fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemcy: młodzież, weekend i alkohol

Berlin
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Niemiecka młodzież pije coraz więcej. W ciągu dekady liczba nastolatków przyjmowanych do szpitala z zatruciem alkoholowym wzrosła dwukrotnie. Nikt się tym jednak zbytnio nie przejmuje
Melissa miała 1,57 promila alkoholu we krwi, a jej koleżanka Susan niewiele mniej. Obie dziewczyny skończyły właśnie 15 lat. W ciepły wieczór minionego weekendu berlińska policja znalazła je siedzące bez ruchu na trotuarze niedaleko jednego z centrów handlowych. Trafiły do szpitala z objawami zatrucia alkoholowego. Podobny los spotkał 18 ich kolegów i koleżanek.
– Był to pod tym względem rekordowy weekend – mówi rzecznik berlińskiej policji. Rekordzistą był 14-latek, który miał prawie dwa promile alkoholu we krwi. – Tak jest nie tylko w Berlinie. W całych Niemczech rośnie zastraszająco liczba nastolatków upijających się na umór w weekendowe wieczory – mówi Barbara Isensee z kilońskiego Instytutu Terapii i Badań Zdrowia.
Młodzi ludzie upijają się pragnąc w ten sposób odreagować stres, zapomnieć o problemach w szkole i w domu. Ze statystyk wynika, że dziewięć lat temu do szpitali trafiło 9,5 tys. nastolatków w stanie alkoholowego zamroczenia. W roku ubiegłym było ich już 23 tys.
– Nie możemy tego dłużej tolerować – twierdzi Sabine Bätzing, pełnomocniczka rządu ds. narkotyków. Od lat domaga się zaostrzenia przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu młodzieży. Na próżno.
W Niemczech legalnie nabyć może piwo lub wino każdy 16-latek. Efekt jest taki, że w parkach, na ulicznych ławkach w okolicy stacji benzynowych czy dworców młodzież szkolna upija się do nieprzytomności całkiem legalnie na oczach policjantów i służb porządkowych, bo w Niemczech można pić alkohol w dowolnym miejscu publicznym. Także wysokoprocentowe alkohole, z których kupnem młodzi ludzie nie mają żadnych problemów.
– To wynik nadmiernej tolerancji naszego społeczeństwa – twierdzi Barbara Isensee, przypominając, że bez alkoholu nie sposób sobie w Niemczech wyobrazić żadnego festynu ulicznego, nie mówiąc o słynnym Oktoberfest, czyli święcie piwa w Monachium, czy ulicznych zabawach karnawałowych. Alkohol leje się tam strumieniami i nikt nikogo nie pyta, ile ma lat.
Alkoholem zamroczyła się już do nieprzytomności przynajmniej raz w życiu jedna piąta dzieci w wieku od
11 do 15 lat. To więcej niż w Polsce (10 proc.) czy Francji (15 proc.). Raz po raz wybuchają na ten temat publiczne debaty. Ostatnio dwa lata temu, gdy w Berlinie 16-letni Klaus wychylił w jednym z barów 45 kieliszków tequili. Zmarł w szpitalu.
[i]—Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA