Wiadomości

Prezydent jest otwarty

Władysław Stasiak, nowy szef Kancelarii Prezydenta
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rozmowa z Władysławem Stasiakiem, nowym szefem Kancelarii Prezydenta
[b]Chyba nie ma bardziej gorącego fotela w Kancelarii Prezydenta niż stanowisko jej szefa [/b]
Nie liczyłem, ilu miałem poprzedników. Rzeczywiście była rotacja na tym stanowisku, ale najważniejsza sprawa pozostaje niezmienna – dobrze wykonywać swoje zadania. Nieważne na jakim stanowisku. [b] Myśli pan, że uda mu się dotrwać na tym stanowisku do końca prezydenckiej kadencji? A może liczy nawet na następną?[/b]
Mam inna perspektywę niż trwanie na stanowisku. Dla mnie jest najważniejsze, by wspierać prezydenta zarówno koncepcyjnie, jak i organizacyjnie. [b]Pana poprzednik Piotr Kownacki stracił stanowisko po tym, jak skrytykował styl pracy prezydenta.[/b] Ja chcę się skupić na tym, by Kancelaria działała jak najlepiej na rzecz prezydenta. Przede wszystkim na dostarczaniu Lechowi Kaczyńskiemu takich informacji i ocen, by mógł podejmować dobre dla Polski decyzje. [b] Od czasów prezydentury Lecha Wałęsy panuje opinia, że największy wpływ na decyzje podejmowane przez prezydenta mają osoby, które są najbliżej. Piotr Kownacki urzędował przy ul. Wiejskiej, a nie przy Krakowskim Przedmieściu. Przeprowadzi się pan do Pałacu?[/b] W Pałacu jest również gabinet dla szefa Kancelarii, ale prawdą jest, że urzędował on głównie na Wiejskiej. Nie myślę o mojej pracy w kategoriach geograficznych. Zaplecze prezydenta powinno mu dostarczać materiały do pracy tak, by mógł działać dla dobra Polski. Czynnik lokalizacyjny jest tutaj drugorzędny, choć oczywiście nie jest bez znaczenia. Tak naprawdę z Wiejskiej do Pałacu to tylko kilka minut. Pracę dla Lecha Kaczyńskiego w Urzędzie m.st. Warszawy wspominam bardzo dobrze, choć pracowaliśmy w różnych budynkach. [b]Do wyborów prezydenckich zostało niewiele czasu. Czy ma pan jakiś pomysł na lepsze sprzedanie wizerunku prezydenta?[/b] Nie jestem zwolennikiem myślenia o polityce w kategoriach marketingowych, co nie oznacza, że nie doceniam znaczenia marketingu politycznego. Jednak ograniczenie się tylko do marketingu to ślepa uliczka. Prezydent RP to nie produkt. Chciałbym postawić na autentyczność, a nie na imitację czegokolwiek i kogokolwiek. Ośrodek prezydencki musi być miejscem, gdzie toczy się poważna praca budowania państwa, o czym tak interesująco pisze Francis Fukuyama. [b]Człowiek, którego koncepcję końca historii boleśnie zweryfikowała sama historia.[/b] Ale umiał przyznać się do błędu i wyciągnąć z tego wnioski. Podobnie jak Milton Friedman też przyznał się do błędu. Dawniej mówił – prywatyzować, prywatyzować i jeszcze raz prywatyzować. Potem, że równocześnie trzeba budować mocne państwo. Prezydent się do tego przechyla, bo silne państwo, które ma mechanizmy kontrolne jest potrzebne Polakom. Podobnie Polakom jest potrzebna solidarność społeczna. To nie jest tak, że liczy się tylko duży biznes, a drobni przedsiębiorcy to lumpy i przestępcy. [b]Pije Pan do sprawy wypędzenia kupców z KDT.[/b] Jestem zdania, że prawa należy przestrzegać a wyroki sądów powinny być respektowane. Ale pozostaje jeszcze kwestia tego, jak prawo jest egzekwowane. Kiedy za moich czasów w MSWiA wyprowadzano byłe betanki z klasztoru w Kazimierzu akcja była tak zorganizowana w najdrobniejszych szczegółach by nie doszło do żadnych incydentów. Teren odgrodzono barierkami, sprowadzono wszystkie potrzebne służby, na miejscu byli psycholodzy, komornik od razu poprosił o asystę policyjną. W przypadku KDT dopuszczono do kilkugodzinnych starć w centrum stolicy. [b]Nie ma pan, wrażenia, że wasi przeciwnicy ciągle buszują na waszym polu karnym i wbijają wam bramki z każdej pozycji, a nawet padają gole samobójcze. Prezydent jest w oczach opinii publicznej odpowiedzialny nawet za to, że szef MSZ Radosław Sikorski nie stanął na czele NATO, a pewnie będzie też odpowiedzialny za podwyżki podatków. [/b] Nie mówię, że nie popełniano błędów. Nie udało nam się przedrzeć do opinii publicznej z prawdą, że sprawa rzekomej kandydatury Sikorskiego była jawną manipulacją. Faktem jest, że opinii publicznej zaprezentowano ordynarne kłamstwo podczas, gdy kandydatura Polaka nie została zgłoszona. [b]Po raz kolejny przegracie bitwę o wizerunek prezydenta. Już pojawiają się doniesienia o tym jak prezydent pcha się na groby powstańców, którzy nie chcą tam polityków. [/b] Naprawdę pan wierzy, że powstańcy nie chcą widzieć na uroczystości Lecha Kaczyńskiego, który jako prezydent Warszawy nadał odpowiednią rangę obchodom kolejnych rocznic Powstania i doprowadził do stworzenia najpopularniejszego w Polsce muzeum opowiadającego historię tego Powstania? To kompletne bzdury. Powstanie Warszawskie był dramatycznym aktem walki o Polskę niepodległą. Władze tej Rzeczypospolitej, która odzyskała w końcu niepodległość, mają moralny obowiązek bycia na takich uroczystościach. Wie pan, gdzie odbywa się przysięga żołnierzy izraelskich? [b]W twierdzy Masada, gdzie Rzymianie wyrżnęli w 73 roku naszej ery w pień Żydów. [/b] Właśnie tak. Powstanie warszawskie jest naszą Masadą. Polscy politycy mają obowiązek być na powstańczych grobach. Wierutnym kłamstwem jest, że powstańcy nie chcą prezydenta przy pomniku Gloria Victis. W czerwcu Pan prezydent przyjął przedstawicieli Światowego Związku Żołnierzy AK i Związku Powstańców Warszawskich. Powiedzieli wręcz, że nie wyobrażają sobie by prezydenta RP zabrakło. Potwierdzili to, w liście do pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ktoś kto chce zbić polityczny kapitał na twierdzeniu, że Powstańcy nie życzą sobie obecności prezydenta uprawia wyjątkowo ohydną grę. Nie ma też żadnych kontrowersji na linii z władzami Warszawy. Jeśli ktoś w takiej sytuacji, kiedy wszystko zostało wyjaśnione usiłuje prowadzić jakieś gierki to jest to wyjątkowo wredne. [b]Nie ma Pan jednak wrażenia, że polityka informacyjna urzędu prezydenckiego pozostawia wiele do życzenia?[/b] Prezydent obywa się bez rzecznika prasowego, ale nie odbywa się to z korzyścią dla niego. Prezydent jest człowiekiem ciężkiej pracy. Prezydent nie walczy o sondażowe słupki lecz o realną siłę i modernizację Polski. Pan prezydent ma realne sukcesy. To właśnie jemu udało się przekonać rząd do rozmowy o budżecie, została zainicjowana debata o ochronie miejsc pracy, przeszła tzw. ustawa koszykowa. To pokazuje, że prezydent jest otwarty na realną współpracę. Nasza polityka medialna powinna być skierowana na to by rozpoczęła się rozmowa o realiach a nie o fikcji. [b]Pan mówi o ciężkiej pracy, a prasa pisze o lotach na Hel. [/b] Prezydent nie wylatał nawet połowy przysługującego mu limitu. Porównania z ilością godzin wylatanych przez premiera na trasie do Gdańska są nadużyciem bo prezydent urzęduje dłużej. W ogóle to nie jestem zwolennikiem tego, by politycy chodzili na piechotę i najlepiej ubrani we włosienice. Dotyczy to w takim samym stopniu prezydenta i premiera. A o pracowitości prezydenta świadczy fakt, że w ciągu swojego urlopu bez przerwy odbywa jakieś konsultacje i nadal podejmuje ważne decyzje. Dość powiedzieć, że wizyta prezydenta Horsta Koehlera odbyła się w czasie, kiedy już wcześniej prezydent miał zaplanowany wypoczynek. Lech Kaczyński uznał jednak, że nasze stosunki z Niemcami są tak istotne, że przyjął propozycję Koehlera. [b]Kolejnym przykładem nieprzykładania się do obowiązków prezydenta mają być kwestie nominacji ambasadorskich Polaków oraz przyjmowania listów uwierzytelniających od ambasadorów przybywających do Polski.[/b] Wszędzie na świecie ambasador jest przedstawicielem wysyłanym przez głowę państwa by reprezentować państwo. W Polsce istniała dobra praktyka by z tego względu takie nominacje uzgadniać. Prezydent wybrany w powszechnych wyborach nie może być sprowadzony do roli podpisywacza. Polityka zagraniczna musi być polem współdziałania z rządem bo tak wymaga Konstytucja. Mam wrażenie, że premier i MSZ zaczynają to rozumieć i te problemy będą rozwiązane. Z ambasadorami składającymi listy uwierzytelniające jest ten problem, że wielu z nich ma siedziby poza Polską a to się wiąże z koniecznością uzgodnienia terminów. Zapewniam jednak, że będziemy dążyli do jak najszybszego załatwienia tej sprawy. [b]Prezydentowi zarzuca się też czasem, że nie ma kontaktu z rzeczywistością zamknięty w Pałacu lub na Helu. [/b] Mało jest w Polsce polityków, którzy mają tak dobry bezpośredni kontakt ze społeczeństwem. Prezydent nie boi się spotkań z ludźmi. Proszę zwrócić uwagę, że najwięksi bohaterowie PR nie wchodzą w tłum mieszkańców miast i miasteczek. [b]Wspomniał Pan o dobrych stosunkach z Lecha Kaczyńskiego z prezydentem Niemiec. Jednak dużo gorzej jest na linii z Moskwą.[/b] Przywiązujemy olbrzymie znaczenie do dobrych stosunków z Rosją. Oczywiście moglibyśmy za wszelką cenę dążyć do tego by doszło do tego by prezydent Miedwiediew spotkał się Lechem Kaczyńskim. Jednak nie chcemy, by spotkania międzynarodowe sprowadzać do wzajemnego poklepywania się po plecach. One powinny rozwiązywać konkretne problemy. Nie może być tak, że Polska będzie rezygnować z dobrych stosunków na przykład z Ukrainą i Gruzją by polepszyć stosunki z Rosją. My chcemy się przyjaźnić i z Gruzinami, i z Ukraińcami ale też z Rosjanami. Poza tym, leży to w naszym interesie. [b]Czy czasem jednak prezydent w imię dobrych stosunków z Ukrainą nie rezygnuje z części pamięci historycznej? Mam na myśli Ukrainę i sprawę rocznicy rzezi wołyńskiej. Mają o to do niego pretensje środowiska kresowe.[/b] Prezydent o tym nie zapomina. Jest jednak zdania, że te sprawy trzeba załatwiać i konsekwentnie i spokojnie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL