Biznes

Niejasności wokół sprzedaży stoczni

Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Nie wiadomo, dlaczego nie wpłynęły pieniądze za stocznie. Skarb Państwa zwrócił się do Komisji Europejskiej o kolejne przedłużenie terminu wykonania stoczniowej specustawy
Nie cichną spekulacje wokół powodów, dla których spółka Stichting Particulier Fonds Greenrights nie wpłaciła za nie terminowo kwoty 380 mln zł, na którą wylicytowała w przetargu majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie.
We wtorek minister skarbu Aleksander Grad obarczył odpowiedzialnością za brak wpłaty szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni, powiązane z byłym zarządem Stoczni Szczecińskiej Porta Holding (na jej majątku powstała Stocznia Szczecińska Nowa). Organizacja 15 lipca przesłała do nabywcy, a także katarskich firm QInvest i Qatar Islamic Bank, gwarantów transakcji, list ostrzegający, że majątek może mieć wady prawne. – To jawny sabotaż – mówił minister Grad. Wczoraj Jan Ruurd de Jonge, prezes spółki Polskie Stocznie, która miała przejąć aktywa obu zakładów, przyznał, że to właśnie ten list „wpłynął na potrzebę wydłużenia płatności za aktywa stoczniowe”. – Informacje podane w liście podlegają aktualnie analizie inwestora, który otrzymał także wyjaśnienie od strony polskiej – czytamy w oświadczeniu Polskich Stoczni.
Na pytanie „Rz”, dlaczego SPFG w takim razie nie zapłacił za majątek Stoczni Gdynia, skoro zarzuty zawarte w liście dotyczą Szczecina, a aktywa były sprzedawane w oddzielnych przetargach, przedstawiciele Polskich Stoczni odpowiadają, że „inwestor traktuje transakcję dotyczącą Gdyni i Szczecina jako całość”. Wczoraj resort skarbu przesłał do prokuratury i ABW pismo, by zbadały powody wysłania listu do inwestora. Od sprawy dystansuje się natomiast katarski bank inwestycyjny QInvest, który zapytaliśmy o stosunek do informacji zawartych w liście. „Jak pisaliśmy poprzednio, QInvest jest jedynie doradcą podmiotów, które zamierzają kupić stocznie. QInvest nie jest funduszem inwestycyjnym, więc proszę kierować te pytania do potencjalnych nabywców – napisał w odpowiedzi Stephen Davie z firmy Hill & Knowlton Qatar, reprezentującej QInvest w kontaktach z mediami. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik powiedział „Rz”, że Skarb Państwa zakłada, iż inwestor zapłaci w nowym terminie – do 17 sierpnia. – Majątek nie ma wad prawnych – przekonuje wiceminister. Gawlik powiedział też, że MSP zwróciło się do Komisji Europejskiej o kolejne przedłużenie terminu obowiązywania stoczniowej specustawy. [ramka][srodtytul]Opinia: Cezary Wiśniewski, partner w kancelarii Linklaters[/srodtytul] Gdyby Komisja Europejska nie zgodziła się na kolejne przedłużenie terminu sprzedaży stoczni, to zgodnie ze specustawą prezes Agencji Rozwoju Przemysłu musi umorzyć postępowanie. Wówczas wracamy do sytuacji, której rząd starał się uniknąć, tworząc specustawę: majątek zakładów, za który jeszcze nie zapłacono, trafia w ręce syndyka. Wydaje się, że w tym scenariuszu szansa, że przedsiębiorstwo stoczni zachowa integralność i że będzie kontynuować dotychczasową produkcję, byłaby bardzo mała. Co natomiast będzie, jeśli inwestor mimo przedłużenia terminu wpłaty nie przeleje środków za majątek stoczni? Wiele zależy od tego, czy zawarta umowa dawała mu możliwość odstąpienia od transakcji. Treści tej umowy nie znamy, więc trudno wyrokować. Gdyby takich zapisów nie było, można oczywiście dochodzić odszkodowania w sądzie lub arbitrażu, jednak ze względu na przewlekłość takiego postępowania byłaby to wyjątkowo mało efektywna metoda ratowania stoczni – a taki był cel stworzenia stoczniowej specustawy.  [i]not. b.ch.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL