Media i internet

E-społeczności na zakręcie

Nasza-Klasa w Polsce miażdży światowych gigantów. Z Facebooka korzysta ok. 1 proc. polskich internautów. Ze słynnego serwisu mikroblogowego Twitter – jeszcze mniej. Większą popularnością cieszą się Fotka.pl, Grono.pl czy serwis randkowy portalu Onet.
Rzeczpospolita
W sieci wciąż przedkładamy to, co polskie, nad serwisy zagraniczne.Ale lokalna popularność nie pozwala wyjść na swoje większości największych serwisów społecznościowych w Polsce
Najpopularniejszą e-społecznością w Polsce wciąż pozostaje Nasza-Klasa.pl – wynika z badania D-Link Technology Trend, przeprowadzonego przez firmę Millward Brown SMG/KRC. Do korzystania z niej przyznaje się 36 proc. dorosłych Polaków. Pokrywa się to z liczbą użytkowników portalu. Zarejestrowanych osób jest nawet ok. 15 mln, ale regularni użytkownicy to ok. 10 mln.
[srodtytul]Polskie odpowiedniki [/srodtytul] Okazuje się też, że podobnie jak wcześniej w handlu internetowym (Allegro) czy komunikatorach (Gadu-Gadu), także w przypadku serwisów społecznościowych Polacy chętniej odwiedzają portale krajowe niż zagraniczne. I tak np. z serwisu Facebook, który na świecie zdobył już ponad 250 mln użytkowników, korzysta zaledwie 1 proc. dorosłych Polaków (ok. 500 tys.).
Podobnie w przypadku MySpace, z którego na świecie korzysta ok. 210 mln ludzi, a w Polsce – zaledwie ok. 800 tys. Facebook, który ostatnio przekroczył barierę 250 mln użytkowników, ma ich w Polsce tylko 500 tys. Popularności nie zdobył też Twitter, słynny serwis mikroblogowy. W Polsce korzysta z niego mniej niż 1 proc. osób. Polskie odpowiedniki Twittera nie cieszą się na razie popularnością. Prym wśród nich wiodą np. Flaker.pl czy Blip.pl, należący do firmy GG Network. Jak wynika z informacji „Rz”, z tego ostatniego korzysta ok. 600 tys. osób. [srodtytul]W oczekiwaniu na zyski[/srodtytul] Podobnie jak w przypadku amerykańskich odpowiedników duża popularność i rozpoznawalność wśród internautów nie przekładają się jednak na konkretne finansowe korzyści. Jak np. przyznaje Marcin Jagodziński, odpowiedzialny w GG Network za Blipa, serwis na razie nie generuje ani przychodów, ani tym bardziej zysków. – Mamy nadzieję, że pierwszy przychód pojawi się przed końcem roku – mówi. Kiedy będą zyski – nie wiadomo. Danymi na temat rentowności, zysków i przychodów nie chce się dzielić lider polskich społeczności Nasza-Klasa.pl. [wyimek]47 procent Polaków deklarowało w maju 2009 r., że korzysta z Internetu [/wyimek] – Portal jest rentowny, przychód pochodzi przede wszystkim z reklam i płatnych funkcjonalności portalu. Nie ujawniamy danych finansowych ani prognoz, ale spodziewamy się utrzymania trendu wzrostowego – mówi Maciej Popowicz, współwłaściciel i twórca Naszej-Klasy. Według informacji „Rz” zyskowny jest także GoldenLine.pl, odpowiednik amerykańskiego LinkedIn.com, który skupia osoby zainteresowane rozwojem kariery. [srodtytul]Najciekawsze treści [/srodtytul] Według rozmówców „Rz” przekucie w zyski nawet ogromnych rzesz użytkowników serwisów społecznościowych będzie trudne. – Ich przyszłość zależy od znalezienia sposobu na sukces, jednocześnie nie zrażając do siebie bardzo wyczulonych na nachalną reklamę użytkowników – mówi Mariusz Piaseczny z D-Link Polska. – Model biznesowy oparty na reklamie w sieci nie ma przyszłości, internauci jej unikają – podsumowuje Adam Guz, inwestor i prezes firmy doradczej Go Advisers. Z badania D-Link Technology Trend wynika, że materiały tworzone przez internautów są najciekawsze dla 46 proc. badanych. Z drugiej strony spada zainteresowanie treściami tworzonymi przez profesjonalnych dziennikarzy. W maju 2009 r., gdy robiono badanie, były one najciekawsze dla 17 proc. użytkowników. Rok wcześniej dla 19 proc. [ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul] [i]Adam Guz, prezes firmy doradczej Go Advisers[/i] Internetowe serwisy społecznościowe nie mają jasnego sposobu generowania przychodów. Ich modele biznesowe są nieprzejrzyste. W zbyt dużym stopniu opierają się na optymistycznych założeniach. Sytuacja przypomina bańkę dot-comów w USA z początku wieku, kiedy inwestorzy kupowali wszystko, co miało com w nazwie. Opieranie się na przychodach z reklam jest krótkowzroczne, bo internauci coraz skuteczniej unikają przekazu marketingowego. Sam zarejestrowałem się w jednym z serwisów i dostaję teraz codziennie kilkanaście reklamowych e-maili. Z kolei nie widzę innego niż reklamy sposobu na przychód i zysk, w sytuacji gdy korzystanie z większości serwisów jest bezpłatne. [/ramka] [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=t.boguszewicz@rp.pl]t.boguszewicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL