Finanse

Samorządy: awantura o pół miliarda euro nagrody

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Spór o podział premii z Brukseli. Najlepszy samorząd może zgarnąć nawet 170 mln euro
Pozornie wszystko jest proste – pięć województw, które najlepiej wykorzystują pomoc unijną, dostanie w 2010 roku dodatkowe pieniądze – łącznie 512 mln euro. Z tej puli najlepszy może zgarnąć nawet 170 mln euro. Dla mniejszych regionów to ogromne środki – w przypadku Opolszczyzny to ok. 40 proc. wszystkich unijnych pieniędzy, którymi województwo dysponuje w programie regionalnym. Premia pochodzić będzie z tzw. krajowej rezerwy funduszy strukturalnych.
– Nie chcemy oceniać efektu statystycznego, ale rzeczywiste, efektywne przekazanie pomocy unijnej do beneficjentów, w tym wypadku przedsiębiorców. Nasze stanowisko popiera Komisja Europejska – mówi „Rz” Krzysztof Hetman, wiceminister rozwoju regionalnego. Spór na linii Ministerstwo Rozwoju Regionalnego – regiony, a także między samymi województwami, rozbija się przede wszystkim o pieniądze na inicjatywę Jeremie, czyli środki unijne na rzecz instytucji, które później udzielać będą pożyczek, gwarancji i poręczeń firmom w regionach.
Ministerstwo chce, by do wskaźnika wykorzystania funduszy UE uwzględniana była jedynie wartość pożyczek czy poręczeń faktycznie udzielonych już regionalnym firmom, a nie środki, które władze regionów przekazały instytucjom zarządzającym środkami. Problem w tym, że szanse na to, by instrumenty ruszyły jeszcze w tym roku, są niewielkie. – Wybraliśmy już instytucję, która będzie zarządzać tymi środkami, ale czeka nas jeszcze praca nad szczegółowymi procedurami. Wsparcie ruszy najwcześniej pod koniec roku – wyjaśnia Leszek Wojtasiak, wicemarszałek Wielkopolski, która na Jeremie przeznaczyła 90 mln euro. Na podobnym etapie jest uruchomienie pomocy w czterech innych regionach: Dolny Śląsk (99 mln euro), Łódzkie (ok. 46,6 mln euro), Pomorze (ok. 68,8 mln euro) i Zachodniopomorskie (ok. 65 mln euro). Jeśli MRR przyjmie proponowaną metodologię, dwa z nich – Łódzkie i Zachodniopomorskie – mogą stracić szansę na premię. Z ministerialnym stanowiskiem zgadza się Józef Sebesta, marszałek Opolszczyzny: – Przekazanie środków do funduszu zarządzającego środkami to jedynie operacja finansowa. A przecież chodzi o to, by pieniądze unijne rzeczywiście zasiliły gospodarkę. Dlatego pod uwagę powinny być brane tylko te środki, które już rzeczywiście trafiły do firm – podkreśla. Z tym zarzutem nie zgadza się Wojtasiak: – Nad przygotowaniem Jeremiego pracowaliśmy dwa lata. Wspieranie firm w ten sposób jest o wiele bardziej skomplikowane prawnie niż przyznawanie bezzwrotnych dotacji na inwestycje. Nie widzę powodu, by wykluczać tę formę pomocy – podkreśla Wojtasiak. Na rozpoczynającym się dzisiaj Konwencie Marszałków włodarze regionów będą szukać kompromisu między sobą oraz w dyskusji z ministerstwem. Piątka regionów proponuje, by rozliczyć województwa z wykorzystania pomocy unijnej łącznie za dwa lata – 2009 i 2010. Proponują, by w podziale rezerwowych środków uczestniczyły wszystkie regiony, a kryterium było wywiązanie się z zasady n+2/n+3. Jednak do tych pomysłów sceptycznie podchodzi MRR. – Rezerwowe środki mają zmotywować regiony do wykonania planu, który zakładaliśmy na ten rok. A na razie nie wygląda to najlepiej – uważa Hetman. W tym roku 16 województw ma wykorzystać 6,5 mld zł z łącznej puli 16,8 mld zł zaplanowanej przez rząd. Ostateczna decyzja o podziale rezerwowych środków ma zapaść na przełomie września i października. Oprócz regionów pieniądze – 519 mln euro – zasilą resorty odpowiedzialne za poszczególne części programów krajowych, a także instytucje odpowiedzialne za program „Kapitał ludzki”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL