Film

Karwowscy na studia

Anna Seniuk i Andrzej Kopiczyński, najbardziej znane serialowe małżeństwo, w przygotowywanym przez Jerzego Gruzę filmie wyprowadzają się z mieszkania przy Pańskiej. Teraz mają mieszkanie z widokiem na Dworzec Centralny, który inżynier Karwowski 34 lata temu budował
EAST NEWS
Jerzy Gruza znów przymierza się do kontynuacji „Czterdziestolatka”. Swoich bohaterów przeniósł z blokowiska przy Pańskiej do wysokościowca i wysłał na Uniwersytet... Trzeciego Wieku
Już dawno chciałem pokazać dalszy ciąg losów Karwowskich, ale nie było zainteresowania. Sam więc nakręciłem odcinek pilotowy i pokazałem go paru osobom. Bardzo się spodobał – opowiada reżyser serialu, który 35 lat temu przyciągał przed ekrany całe rodziny, a teraz ma szansę zyskać trzecią odsłonę.
[srodtytul]Do trzech razy sztuka [/srodtytul] W połowie lat 70. dylematy wkraczającego w wiek średni inżyniera oraz jego bliskich i znajomych, z „kobietą pracującą” na czele, żywo zainteresowały rodaków. W porze emisji serialu pustoszały ulice. Nie tylko Warszawy, gdzie toczyła się akcja.
Nienachalnie wpisujący się w mechanizmy propagandy sukcesu, z sympatią pokazujący całkiem zwyczajnych bohaterów, a poprzez nich rzeczywistość lat 70. „Czterdziestolatek” trafił w swój czas. Dwie dekady później Jerzy Gruza próbował odwołać się do tamtego sukcesu, tworząc pierwszą kontynuację serii. „Czterdziestolatek. 20 lat później” został przyjęty bez entuzjazmu, choć ciepło, głównie ze względu na obecność lubianych postaci. W serii, która marzy się reżyserowi teraz, pani Madzia i Stefan Karwowscy znów graliby pierwsze skrzypce. Reżyser ze współscenarzystą Krzysztofem Teodorem Toeplitzem postanowił wysłać bohaterów, dziś 70-latków, na studia. Stąd tytuł „Studenci trzeciego wieku”. – Nie chciałem opowiadać o zgorzkniałych emerytach, ale o ludziach, którzy postanowili nie poddawać się upływowi czasu – komentuje reżyser. Po zmontowaniu 25 minut pilotowego odcinka ocenia: – Bohaterowie są bardzo zabawni. Odtwórcy głównych ról, Anna Seniuk i Andrzej Kopiczyński, ponoć zareagowali na pomysł bardzo przychylnie. – Większość współczesnej produkcji kierowana jest do młodzieży, a przecież jest cała masa starszych ludzi, którzy pewnie chętnie obejrzeliby historię o swoich równolatkach – uważa Kopiczyński. Nowa perspektywa Akcja nakręconego już odcinka rozgrywa się w kameralnej przestrzeni nowego mieszkania Karwowskich. Z dawnego bloku przy Pańskiej (w serialu pojawiały się różne wersje adresów: ul. Pańska 92 m. 161, Pańska 62 m. 138 i m. 137) bohaterowie przeprowadzili się do wysokościowca „gdzieś w centrum”. W nowym lokum nie ma słynnych łuków, jest za to odpowiedni widok. – Z 20. piętra inżynier Karwowski chce patrzeć na swoje dokonania: Trasę Łazienkowską i Dworzec Centralny. Ma taką potrzebę, a wraz z nią różne przemyślenia – opowiada Gruza. Przede wszystkim jednak państwa Karwowskich absorbuje pomysł wstąpienia na uniwersytet. Z ich mieszkania dobiega więc w pewnym momencie „Gaudeamus Igitur”. Gruza zamierza pokazać pilota „Studentów...” na Woronicza. Od nowego dyrektora Agencji Filmowej Tadeusza Turkowskiego nie udało się nam dowiedzieć, co sądzi o ciągu dalszym „Czterdziestolatka” w TVP. [ramka][b]prawo serii[/b] „Czterdziestolatek” miał do tej pory szczęście nie tylko do widzów, ale i kontynuacji. Po sukcesie pierwszych siedmiu odcinków, jeszcze w roku emisji, czyli w 1975, zrealizowano film pełnometrażowy „Motylem jestem, czyli romans 40-latka” (premiera w 1976 r.) oraz wielogodzinny telewizyjny program „Sylwester z rodziną „Czterdziestolatka”„. Na drugą serię – „Czterdziestolatek. 20 lat później” – trzeba było czekać do 1993 r. Trzecia część, jeśli powstanie, dałaby bohaterom „Czterdziestolatka” pierwszeństwo wśród reaktywowanych serialowych postaci. Totalną klapą zakończyła się próba wskrzeszenia kultowego serialu „Alternatywy 4” (premiera 1983 r.). Zrealizowany w 2006 r. „Dylematu 5”, mimo entuzjazmu aktorów i wielkich nadziei widzów, zakończył żywot na pilotażowych odcinkach. Reżyserowi Grzegorzowi Warchołowi zabrakło talentu Stanisława Barei w przenikliwym odnotowywaniu polskich absurdów oraz lekkości prowadzenia charakterystycznych bohaterów. Najdłużej realizowanym serialem (powroty na plan wymagały równie wielkich starań jak przy kontynuacji) był „Dom”. Dzieje mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej reżyser Jan Łomnicki zaczął opowiadać w 1980 r.,a zakończył 20 lat później. Mimo wielu zabiegów i hucznych zapowiedzi nie doszło do kontynuacji serialu „Stawka większa niż życie”. Fani przygód agenta J-23 musieli się zadowolić parodią zatytułowaną „Halo Hans”(2007 r.) w reż. Wojciecha Adamczyka. W ostatnich latach największe szanse na kontynuacje miały wieloodcinkowe produkcje skutecznie podnoszące słupki oglądalności. W TVP były to m.in. „Ranczo”, „Pitbull”, „Oficer” czy „Sfora”, a w TVN m.in. „Magda M.”. Twórcy bardziej wymagającej „Bożej podszewki” (1997 r.) czekali na ciąg dalszy osiem lat. —jgz[/ramka]
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL