Muzyka

Poezja Gajcego na rockowo

Muzeum Powstania Warszawskiego
Janerka, Kazik, Armia, Dezerter, Pustki, Agressiva ’69 i Pogodno zaśpiewały wiersze poety czasu wojny
Idąc do powstania, Gajcy miał tylko jeden granat – filipinkę.
Napisał wtedy swój ostatni wiersz „Święty kucharz od Hipciego” – pełen goryczy, obrazoburczy, opisujący masakrę przy czołgu-pułapce na ulicy Kilińskiego, w której zginęło kilkaset osób. Na płycie melodeklamuje go w konwencji groteski Lech Janerka: „Wszyscy święci, hej do stołu! /W niebie uczta: polskie flaczki /Wprost z rynsztoku Kilińskiego! /Salcesonów misa pełna. /Świeże, chrupkie. Pachną trupkiem: /To z Przedmurza! /Do godów. Święci do godów, Przegryźcie Chrystusem Narodów!”. 16 sierpnia Gajcy i Zdzisław Stroiński, jego przyjaciel poeta ze „Sztuki i Narodu”, stacjonowali w kamienicy przy ul. Przejazd 1/3. Mieli wrażenie, że z piwnicy dobiegają podejrzane hałasy. Przełożony wydał im rozkaz pozostania na placówce. „Gajcy, Stroiński byli podniesieni /W czerwone niebo na tarczy eksplozji” – tak Czesław Miłosz opisał wysadzenie kamienicy przez niemieckich saperów.
Dzięki płycie wydanej właśnie przez Muzeum Powstania Warszawskiego jest szansa na ożywienie twórczości poety, któremu przez wiele lat po wojnie dorabiano gębę faszysty i antysemity – kompletnie bez uzasadnienia. Album powinien zwrócić uwagę przede wszystkim ludzi młodych, ponieważ wiersze Gajcego zainspirowały do nagrań liderów sceny niezależnej. Najważniejsze jest to, że autor kojarzony z katastrofą czasu wojny nareszcie zaistnieje jako twórca wierszy egzystencjalnych. Do tego, że jest to możliwe, przekonuje Maleo w piosence „Pytanie”. Do rytmów reggae nagrał z towarzyszeniem chórku niezwykle refleksyjny utwór, którego tematem jest zagubienie młodego człowieka u progu dorosłego życia. Kazik zaśpiewał „Modlitwę za rzeczy”. Wydobył z wiersza to, co było ironicznym komentarzem do dokonań przedwojennej awangardy uwielbiającej miejski gwar, rytm miasta, masy, maszyny. Gajcy przekornie prosił o spokój nie tylko dla ludzi, ale i właśnie maszyn, żarówek, motorów. Kazik znalazł okazję do skomponowania muzyki, która w zabawny sposób komentuje także nasz współczesny pośpiech. Pustki nadały „Wierszowi o szukaniu” aurę psychodelicznego snu, w którym, jak to bywa po przebudzeniu, staramy się odgadnąć sens tego, co się nam zdarza na jawie. Niezwykle dramatycznie zabrzmiała interpretacja jednego z najsłynniejszych utworów Gajcego, „Miłość bez jutra”, w wykonaniu Karoliny Cichej. Zauważalne jest w nim piętno wojny, ale też niepewność uczucia, które w każdej chwili może się skończyć. Idealnym wykonawcą apokaliptycznego wiersza „Wczorajszemu” jest Armia. Brzmiące monumentalnie dźwięki waltorni odmalowują „ornamenty łun” – katastrofę pokolenia, które było wychowane do miłości i piękna, „a tu słowa, śpiewne słowa trzeba zamieniać /by godziły jak oszczep”. Podobny klimat osiągnęła Agressiva ’69 w „Schodząc”. Oprawiła niezapomnianą frazę „ciemność gra jak hejnał” w elektroniczne, industrialne brzmienia. To jedna z najlepszych kompozycji na płycie. „Śpiew murów” Dezertera ma szansę się stać nowym hymnem Warszawy. Dramat stolicy, który Gajcy odczytywał ze zbombardowanych i zniszczonych kamienic po wrześniu 1939 roku, wciąż jest przecież wpisany w tkankę miasta mimo upływu dekad. „Jak nie kochać strzaskanych tych murów /tego miasta, co nocą odpływa /kiedy obie z greckiego marmuru – /i umarła Warszawa, i żywa” – śpiewa Robert Matera. Piosenek będzie można posłuchać na koncercie w Muzeum Powstania Warszawskiego 25 lipca.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL