• 18.08.2018

W oczekiwaniu na fuzję liderów

Kolejna fala fuzji i przejęć, problemy z liberalizacją rynku, konieczność rozbudowy mocy produkcyjnych, dostęp do złóż. To kilka z wielu wyzwań, z którymi będą musiały się zmierzyć firmy paliwowe i elektroenergetyczne
Szybko rozwijające się gospodarki Chin i Indii, ale także Rosji i Brazylii, potrzebują coraz więcej energii. Tymczasem wydobycie surowców nie rośnie tak szybko jak zapotrzebowanie na nie. To jeden z powodów najwyższej od II wojny światowej ceny ropy naftowej. Wpływa to na działalność firm w naszym regionie Europy. Nie jest to jednak jedyny proces, z którym przedsiębiorstwa te muszą się liczyć w przyszłości.
[b]100 dolarów za baryłkę?[/b] Obecnie nikt chyba nie może zagwarantować, jak długo cena baryłki ropy będzie znajdować się w przedziale 65 - 75 dolarów. Niektórzy analitycy twierdzą, że może ona przekroczyć 100 dolarów przed końcem dekady. To dlatego wyścig do nowych złóż ropy i gazu od czasu ostatniej wojny światowej nigdy nie był tak intensywny jak obecnie.
Sytuację zaognia jeszcze jeden fakt: niekorzystna dla krajów rozwiniętych sytuacja geopolityczna. Obecnie ponad 75 proc. światowych złóż gazu i ropy znajduje się na terenie krajów, które nie są uznawane przez Zachód za stabilne demokracje. Przekłada się to na gwałtowny wzrost politycznego znaczenia tej grupy państw. Przykładów nie trzeba szukać daleko, wystarczy wspomnieć o Rosji Władimira Putina. Surowce energetyczne stały się orężem, który pozwolił umocnić pozycję Rosji na arenie międzynarodowej. [b]Trzech tenorów naszego regionu[/b] Globalne zjawiska wpływają także na sytuację sektora w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale region ten ma także własną specyfikę. Po upadku komunizmu firmy zaczęły się gwałtownie łączyć i przejmować konkurentów. Zjawisko to postępowało w myśl zasady: "kto pierwszy, ten lepszy". Po dziesięciu latach tej burzliwej konsolidacji w naszym regionie pojawili się trzej liderzy: PKN Orlen, węgierski MOL i austriacki OMV. W porównaniu z koncernami zachodnioeuropejskimi (nie mówiąc o amerykańskich czy rosyjskich) wielkość tych spółek jest jednak niewielka. To jeden z wielu sygnałów, że proces fuzji i przejęć nie zatrzyma się na granicach naszego regionu. Z drugiej strony, niektórzy gracze międzynarodowi, którzy w przeszłości kupili aktywa rafineryjne lub detaliczne w regionie, wychodzą bądź właśnie wyszli z Europy Środkowej (np. Exxon Mobil lub Conoco Philips). Inni powoli, lecz konsekwentnie, budują swoją pozycję w regionie. Tak postępuje włoski ENI oraz, co godne zauważenia, rosyjski Łukoil. Byłoby dziwne, gdyby proces ten nie postępował w najbliższych latach zarówno w zakresie przetwarzania produktów (tzw. midstream), jak i ich sprzedaży (tzw. downstream). Portret środkowoeuropejskich "trzech tenorów" jest bardzo charakterystyczny także z jeszcze kilku powodów. Firmy branży energetycznej różnią się w naszym regionie zaawansowaniem restrukturyzacji technologicznej i logistycznej aktywów. Poza tym obrały odmienne ścieżki rozwoju (nie wszystkie mają aktywa petrochemiczne). Na przykład trzej regionalni giganci, którzy w przeszłości nie mieli bezpośredniego dostępu do złóż ropy, w ostatnich dwóch dekadach kroczą na tym polu odmiennymi drogami. OMV przez ponad dziesięć lat konsekwentnie prowadzi ekspansję w zakresie dostępu do złóż. [b] MOL i Orlen idą śladem OMV[/b] Jego tropem od pewnego czasu wydaje się podążać MOL, podejmując przez ostatnich pięć, sześć lat próby inwestycji na przykład w złoża rosyjskie i kazachskie. Z drugiej strony, PKN Orlen, przynajmniej na razie, powstrzymuje się od poszukiwania własnych złóż. Biorąc pod uwagę dostęp do taniej rosyjskiej ropy i możliwości logistyczne Naftoportu, jest to w przypadku Orlenu po części zrozumiałe. Można się jednak zastanawiać, czy firmy, które szukają stabilnych długoterminowych dostaw ropy, nie powinny mieć bezpośredniego dostępu do złóż. [b] Czy i Kiedy trio będzie duetem[/b] Kolejna kwestia, o wymiarze zarówno ekonomicznym, jak i politycznym, to czy i kiedy nastąpi fuzja wśród dwóch spośród trzech największych spółek energetycznych regionu. To pytanie na razie bez odpowiedzi. Nie wiadomo także, jaka będzie strategiczna odpowiedź trzeciego gracza. Trudno się więc dziwić zainteresowaniu, z jakim analitycy i eksperci obserwują zwiększanie udziału OMV w węgierskim MOL. Szefowie węgierskiej firmy bronią się przed przejęciem przez Austriaków. Niemniej austriacki koncern paliwowy dokupił na giełdzie akcje MOL i ma ich obecnie 18 proc. Może to być albo zalążek kolejnego etapu regionalnej konsolidacji, albo ślepa uliczka. Zwłaszcza że rynek może być gotowy na bardziej niestandardowe rozwiązania. Na przykład ogłoszoną 30 sierpnia transakcję nabycie pakietu 10 proc. akcji naftowego koncernu MOL przez czeskiego giganta elektroenergetycznego ČEZ. Jeśli zostałoby to zakończone powodzeniem, mogłoby stworzyć zupełnie nową jakościowo sytuację w regionie. Należy przy tym pamiętać, iż rozwiązania takie mogą rodzić sporo problemów. Przykładem może być zakończona przed rokiem niepowodzeniem próba połączenia austriackich gigantów sektora naftowego i elektroenergetycznego - OMV oraz Verbund. [b] Pierwsze skrzypce w rękach ČEZ[/b] Konsolidacja nie ominie w tym roku w Europie Środkowo-Wschodniej także elektroenergetyki. Proces ten, podobnie jak w przypadku sektora paliwowo-gazowego, doprowadzi do wyłonienia bardzo wyraźnych liderów tej branży w regionie. ČEZ wyróżnia się na tle innych firm jako podmiot, który ma ambicje stać się największą regionalną spółką w sektorze. Ma ambicje, ale także umiejętności, np. w przyciąganiu i utrzymywaniu czołowych talentów menedżerskich. Dzięki nim spółka jest dobrze zarządzana i została w dużym stopniu zrestrukturyzowana. Tym samym jej wartość dla akcjonariuszy rosła w ostatnich czterech, pięciu latach w fenomenalnym tempie. Transakcja nabycia przez ČEZ pakietu akcji MOL, może być interpretowana jako inwestycja finansowa, wynikająca ze strategii obrony węgierskiego MOL przed wrogim przejęciem przez OMV. Jako inwestycja strategiczna stwarza jednak zarówno dla ČEZ, jak i MOL nieznane tym spółkom dotychczas możliwości rozwoju. Już poprzednio ČEZ miał także znaczący dorobek w zakresie fuzji i przejęć, udokumentowany licznymi transakcjami. Co ciekawe, żaden inny gracz regionalny (np. PSE, BOT, HSE, EVN) nie był jak dotąd w stanie nawet w dalekim stopniu dorównać dorobkowi ČEZ. Mimo to wiele firm deklaruje, że chciałoby podążać jego śladem. Niewątpliwie najbliższa przyszłość dostarczy dowodów na stopień wiarygodności tych deklaracji. [b] Więcej inwestycji i trudniejsza liberalizacja[/b] Oprócz fuzji i przejęć, które będą się nieuchronnie przesuwać w kierunku wschodu kontynentu, będzie można zaobserwować fale rozbudowy nowych i istniejących mocy wytwórczych w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Regulacje dotyczące emisji dwutlenku węgla wpływać będą na decyzje inwestycyjne w zakresie wyboru technologii, a także strategii rynkowych graczy. Rynki naszej części Europy będą też wystawione na wyzwania cenowe. Ich klasycznym przykładem jest sytuacja, gdy ceny energii nie pozwalają na osiągnięcie ekonomicznie uzasadnionego zwrotu z inwestycji w nowe moce wytwórcze. Także liberalizacja rynków energii elektrycznej jest od dawna jednym z wiodących tematów europejskiej polityki regulacyjnej. Wdrożenie jej głównych celów napotyka od wielu lat utrudnienia. Sugeruje to, że proces ten jest i będzie trudniejszy, niż wydawało się jeszcze kilka lat temu. Szkoda, bo główne dobrodziejstwa liberalizacji to między innymi umożliwienie konsumentom korzystania z dobrodziejstw nieskrępowanej konkurencji tam, gdzie nie występuje sytuacja naturalnego monopolu (czyli poza obszarem dystrybucji i transmisji), czy wdrożenie zasady swobodnego dostępu stron trzecich (TPA). [b] Ostrzejsza rywalizacja z korzyścią dla klientów[/b] Stopniowa optymalizacja portfeli aktywów wytwórczych i nacisk władz regulacyjnych na budowę nowych mocy przesyłowych między poszczególnymi systemami krajowymi w ramach UCTE (europejskiej organizacji przesyłu energii) powinna w końcu pozwolić nowym graczom na zliberalizowanych rynkach Europy Środkowej na integrację i konkurowanie na równych zasadach ze spółkami z Europy Zachodniej. W dłuższym okresie procesy te powinni odczuć klienci, którzy zapłacą za energię elektryczną mniej niż obecnie, a jakość oferowanych im usług się poprawi. A to z kolei może dać początek kolejnej fali fuzji i przejęć. Wojciech Hann jest partnerem w Deloitte w dziale energii i surowców
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL