Piłka nożna

Efekt Pereza

Cesc Fabregas ma trafić do Barcelony. Prezydent Joan Laporta mówi, że piłkarz ma ten klub zapisany w DNA
AFP, Glyn Kirk Glyn Kirk
Real Madryt pobudził wyobraźnię. Europejskie kluby znowu wydają miliony
216 milionów euro wydanych przez Florentino Pereza na nowych piłkarzy Realu wywołało burzę. Michel Platini chce prawnie ograniczyć wydatki klubów, Perez chce utworzenia Superligi, a inne kluby próbują nadążyć za tym, co się dzieje.
Perez zrobił to, co obiecał po wygraniu wyborów na prezydenta Realu. Pobił wszelkie rekordy, sprowadził dwóch ostatnich zdobywców Złotej Piłki – Cristiano Ronaldo i Kakę. Na obu wydał 161 milionów euro. Kiedy nie udało mu się zaangażować Davida Villi, kupił Karima Benzemę z Lyonu za 35 milionów. Benzema, o którego biło się pół Europy, w porównaniu z wcześniejszymi gwiazdami kosztował tak mało, że jego transfer przeszedł prawie niezauważony. [srodtytul]Platini straszy[/srodtytul]
Prezydent Realu zapowiada, że to jeszcze nie koniec, a na giełdzie plotek najwyższe notowania ma Franck Ribery, który na razie trzymany jest w Bayernie Monachium na siłę. Perez w kilka tygodni zbudował w Madrycie nową jakość. Na razie tylko marketingową, ale już zażądał renegocjacji umów ze sponsorami. Kontrakt z Adidasem obowiązuje do 2012 roku, Real zarobi w tym czasie 60 milionów euro. Perez chce podwojenia tej kwoty. Jeśli się nie uda, zacznie pertraktacje z Nike. Szef Realu obudził też uśpiony przez Michela Platiniego problem, jakim jest utworzenie europejskiej Superligi, w której najwięksi i najbogatsi kisiliby się we własnym sosie. Perez uznał, że Liga Mistrzów nie daje takich możliwości zarobków, na jakie liczy najlepszy klub na świecie, i że chociaż grupa G14 przestała istnieć, pomysłu z Superligą zarzucić nie można. Platini nie pozostał dłużny. Skrytykował Pereza za „niemoralne” pieniądze wydawane na piłkarzy i ich pensje, zapowiedział wprowadzenie limitów na transfery, które wyrównałyby szanse innych klubów. Poparł go Silvio Berlusconi, który przecież dopiero co zarobił na sprzedaży Kaki. [srodtytul]Barcelona kusi Arsenal[/srodtytul] Kluby wiedzą o tym, że wprowadzenie ograniczeń jest właściwie niemożliwe, i zbroją się, nie licząc z budżetami. Real wydał miliony podrażniony sukcesem Barcelony, Barcelona zapowiada wydanie 100 milionów na swoje transfery. Jeśli uda się pozbyć Samuela Eto’o, zarzuci sieci na Zlatana Ibrahimovicia. Kusi też Cesca Fabregasa, którego kiedyś bezmyślnie puściła do Arsenalu, a teraz chciałaby odzyskać. Jeśli zaproponuje 40 milionów funtów, Arsene Wenger nie będzie mógł zablokować transferu. Josep Guardiola chciałby też mieć u siebie Andrieja Arszawina. Rosjanin gra w Arsenalu, ale dopiero po przeprowadzce do Londynu dowiedział się, jak dużo zarobków w Anglii odbierze mu fiskus. W Hiszpanii nie miałby tego problemu. To właśnie niższe podatki były jednym z najważniejszych powodów miłości, jaką do Realu zapałał Cristiano Ronaldo. Barcelona kusi też Javiera Mascherano z Liverpoolu. Proponuje 30 milionów euro, Anglicy chcą o dziesięć więcej. Manchester United przeprowadził najdziwniejszy transfer za kadencji Aleksa Fergusona, sprowadzając już 30-letniego i wiecznie kontuzjowanego Michaela Owena, który zgodził się nawet na o połowę niższe zarobki, niż miał w Newcastle. Do Manchesteru City trafi prawdopodobnie Carlos Tevez. Szejkowie ponowili też propozycję odkupienia od Chelsea Johna Terry’ego. Cena za tego piłkarza to 40 milionów funtów. Na razie nowy trener drużyny z Londynu Carlo Ancelotti zapewnia, że „niebieskie serce” nie jest na sprzedaż, jednak wiadomo, że na Stamford Bridge nie rządzi on, tylko Roman Abramowicz. Na razie do Chelsea za blisko 19 milionów euro trafił Jurij Żirkow z CSKA Moskwa. [srodtytul]Zamieszki w Milanie[/srodtytul] Efekt Pereza zadziałał też na wyobraźnię kibiców AC Milan. Przez ogrodzenie na pierwszym poniedziałkowym treningu wrzucano butelki i płonące race. Fani protestują, że nie zainwestowano jeszcze pieniędzy zarobionych na transferze Kaki. Za miedzą – w Interze – inwestować już nie będą. Kupili Diego Milito i Thiago Mottę, ale zrezygnowali z Deco i Ricardo Carvalho, o których upominał się trener Jose Mourinho. Pomruk niezadowolenia kibiców już słychać, bo kto tego lata nie szasta pieniędzmi, pokazuje Europie, że nie liczy na sukcesy. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.kolodziejczyk@rp.pl]m.kolodziejczyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL