Sądownictwo

Jak bezkarnie obrazić prezydenta

Kuba Wojewódzki
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Prokuratura wobec znieważenia: Inaczej traktuje osoby publiczne, inaczej innych ludzi – uważają obrońcy praw człowieka.
Dziennikarze Michał Figurski i Kuba Wojewódzki nie chcieli obrazić prezydenta, kpiąc z niego na radiowej antenie – uznała prokuratura. I umorzyła w poniedziałek śledztwo w sprawie nazwania Lecha Kaczyńskiego „małym, niedorozwiniętym, głupim człowiekiem”.
– Wypowiedzi nie miały charakteru znieważającego – wyjaśnia „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Słowa te zostały wypowiedziane po angielsku, więc prokuratura mogła się kierować tym, że w obcym języku nie muszą mieć takiego nacechowania, jak ich tłumaczenie – mówi „Rz” Katarzyna Kłosińska, językoznawca z UW.
[wyimek]Wszystko zależy od intonacji i sytuacji, w jakiej słowa zostały wypowiedziane[/wyimek] To nie pierwszy przypadek, gdy sprawa domniemanego znieważenia prezydenta zakończyła się umorzeniem. Upiekło się m.in. Januszowi Palikotowi. Polityk PO publicznie nazwał Lecha Kaczyńskiego „chamem”, ale prokuratura nie dopatrzyła się tu złamania prawa. Także Lecha Wałęsę za określenie obecnego prezydenta mianem „durnia” nie pociągnięto do odpowiedzialności. A w 2007 r. prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie artykułu w niemieckim „Die Tageszeitung”, w którym prezydenta nazwano kartoflem. – Wszystko zależy od niuansów, intonacji, sytuacji, w jakiej te słowa zostały wypowiedziane – uważa prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i UW. – Opiniowałem dla prokuratury wypowiedź Palikota o prezydencie. Uznałem, że nie obraził on głowy państwa. Zastosował sprytny zabieg. Powiedział: „Uważam prezydenta za chama” – w ten sposób wyraził swoją opinię. Gdyby powiedział do prezydenta: „Ty chamie”, byłaby to obraza. Nieco mniej szczęścia niż Palikot, Wałęsa, Figurski i Wojewódzki mieli Hubert H. i Marek Witoszek, którzy za obrazę Lecha Kaczyńskiego trafili przed sąd. Hubert H., bezdomny z Dworca Centralnego w Warszawie, w obecności policjantów wulgarnie wyraził się o prezydencie i premierze. Prokuratura uznała, że dopuścił się przestępstwa zniewagi głowy państwa. Na jego szczęście sąd stwierdził, że czyn bezdomnego miał znikomą szkodliwość społeczną i sprawę umorzył. Z kolei Witoszek przyznał się do napisania programu komputerowego, który spowodował, iż po wpisaniu w wyszukiwarce jednego z obraźliwych słów, na pierwszym miejscu wyników wyszukiwania pojawiała się oficjalna strona Lecha Kaczyńskiego. Jego sprawa też trafiła do sądu. Jest w toku. Zdaniem obrońców praw człowieka osoby publiczne są w takich sytuacjach traktowane inaczej niż zwykli ludzie. – Niestety, można zauważyć taką prawidłowość – mówi „Rz” Dominika Bychawska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Tych spraw, zwłaszcza dotyczących znieważenia lokalnych polityków, toczy się bardzo dużo i nie ma miesiąca, żeby ktoś nie został skazany.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL