Świat

Topolanek znowu się rozebrał

Witajcie w Chorwacji, tu możecie o nas zapomnieć – zwracają się do czeskich turystów przywódcy ODS (na zdjęciu: Mirek Topolanek - drugi z lewej)
CTK
W ramach kampanii wyborczej były premier Czech ubrał się w kąpielówki i razem z trzema kolegami partyjnymi pozował do billboardów
Wybory parlamentarne w Czechach odbędą się w październiku i nikt nie myśli jeszcze o kampanii wyborczej, ale Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) woli dmuchać na zimne. W samym środku lata zamówiła 100 billboardów w Chorwacji i dziewięć w Słowenii. Reklamę skierowała do czeskich turystów, których co roku przyjeżdża do tych krajów prawie milion.
– Mam nadzieję, że nikt nie spowoduje wypadku, kiedy będzie na nas patrzył – żartował David Vodrażka, pierwszy wiceprzewodniczący prawicowej ODS, który towarzyszy Topolankowi na billboardach w kąpielówkach. [srodtytul]Czas zabawy[/srodtytul]
Billboardy są różne. Na jednych jest napis: „Witamy w Chorwacji“. Na innych: „Tu możecie o nas zapomnieć“. Na niektórych zdjęciach cała czwórka się rozbiera. Na innych jest zbliżenie kąpielówek. Na jednym widać cztery gołe torsy. – Chcieliśmy rozbawić ludzi jadących na wakacje – przyznał Vodrażka. Kampania rzeczywiście rozbawiła wiele osób, nie tylko Czechów. – Billboardów nie sposób nie zauważyć. Nawet ludzie, którzy nie mają pojęcia, kim jest Topolanek, zatrzymują się i pytają: kto to jest do diabła? – mówił niemieckiej agencji DPA Tomislav Klaki, mieszkaniec Zagrzebia. Czesi też się śmieją. – Jest środek wakacji. To nie czas na bombardowanie ludzi poważnymi programami wyborczymi, ale na trochę zabawy. Ta kampania to doskonały sposób na komunikację z wyborcami podczas wakacji – mówi „Rz“ były wicepremier Czech Alexandr Vondra. Jego zdaniem billboardy z roznegliżowanym Topolankiem są bardziej widoczne niż tradycyjne plakaty z nudnymi hasłami. I naprawdę mogą pomóc w wyborach. – Już teraz trąbią o nich w mediach. Były debaty telewizyjne na ten temat. Niektórzy mają dość zwykłych kampanii wyborczych. A ta jest próbką czeskiego humoru – mówi. Vondra nie widzi też niczego złego w tym, że poważny polityk pokazuje nagi tors. – Przecież nie jest cały nagi. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Politycy też zakładają stroje kąpielowe – argumentuje. Jak było do przewidzenia, Czescy turyści zauważyli kampanię. – To, że billboardy znajdują się za granicą, sprawia, że wydają się ciekawsze, niż gdyby były w Czechach – przyznał w rozmowie z agencją Reuters turysta z Czech Josef Koller. Przychylnie wypowiadają się też czeskie media. – To ciekawy pomysł w sezonie ogórkowym, gdy nie ma jeszcze prawdziwej kampanii, bo wszyscy są na urlopach. Ale też i próba zachęcenia ludzi do głosowania w chwili, gdy nie chcą myśleć o polityce – mówi „Rz“ Martin Ehl, szef działu zagranicznego „Hospodarskich Novin“. [srodtytul]W Polsce na poważnie[/srodtytul] Zmuszony do ustąpienia w marcu premier ma w Czechach opinię ekscentryka. Świat obiegły niedawno inne jego zdjęcia, zrobione, gdy nagi brał udział w imprezie w willi premiera Włoch Silvia Berlusconiego na Sardynii. Choć Mirek Topolanek mówił, że to fotomontaż, mało kto mu uwierzył. – Nie sądzę, by to zaważyło na jego popularności – mówił znany czeski politolog Jirzi Pehe. I rzeczywiście ODS wygrała w Czechach wybory do Parlamentu Europejskiego. Karierze Topolanka nie zaszkodził też romans z wiceprzewodniczącą parlamentu, z którą ma dziecko. – W Czechach nikt nie robi z tego skandalu – przyznaje Ehl. Czy w Polsce taka kampania byłaby możliwa? – Myślę, że w przypadku zawodowych polityków by nie zadziałała. Być może jedynie zwróciłaby uwagę na tych, którzy zaczynają polityczną karierę. Ale nie byłaby wystarczająca, by przekonać wyborców do poparcia – mówi „Rz“ specjalista od marketingu politycznego Wojciech Cwalina. Jego zdaniem stosunek większości Polaków do parlamentu i tak jest mało poważny. – Spada zaufanie do instytucji publicznych i politycy w kąpielówkach na pewno tego zaufania nie odbudują. Wyborcy preferują osoby mniej rozrywkowe, poważne – uważa. [srodtytul]Lewica: to skandal[/srodtytul] Specjaliści od reklamy są pewni jednego – pierwszy raz się zdarzyło, że partia polityczna prowadzi kampanię w innym kraju. – Dotychczas dotyczyło to jedynie mniejszości narodowych uprawnionych do głosowania. Na przykład Polaków w USA – mówi Cwalina. Nie wszystkim się to podoba. – Panie Topolanek, niech pan prowadzi swoją kampanię we własnym kraju. Pozwól pan turystom odpoczywać, pić piwo i jeść ryby – mówił agencji Reuters bośniacki turysta Zlatan Hadić. Według ostatnich sondaży ODS wyprzedza socjaldemokratów, ale swoją kampanią pobudziła ich do działania. – Uznali to za skandal i rozpoczęli antykampanię, wyśmiewając ODS – przyznaje Ehl.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL