CC8257?id=162548]Prawo o ustroju sądów powszechnych[/link] (opublikowanym na[link=http://www.ms.gov.pl/] stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości[/link]) sędzia sądu powszechnego ma podlegać okresowej ocenie pracy obejmującej faktycznie całokształt jego działalności zawodowej. Co do zasady ocena taka byłaby przeprowadzana raz na cztery lata. Dokonywaliby jej sędziowie wizytatorzy powoływani przez prezesa sądu apelacyjnego spośród sędziów sądów apelacyjnego i okręgowych.
Już na wstępie analizy tych zmian narzuca się pytanie o zgodność ocen pracy sędziów z konstytucyjną zasadą niezawisłości. Wydaje się bowiem, że taka regulacja mogłaby posłużyć jako furtka do wpływania przez ministra sprawiedliwości na poszczególnych sędziów, skoro według projektu to minister powołuje prezesów sądów apelacyjnych, a ci powoływaliby wizytatorów dokonujących okresowych ocen pracy sędziów.
[srodtytul]Nie tędy droga[/srodtytul]
Rozumiejąc potrzebę kontroli sprawności prowadzonych postępowań i merytorycznej jakości orzekania, trzeba jednak zauważyć, że droga do tego celu nie prowadzi przez sporządzanie tysięcy (w ciągu czterech lat) wielostronicowych dokumentów w postaci okresowych ocen – sprawozdań z pracy sędziów. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby ogromne i należy wątpić, aby było ono w stanie poprawić skuteczność dotychczas sprawowanego nadzoru.
W Polsce jest około 10 tys. sędziów. Do ocen okresowych należałoby oddelegować przynajmniej kilkudziesięciu (jeśli nie kilkuset) wizytatorów, którzy musieliby sporządzać łącznie tysiące protokołów z dokonanych ocen. Wizytatorzy ci nawet w mniejszych okręgach sądów apelacyjnych i okręgowych zostaliby oderwani, przynajmniej w części, od działalności orzeczniczej, co musiałoby doprowadzić do dalszego wydłużenia postępowań.
To prosta recepta na powstanie swoistej machiny administracyjnej zajmującej się sobą, a nie załatwianiem spraw obywateli. Taka propozycja prowadzi także do swoistych kuriozów, jak wizytowanie sędziego wizytatora z wykonywanej przez niego działalności wizytatorskiej (bowiem na działalność orzeczniczą nie miał już czasu). Ujmując rzecz skrótowo – nadzór nad nadzorem (co obserwujemy w działalności prokuratury i co było już przedmiotem szczególnie krytycznych uwag).
[srodtytul]Statystyczna wydajność[/srodtytul]
Przede wszystkim złożoność i sformalizowanie procedur w poszczególnych rodzajach spraw sądowych oraz niedostatki logistycznej obsługi prowadzonych postępowań powodują, iż liczba sędziów w Polsce jest niewspółmiernie duża w stosunku do liczby ludności w porównaniu z innymi państwami europejskimi. Rosnący deficyt w wydatkach państwa także w wymiarze sprawiedliwości wymusza oszczędności, co nie uchyla obowiązku dążenia do poprawy jakości pracy sądów. Proponowany nadzór nie służy takiemu ograniczeniu wydatków, a trudno oczekiwać, aby przełożył się na poprawę jakości i sprawności prowadzonych postępowań.
Z doświadczenia wiem, że sędzia rozpatrujący duże ilości spraw i dbający o terminowość sporządzania uzasadnień orzeczeń [wyimek]Wydaje się, że autorzy ocen nie doceniają obowiązującego wielotorowego nadzoru nad sądami[/wyimek](a zatem pracujący wydajnie) zazwyczaj będzie miał niższą ocenę merytoryczną jakości orzekania od sędziego mniej obciążonego. Ten ostatni ma bowiem większy komfort pracy i więcej czasu na prawną i faktyczną analizę rozpatrywanych spraw.
Częste są także sytuacje, gdy sędzia prowadzi niewiele spraw, ale za to skomplikowanych faktycznie i prawnie, w których materiał dowodowy zajmuje kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tomów akt (np. sprawy o tzw. przestępstwa gospodarcze w wydziałach karnych, skomplikowane działy spadków i zniesienia współwłasności w wydziałach cywilnych czy postępowania upadłościowe dużych podmiotów gospodarczych, gdzie liczba wierzycieli sięga tysięcy). Wówczas jego statystyczna wydajność jest bardzo słaba, a nakład pracy często znacznie większy od statystycznie wydajnego sędziego.
Już te uwagi pozwalają stwierdzić, że zróżnicowanie spraw rozpoznawanych przez sądy jest tak duże, iż nie sposób ustalić właściwej średniej liczby spraw, jakie powinien rozpatrzyć w danym okresie przeciętny sędzia. Tym samym trudno oczekiwać ustalenia obiektywnych mierników pracy sędziów w konkretnych rodzajach spraw, a bez nich nie ma szans na w pełni obiektywne oceny ich pracy przez wizytatorów.
[srodtytul]Nadzór nad nadzorem[/srodtytul]
Wydaje się, iż autorzy tzw. ocen okresowych sędziów nie doceniają obowiązującego i nawet rozbudowanego w analizowanym projekcie, wielotorowego nadzoru nad sądami oraz pracą i postawą poszczególnych sędziów.
W szczególności minister uzyskuje uprawnienia do oceny informacji rocznych przedkładanych mu przez prezesów sądów apelacyjnych. W mocy pozostają unormowania dotyczące nadzoru bezpośredniego i zwierzchniego nad działalnością administracyjną sądów związaną z wykonywaniem zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości i ochrony prawnej, w tym konieczność przeprowadzania lustracji, badania toku i sprawności postępowań w poszczególnych sprawach, oraz tych związanych z kontrolą działalności sekretariatów sądowych. W wykonaniu tych zadań w poszczególnych wydziałach sądów okręgowych i apelacyjnych realizowane są coroczne plany dotyczące m.in. wizytacji i lustracji sądów. Wizytatorzy w ramach swoich obowiązków służbowych corocznie przedstawiają Ministerstwu Sprawiedliwości okresowe sprawozdania z lustracji i wizytacji w poszczególnych wydziałach sądów powszechnych. Dokumenty te liczą po kilkadziesiąt, a często nawet ponad 100, stron i uwzględniają analizę setek losowo wybranych spraw. Zawarte tam wywody pozwalają na ocenę poziomu orzecznictwa, sprawności prowadzonych postępowań oraz celowości i trafności wydawanych zaleceń pokontrolnych.
Zachowują także moc przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w razie popełnienia przewinienia służbowego, w tym oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa, oraz w razie uchybienia godności urzędu, gdy kary dyscyplinarne od upomnienia i nagany sięgają aż do złożenia sędziego z urzędu. Z tak sformułowaną podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego korelują obowiązki stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w tym uczestniczenia w szkoleniach oraz unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i osłabić zaufanie do jego bezstronności.
Zachowano także podstawę prawną do wytknięcia uchybienia właściwemu sądowi w razie stwierdzenia przy rozpoznawaniu sprawy oczywistej obrazy przepisów postępowania. Nadto w razie stwierdzenia uchybienia w zakresie sprawności postępowania sądowego prezesi sądów nadal będą mogli na piśmie zwrócić na nie uwagę i żądać jego usunięcia. Odpis orzeczenia skazującego sądu dyscyplinarnego, orzeczenia sądu wytykającego uchybienie oraz pismo prezesa sądu stwierdzające uchybienie i zwracające uwagę dołącza się do akt osobowych sędziego. Takie środki dyscyplinujące nie są błahe, skoro ukaranie dyscyplinarne, dwukrotne wytknięcie uchybienia czy też dwukrotne stwierdzenie uchybienia i zwrócenie uwagi skutkuje wydłużeniem o trzy lata okresu pracy, po jakim sędzia uzyskuje bezpośrednio wyższą stawkę wynagrodzenia zasadniczego (poza karą dyscyplinarną zniesienia sędziego z urzędu, która oczywiście wywołuje skutki dalej idące). Ponadto dochodzi do oczywistego utrudnienia, a w praktyce wręcz zablokowana awansu zawodowego.
Wobec tak rozległych uprawnień kontrolnych i dyscyplinujących ze strony różnych organów propozycja dodatkowych ocen okresowych sędziów wydaje się wynikać nie z rzeczywistej potrzeby, lecz z braku dostatecznego rozeznania tej materii. Wyrazem tego jest brak w uzasadnieniu ministerialnego projektu choćby wzmianki o skuteczności dotychczasowego systemu nadzoru nad pracą sądów i sędziów, a szkoda, bo taka analiza powinna być punktem wyjścia dyskusji o przedstawionych propozycjach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA