Firma

Urzędnicy nie muszą zabierać firmom wadium

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Przedsiębiorcy, którzy nie spełniają warunków udziału w przetargu, nie powinni tracić wpłaconych pieniędzy – twierdzi Urząd Zamówień Publicznych w wydanej właśnie opinii
Już kilka miesięcy temu alarmowaliśmy, że coraz więcej firm traci w przetargach wadium. Jego kwoty mogą być liczone w setkach tysięcy złotych. Zazwyczaj chodzi o kilka czy kilkanaście tysięcy, jednak dla małych przedsiębiorców są to kwo- ty niebagatelne. Nie ma tygodnia, by do redakcji „Rz” nie przyszedł list od zrozpaczonego przedsiębiorcy.
– Zamawiający uznał, że przedstawiony przeze mnie wykaz wykonanych robót nie spełnia warunku przetargu. Nie mogłem zastąpić go nowym, bo innych prac nie wykonywałem. Zostałem wykluczony z przetargu i zabrano 20 tys. zł wpłaconego wadium – żali się jeden z naszych czytelników. Wszystko przez przepis, który nakazuje zatrzymywać wadium, jeśli wykonawca nie uzupełni na wezwanie brakujących lub wadliwych dokumentów. Jest on szczególnie groźny w czasie kryzysu, gdy w przetargach zaczynają startować firmy bez doświadczenia.
[srodtytul]Urząd interpretuje[/srodtytul] Sytuacja może się zmienić, bo Urząd Zamówień Publicznych wy- dał opinię: [b]Jeśli firma obiektywnie nie spełnia warunków, to nie powinna ponosić konsekwencji za to, że nie jest w stanie uzupełnić dokumentów. [/b]Art. 46 ust. 4a prawa zamówień publicznych nie pozwala zatrzymywać wadium, gdy dokumentów nie można było uzupełnić z przyczyn nieleżących po stronie wykonawcy. Obowiązek zatrzymania wadium nie obejmie wykonawców, którzy złożyli oferty, choć nie spełniali warunków udziału w postępowaniu (np. nie legitymowali się określonym doświadczeniem) – napisał w swej opinii Departament Prawny UZP (można ją znaleźć na stronie www.uzp.gov.pl). [srodtytul]Przepis do skreślenia[/srodtytul] Co wynika z tej opinii? Załóżmy, że jednym z warunków jest wcześniejsze wykonanie dwóch określonych prac. Firma składa ofertę, ale wykazuje jedynie jedną taką inwestycję, bo innych po prostu nie realizowała. Wezwana do uzupełnienia dokumentów oświadcza, że nie może tego zrobić, bo nie ma wymaganego dorobku. Zostanie wykluczona z przetargu, ale zamawiający nie powinien już zatrzymywać wadium. Eksperci od dawna ostrzegają, że opisywany przepis bije w uczciwe firmy, dlatego każdy sposób zmiany tej sytuacji witają z nadzieją. – Jako prawnik nie mogę jednak się zgodzić z tą interpretacją. Jeśli firma startuje w przetargu, wiedząc, że np. nie ma wymaganej zdolności finansowej, to trudno mówić o przyczynie nieleżącej po jej stronie – mówi Tomasz Skoczyński, partner w kancelarii Skoczyński Wachowiak Strykowski. Podobnego zdania jest Dariusz Żwan z Biura Zamówień Publicznych Actuarius. – Wygląda to na próbę prostowania złego prawa. Tyle że jedynym sposobem jest wykreślenie tego przepisu . UZP próbował to zrobić. Przygotowany przez niego projekt zmian w ustawie zakładał wykreślenie kontrowersyjnej regulacji. Propozycja ta upadła jednak podczas rządowych prac nad nowelizacją. Opinia UZP nie wiąże urzędników. Może jednak wpłynąć na ich decyzje. Tym bardziej że wielu nieoficjalnie mówi, że z chęcią nie zabieraliby wadium, ale muszą to robić, bo inaczej kontrola wytknie im naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Teraz dostali do ręki dodatkowy argument. [ramka][b]Zabezpieczenie, które nie zabezpiecza[/b] Przepis nakazujący zatrzymywanie wadium, gdy firma nie uzupełni brakujących lub wadliwych dokumentów, miał zabezpieczać przed zmowami cenowymi. Zdarzało się bowiem, że powiązane ze sobą spółki składały dwie różne oferty, a później celowo nie uzupełniały brakujących dokumentów w tej tańszej, żeby zamawiający musiał wybrać droższą. Tyle że, jak twierdzą eksperci, sposobów na zmowy cenowe jest więcej, przepis ten więc przed niczym tak naprawdę nie zabezpiecza. Wystarczy chociażby, że firma celowo popełni niewielki błąd w ofercie. Zamawiający ma obowiązek go poprawić. Firma jednak może nie wyrazić na to zgody, a wówczas jej oferta będzie odrzucona. Co więcej, kwota wadium często jest niższa od różnic w cenach ofert, a to oznacza, że wykonawcy i tak opłaca się je stracić, by będąca z nim w zmowie droższa firma więcej zarobiła na zamówieniu.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL