Biznes

Wielka przyjaźń Chin i USA

Najbardziej oszczędni są Azjaci. Kraje te najszybciej wychodzą z kryzysu, bo mają fundusze do wspierania gospodarek.
Rzeczpospolita
Chińsko-amerykański szczyt gospodarczy rozpoczął się z fanfarami. A wicepremier Wang Qishan ogłosił wczoraj w Waszyngtonie koniec kryzysu finansowego
Amerykanie i Chińczycy usłyszeli to, co chcieli usłyszeć. Wang Qishan obiecał też w razie potrzeby pomóc Stanom Zjednoczonym – wicepremier zapowiedział, że jego kraj zwiększy import z USA. Dla Chińczyków nie jest to problemem. Już jesienią ubiegłego roku zaczęli podobne akcje w Europie, delegacje przedsiębiorców dysponowały zazwyczaj funduszami w wysokości ok. 10 mld dol. „na zakupy”.
Wang jednak dodał, że oczekuje poluzowania restrykcji nałożonych na sprzedaż najbardziej rozwiniętych technologii przedsiębiorcom z jego kraju. Chińczycy nie ukrywali również swoich obaw dotyczących oddziaływania amerykańskiego pakietu stabilizacyjnego. – Jako kraj, którego waluta jest głównym rezerwowym pieniądzem na świecie, USA powinny prawidłowo zarządzać skutkami tak wielkiej podaży pieniądza, zarówno we własnej gospodarce, jak i w globalnej – mówił Wang.
Chińskie obawy są uzasadnione, bo właśnie ten kraj jest posiadaczem największego pakietu obligacji USA o wartości ponad 802 mld dol. A Amerykanie mają nadzieję, że Chińczycy będą kupować je nadal, bo inaczej trudno im będzie sfinansować deficyt budżetowy szacowany w tym roku na 1,8 bln dol. – Do roku 2013 obniżymy deficyt do bezpiecznego poziomu – uspokajał sekretarz skarbu Timothy Geithner. Chiński wicepremier zapowiedział również zmianę modelu rozwoju gospodarki Kraju Środka. Dotychczas wzrost napędzał eksport, od teraz swój udział będzie miał również rynek wewnętrzny. Z kolei Timothy Geithner obiecał amerykańskie wsparcie dla większego udziału Chińczyków w międzynarodowych instytucjach finansowych. Na razie jedynym Chińczykiem zajmującym prestiżową posadę jest Justin Lin, wiceprezes i główny ekonomista Banku Światowego. Geithner sugerował, że dobrze by było, gdyby Chiny miały swojego przedstawiciela w MFW. To będzie trudne, bo zgodnie z porozumieniem Europy i USA sprzed ponad 60 lat – dyrektorem generalnym MFW ma być Francuz, a prezesem Banku Światowego – Amerykanin, i w ostatnich dziesięcioleciach był tylko jeden wyłom – kiedy szefem funduszu został Niemiec Horst Koehler. Zrezygnował, ponieważ był pewnym kandydatem do objęcia stanowiska prezydenta swojego kraju. – Będziemy rozmawiać o reformie MFW – zapewniał Geithner.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL