Film

Agnes Varda uwiodła Wrocław

W „Plażach Agnes” reżyserka rozlicza się z własnym życiem
Era Nowe Horyzonty
Era Nowe Horyzonty. Po raz pierwszy odbywa się tu konkurs filmów o sztuce. Jest wśród nich także dokument Petera Greenawaya
Najbardziej jednak energiczną i najpogodniejszą uczestniczką Ery jest Agnes Varda. – Bardzo mi się tu podoba – mówi. – Czuję, jak tradycja łączy się z nowoczesnością.
Varda, jedna z ważnych postaci francuskiej Nowej Fali, znakomita dokumentalistka, autorka „Cleo od 5 do 7” czy nagrodzonego weneckim Złotym Lwem „Bez dachu i praw”, pokazuje we Wrocławiu „Plaże Agnes” – film, w którym rozlicza się z własnym życiem. Wszystko w nim jest naturalne. Wspomnienie rodzinnego domu ze skrzypiącą szafą, opowieści o buncie młodej dziewczyny, o walce o prawa kobiet, miłości do Jacques’a Demy, z którym chcieli się wspólnie zestarzeć, i o śmierci twórcy „Parasolek z Cherbourga”, jednej z pierwszych ofiar AIDS we Francji. Varda opowiada też o dniu dzisiejszym – otoczona dziećmi i wnukami wydaje się kobietą spełnioną. A film – przyczynkiem do portretu świata.
– W „Plażach Agnes” wzięłam do ręki lustro, przejrzałam się w nim, ale potem odwróciłam je i skierowałam ku innym. 80-letnia, cudownie młoda Agnes Varda rozkochała w sobie Wrocław. Obiecała zresztą, że na festiwal wróci. Dzisiaj uwielbia robić instalacje. Fascynują ją nowe sposoby komunikowania się z widzem. Zarejestrowała kilkanaście opowieści wdów po rybakach z Noirmoutier. Pokazuje je na małych ekranach, przed każdym może siedzieć tylko jedna osoba. To stwarza atmosferę intymnej rozmowy. Peter Greenaway zna Wrocław nie najgorzej. Kręcił tu przed trzema laty „Nightwatching”. Teraz pokazuje dokument „Rembrandt: Oskarżam!”. Jest zafascynowany malarzem, którego płótna w Rijksmuseum w Amsterdamie może oglądać z okien swego mieszkania. – Film to manipulowanie światłem, a Rembrandt był mistrzem tej techniki – mówił we Wrocławiu. Jak zwykle manifestował niechęć do kina, chodzenie do niego uznał za stratę czasu. – Co tam można obejrzeć? – pyta. – Pieprzonego „Harry’ego Pottera”! Równie nieprzychylnie wyraża się o wszelkiego rodzaju festiwalach filmowych. Ogłosił więc, że przyszłość należy do eksperymentów i techniki cyfrowej, wziął za wykład niemałą kasę i wyjechał z Wrocławia. Obrazy Vardy i Greenawaya prezentowane były w konkursie filmów o sztuce, obok takich filmów, jak „Tarkowski i Rerberg. Odwrotna strona Stalkera”, „Elegia życia: Rostropowicz i Wiszniewska”, „Double Take” o Hitchcocku, „Villa Dei Misteri” o twórczości Jerzego Nowosielskiego czy „Casting a Glance” o rzeźbiarzu Robercie Smithsonie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL