Wiadomości

Rodacy narażeni na antypolonizm

Nasi rodacy mieszkający w Wielkiej Brytanii wzięli udział w maju w Marszu Migrantów w Londynie, domagających się praw dla obcokrajowców
Rzeczpospolita, Zbigniew Osiowy Zbigniew Osiowy
Co drugi młody Polak twierdzi, że za granicą panuje do nas niechęć. Najczęściej doświadczają jej pracujący emigranci
– Antypolonizm to zjawisko świeżej daty, powstało po II wojnie światowej – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Tomasz Gąsowski, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – To reakcja na pojawiające się zarzuty kierowane pod adresem Polaków i dotyczące właśnie okresu II wojny i Holokaustu.
[srodtytul]Złe doświadczenia podczas wyjazdów[/srodtytul] Jak wynika z sondażu GfK Polonia dla „Rz”, aż 46 proc. Polaków uważa, że antypolonizm, czyli niechęć do naszego kraju i naszej nacji, jest powszechny. 18 proc. twierdzi, że zetknęło się z nim osobiście.
– Te 18 proc. to dużo – ocenia prof. Zbigniew Stawrowski, filozof z Polskiej Akademii Nauk, który nie ma wątpliwości, że antypolonizm istnieje. – Powstaje pytanie, gdzie badani się z nim zetknęli. Czy podczas wyjazdów za granicę, czy może w jakiejś innej sytuacji, np. w związku z zasłyszanymi dowcipami o Polakach? Co może zaskakiwać, o antypolonizmie najmocniej są przekonani ludzie młodzi. Twierdzi tak 50 proc. osób w wieku 30 – 39 lat i 48 proc. w wieku 20 – 29. Najczęściej stykają się z nim robotnicy niewykwalifikowani (22 proc.) i wykwalifikowani (21 proc.). – To oni najczęściej wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy za granicę i widocznie ich wrażenia nie zawsze są pozytywne – komentuje prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog z uniwersytetu w Bremie. [srodtytul]Sami jesteśmy sobie winni?[/srodtytul] Badani uważają, że nasze władze niewystarczająco dbają o dobre imię Polski i Polaków. Tego zdania jest 54 proc. badanych, przeciwne zdanie ma 39 proc. Zgadza się z tym prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Chociażby teraz, kiedy obchodzimy 20-lecie wolnej Polski. Europa i świat nie doceniają tego, że Polska była sprężyną, która doprowadziła do upadku komunizmu. Sami jesteśmy sobie winni – mówi. – Wystarczy popatrzeć, jak Niemcy eksponują upadek muru berlińskiego. Tymczasem ani w Warszawie, ani w Gdańsku nie ma żadnego symbolu, który by pokazywał, jak Polska i „Solidarność” przyczyniły się do upadku komunizmu. Prof. Stawrowski działań władz nie ocenia tak surowo. – W przypadku pojawiających się w obcych mediach wzmianek o „polskich obozach koncentracyjnych” nasze władze reagują natychmiast i to przynosi rezultaty – zaznacza. Zdaniem badanych o dobre imię Polski i Polaków powinno się troszczyć głównie MSZ – uważa tak 49 proc. ankietowanych. 14 proc. wskazuje, że to zadanie dla mediów publicznych. – W zakresie dbania o dobre imię Polski wszyscy kierują się do MSZ, ale to powinna być rola wielu instytucji – uważa rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski. – Robimy, co w naszej mocy. Dzięki siatce ambasad na świecie monitorujemy najważniejsze zagraniczne tytuły prasowe. Jeśli pojawiają się przekłamania historyczne, reagujemy szybko i stanowczo. Zdaniem Paszkowskiego czasem same starania naszej dyplomacji nie wystarczą. – Potrzebna jest też współpraca takich instytucji jak IPN, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, uniwersytety czy instytuty naukowe – mówi. Prof. Krzemiński uspokaja, że na razie mówienie o antypolonizmie to przesada. – Pojęcie antypolonizmu jest ukute na wzór antysemityzmu. Zrobili to ci, którzy nie chcą uznać polskich win wobec Żydów. Badani uznali, że zarzuty wobec Polaków to właśnie antypolonizm. Tymczasem to stereotypy o Polakach, z którymi mamy do czynienia na co dzień – mówi „Rz”. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=a.niewinska@rp.pl]a.niewinska@rp.pl[/mail], [mail=j.strozyk@rp.pl]j.strozyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL