Publicystyka

Bezmiar uczciwości

Bronisław Wildstein
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Kołakowski czy Kuroń odkupili swoje komunistyczne zaangażowanie. Ale setki innych do dziś czerpią korzyści ze swoich łajdactw z okresu PRL. To oni deprawują nasze życie, a nie margines marginesu, jakim są neonaziści – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Moja polemika dotyczyła spraw poważnych. Agnieszka Holland powiedziała, co powiedziała. Teraz usiłuje zmienić sens swojej wypowiedzi, redukując sprawę do osoby Piotra Farfała, a mój artykuł – do jego obrony. Nie sądzę, aby nie była w stanie pojąć stosunkowo prostego tekstu – zrozumieli go wszyscy inni czytelnicy, którzy zdążyli się już w jego sprawie wypowiedzieć – pozostaje jedyne wyjaśnienie: Holland manipuluje.
[srodtytul]Poglądy i czyny[/srodtytul] W artykule „Jak rodzi się antysemityzm” nie zajmowałem się właściwie p.o. prezesa TVP. Był on dla mnie wyłącznie punktem odniesienia w analizie sprawy znacznie istotniejszej. Nie zajmowałem się więc również jego kompetencjami. Gdzie indziej jednak nieraz pisałem i mówiłem, że nie uważam, aby cokolwiek dysponowało go do zajmowania tego stanowiska. Ale nie za brak kompetencji atakowała go i atakuje Holland and company, ale za „neonazizm”.
Owszem, Leszek Kołakowski czy Jacek Kuroń, których – trochę bez sensu – przypomina Holland, po wielekroć odkupili swoje byłe komunistyczne zaangażowanie. Problem z setkami tych, którzy nie tylko z niczym się nie rozliczyli, ale do dziś czerpią korzyści ze swoich łajdactw, wspierania komunistycznego reżimu i prześladowania patriotów. Oni i ich sojusznicy stanowią niezwykle wpływowe środowisko w Polsce. To oni deprawują nasze życie, a nie margines marginesu, jakim są neonaziści. Coś na ten temat wiem, gdyż w przeciwieństwie do Holland ostatnie 20 lat spędziłem w kraju, w miarę aktywnie uczestnicząc w jego życiu publicznym, a w każdym razie, próbując je obserwować. Nie chcę sprowadzać debaty do sprawy Farfała, co uporczywie usiłuje zrobić Holland, która tylko w ten sposób jest w stanie rozmyć sens swojej wypowiedzi, ale parę rzeczy trzeba powiedzieć. Nikt nie przedstawił żadnej jego wypowiedzi, w której nawoływał on do nienawiści rasowej czy etnicznej. Rzeczywiście, uczestniczył w redagowaniu dość paskudnego pisemka w wieku lat 17. Jakie ma dziś poglądy? Nie wiem, tak jak nie wie tego Holland. Tyle tylko, że ona stosuje domniemanie winy. Po drugiej zaś stronie w życiu publicznym eksponowane stanowiska zajmują ludzie, którzy wspierali i czynnie uczestniczyli w niszczącym naród i poszczególnych ludzi aparacie terroru. W wolnej Polsce zajmowali ważne stanowiska w kulturze, mediach publicznych, polityce. W przypadku Farfała mówić możemy wyłącznie o poglądach. W ich przypadku – o czynach. Holland przeszkadza wyłącznie Farfał. [srodtytul]Insynuacje[/srodtytul] Holland subtelnie zajmuje się moimi motywami. Okazuje się, że robię wszystko, aby pokazać, iż: „jestem «dobrym Polakiem» i żadna «żydowska» perspektywa nie krzywi moich sądów” – rzecze autorka „Europy, Europy”. Czy więc zdaniem Holland Żyd nie może być „dobrym Polakiem”, a jego „żydowska perspektywa” musi wykrzywiać jego sądy? Nie zajmowałem się motywami Holland, chociaż leżą one jak na dłoni. Stałem się obiektem jej ataków i pomówień od czasu, gdy jako prezes TVP odmówiłem sfinansowania jej rodzinnego przedsięwzięcia, jakim był serial „Ekipa”. Tych niewielu, którzy mieli pecha oglądać go w Polsacie, nie trzeba przekonywać, że nie względy polityczne mną kierowały. Tym razem, aby obronić swoje insynuacje, Holland musi odwołać się do kolejnych. Wielokrotnie wyjaśniałem, że to nie ja upubliczniłem katalog osobowy IPN, a jedynie pokazałem go dziennikarzom z właściwym komentarzem. Ba, zanim „Wyborcza” rozpętała wokół sprawy nagonkę, licząc, że pomoże to zlikwidować IPN, występowałem w radiu i telewizji, tłumacząc, czym jest ów katalog i dlaczego akta IPN powinny zostać otwarte. M.in. po to, aby nie trafiały się pomyłki, o jakich pisze Holland. Nie chcę wracać już do wyjaśnianej tyle razy przeze mnie sprawy. Zastanawiam się tylko, czy Holland pisze nieprawdę świadomie, czy po prostu wszelkie fakty zna wyłącznie z „Wyborczej”? Być może prawdą jest to drugie, co nie usprawiedliwia pani reżyser, ale tłumaczy nie tylko jej wystąpienia, lecz i ostatnią twórczość. [ramka][b]pisali w opiniach[/b] Bronisław Wildstein [link=http://www.rp.pl/artykul/337605.html]Jak się rodzi antysemityzm[/link] 21 lipca 2009 Agnieszka Holland [link=http://www.rp.pl/artykul/338264.html]Bezmiar tolerancji Bronisława Wildsteina[/link] 22 lipca 2009 [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL