fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Marynowane pierwiosnki

Hanna Szymanderska, znawczyni polskiej kuchni
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rozmowa z Hanną Szymanderską, autorką kilkudziesięciu książek kulinarnych
[b]Rz: Czy przetwory z owoców zajmują w polskiej sztuce kulinarnej godne miejsce?[/b]
[b]Hanna Szymanderska:[/b] Zdecydowanie. W polskiej literaturze jest mnóstwo opisów dawnych spiżarni i apteczek. Każda pani domu była z nich dumna – ich zawartość była świadectwem zaradności i umiejętności właścicielki. I każda miała „swoje tajemne przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie”. Prababki przekazywały je babkom, babki matkom, matki córkom i w ten sposób wiele przepisów przetrwało do dziś. To dzięki nim wiemy ciągle, jak przygotować konfiturę z róży, fiołkowy ocet, jarzębinowy dżem, galaretki z czarnego bzu czy chrupiące kiszone ogórki.
[b]Dla większości z nas przetwory to dżem z truskawek czy powidła z wiśni. Co dawniej jeszcze bywało w polskich spiżarniach?[/b]
W zasadzie nie było owoców i warzyw, z których nie robiono by przetworów na zimę. Przygotowywano na zimę gruszki, śliwki, morele, brzoskwinie, borówki, żurawiny, ale także berberys, jarzębinę czy owoce derenia. Wykorzystywano fenkuł, bakłażany – zwane wówczas z francuska oberżynami – chmiel, szparagi.
Nie „przepuszczano” kwiatom – fiołkom, pierwiosnkom. Fantazja naszych prababek była nieograniczona.
Jeżdżąc po Polsce w ramach festiwalu „Nasze kulinarne dziedzictwo – smaki regionów”, widzę, że w wielu domach nadal robi się bardzo wiele interesujących przetworów. Agrest marynowany z kardamonem, borówki w soku pomarańczowym czy marynowane pączki pierwiosnków.
[i]Hanna Szymanderska, autorka kilkudziesięciu książek kulinarnych. Napisała m.in. „Encyklopedię polskiej sztuki kulinarnej”, „Smakosza warszawskiego. Potrawy dawne i nowe” oraz „Sekret kucharski, czyli co jadano w Soplicowie„[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA