fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Wszyscy uczniowie je mają, choć nie są obowiązkowe

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Na zebraniu nauczyciel mówi rodzicom, ile mają zapłacić za ubezpieczenie. I tak jest co roku. Często rodzice nawet nie wiedzą, co kupują
Rodzic nie musi płacić składki na ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Może nie chcieć, by jego dziecko było ubezpieczone w firmie, którą wybrała szkoła. Bo na przykład sam wyszukał znacznie korzystniejszą ofertę albo towarzystwo, w którym ma inne polisy, zaproponowało zniżkę. Woli więc wykupić ubezpieczenie samodzielnie.
Najczęściej jednak informacja o składce przekazywana przez nauczyciela jest traktowana jako polecenie, z którym się nie dyskutuje. Rodzice nie dociekają więc, za co płacą. Dopiero gdy dziecko ulegnie wypadkowi, a towarzystwo nie wypłaci odszkodowania albo będzie ono według rodzica za niskie, rozpoczyna się sprawdzanie, jaką ochronę faktycznie zapewnia polisa. Wszystko to jest podane w ogólnych warunkach ubezpieczenia. Ale najlepiej przeczytać je wnikliwie przed wpłaceniem pieniędzy, a nie po wypadku.
[srodtytul]Ważna przez cały czas[/srodtytul]
Szkolne ubezpieczenie NNW różni się od innych. Okres ochrony jest zgodny z rokiem szkolnym. Polisa zaczyna działać 1 września, a pieniądze mogą dotrzeć do towarzystwa nawet w listopadzie. Ubezpieczone osoby korzystają z ochrony przez 24 godziny na dobę niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Polisa jest więc ważna także w czasie wakacji.
Wszystkie towarzystwa wypłacają odszkodowanie z polisy NNW w razie śmierci osoby ubezpieczonej lub gdy konsekwencją wypadku jest trwały uszczerbek na zdrowiu. Firma zwróci także, ale tylko częściowo, koszty zakupu i naprawy protez ortopedycznych.
[srodtytul]Dodatki do wariantu podstawowego[/srodtytul]
Większość towarzystw rozbudowała podstawowy wariant ubezpieczenia szkolnego, dodając do niego świadczenia związane z pobytem w szpitalu, śmiercią rodziców czy też niezdolnością do nauki.
Na przykład Generali w zakresie podstawowym uwzględnia zatrucia pokarmowe, rany cięte czy ukąszenia przez owady. Uniqa w razie pogryzienia dziecka przez psa wypłaci 5 proc. sumy ubezpieczenia. Tyle samo wyniesie świadczenie, gdy uczeń zachoruje na sepsę.
W zakresie podstawowym ubezpieczenia oferowanego przez PZU znajduje się m.in. trwałe następstwo zawału serca czy próby popełnienia samobójstwa przez ucznia. Allianz wypłaca świadczenie w wysokości 60 zł za każdą wizytę lekarską w trakcie umowy ubezpieczenia. Warta natomiast przekaże rodzicom dziecka jednorazowo 100 zł (tzw. świadczenie za ból), gdy nie ma uszczerbku na zdrowiu, ale ubezpieczony przebywał w szpitalu ponad siedem dni.
[srodtytul]Część składki powraca[/srodtytul]
Ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków zapewnia odszkodowanie, gdy dziecko np. złamie rękę, oparzy się czy mocno rozetnie głowę. Wypłaty nie są duże, bo zależą od wysokości sumy ubezpieczenia. A ta wynosi średnio 10 – 15 tys. zł. Jeśli więc uszczerbek na zdrowiu zostanie oszacowany na nie więcej niż 10 proc., dziecko dostanie kilkaset złotych. Pełna suma ubezpieczenia przysługuje tylko w przypadku śmierci lub pełnego kalectwa.
Dyrektorzy szkół nierzadko są mniej zainteresowani tym, żeby składka była niska, a bardziej tym, aby towarzystwo wsparło szkołę finansowo. Zwykle mogą liczyć na darowiznę odpowiadającą 20 – 30 proc. sumy wpłaconych składek.
Praktykę taką stosuje m.in. Ergo Hestia. Dyrektor musi skierować do tego towarzystwa pisemną prośbę o dofinansowanie ze wskazaniem kwoty i celu, na jaki zostaną przeznaczone pieniądze. Uniqa jest gotowa przekazać szkole 20 proc. zebranej składki na poprawę bezpieczeństwa oraz zapobieganie wypadkom. Allianz płaci szkole za obsługę zawartych ubezpieczeń. Do 30 proc. składki w formie prowizji może pozostawić placówce oświatowej Warta. Ponadto niektóre szkoły mogą liczyć na fundusze prewencyjne, z których finansuje się zakup np. mat antypoślizgowych.
Oprócz gotówki towarzystwa zwykle oferują też upusty i zniżki. Najubożsi uczniowie są zwykle ubezpieczani za darmo. Do polis NNW często dokładane jest – gratis lub za symboliczną złotówkę – OC nauczycieli. Szkoła może też taniej wykupić inne polisy, na przykład OC, ubezpieczenie budynku i mienia.
[ramka][b]Nauczyciel też ubezpieczony[/b]
- Gdy dziecku stanie się coś złego podczas lekcji (np. wychowania fizycznego), odpowiedzialność za to ponosi nauczyciel. Rodzice mogą wystąpić do niego o pokrycie kosztów np. leczenia.
- Zgodnie z kodeksem cywilnym nauczyciel odpowiada za szkody wyrządzone osobom trzecim czynem niedozwolonym w związku z wykonywaniem zawodu do trzykrotności swojego wynagrodzenia.
- Nauczyciel uniknie odpowiedzialności finansowej, jeśli ma polisę OC. Często jest ona oferowana za darmo lub za złotówkę, jeżeli szkoła zawiera umowę grupowego ubezpieczenia NNW. W takiej sytuacji rodzice mogą skierować swoje roszczenia bezpośrednio do towarzystwa.
- Z polisy OC nauczyciela wypłacane jest dziecku odszkodowanie, gdy dozna ono uszczerbku na zdrowiu. Sumy ubezpieczenia wynoszą zwykle 10 tys. zł. Jest to na ogół więcej niż trzykrotność pensji nauczyciela.
- Trzeba przyznać, że rodzice rzadko zgłaszają się po odszkodowanie z ubezpieczenia OC nauczyciela. Zwykle wolą skorzystać z polisy NNW, niż narażać się opiekunowi dziecka. Dlatego zresztą ubezpieczenia te mogą być oferowane przez towarzystwa za darmo.
—el[/ramka] [ramka][b][link=http://www.rp.pl/temat/181784.html] Więcej o ubezpieczeniach[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA