Historia

Spadki dla ocalałych?

Likwidacja getta w Warszawie w 1943 roku
AFP
Spór o deklarację - Izrael: historyczny sukces. Polska: Nie będzie zwrotu mienia
Podczas unijnej konferencji w Pradze poświęconej utraconej żydowskiej własności panowała napięta atmosfera. Polska delegacja, na czele której stał Władysław Bartoszewski, znalazła się pod silną presją. – Choć formalnie gospodarzem byli Czesi, imprezę zdominowała grupa amerykańskich prawników wynajętych przez organizacje żydowskie – mówi “Rz” Bartoszewski.
Ci starali się skłonić Polskę do deklaracji w sprawie zwrotu mienia polskich Żydów, którzy nie zostawili spadkobierców. Zgodnie z polskim prawem ich własność, tak jak własność wszystkich innych obywateli, którzy umarli bezpotomnie, przeszła na rzecz Skarbu Państwa. Żydzi chcą zaś, żeby pieniądze bezpotomnych ofiar zostały przelane na konto specjalnej fundacji, która zajmowałaby się pomocą ocalałym z Holokaustu, działalnością edukacyjną i upamiętnianiem Zagłady. Polska nie chce jednak łączyć tych spraw z kwestiami spadkowymi. – Ocalałym pomagamy poprzez normalne świadczenia socjalne. Na działalność edukacyjną i upamiętnianie Zagłady przeznaczamy spore sumy z budżetu. Warto tu wspomnieć choćby o budowie Muzeum Żydów Polskich – mówi Maciej Kozłowski z MSZ.
Polscy negocjatorzy przeforsowali więc w deklaracji praskiej – dokumencie końcowym konferencji – zapis, że zwrot mienia bezspadkowego możliwy jest tylko w “niektórych krajach”. Mimo to cytowani przez gazetę “Haarec” członkowie izraelskiej delegacji podkreślali, że przepisy panujące w Polsce akurat w tej sprawie powinny zostać zawieszone ze względu na wyjątkowość Holokaustu. A Polski podpis pod deklaracją odebrali jako przyzwolenie na takie postulaty. – Ta konferencja jest wielkim historycznym sukcesem Izraela. Osiągnęliśmy wszystkie cele, jakie sobie stawialiśmy. Choć dokument nie jest wiążący prawnie, wyznacza pewną normę – powiedział gazecie “Haarec” Reuven Merhav, który stał na czele izraelskiej delegacji. Roszczenia w sprawie zwrotu mienia bezspadkowego popierają mieszkający w Izraelu ocalali z Holokaustu. Wielu z nich jest w złej sytuacji finansowej i takie pieniądze bardzo by im się przydały. – Przydały? To za słabe słowo. Ci ludzie tych pieniędzy potrzebują, żeby móc godnie przeżyć ostatnie kilka lat, które im zostało – mówi “Rz” Zew Factor, przewodniczący Fundacji na rzecz Pomocy Ocalałym z Holokaustu w Izraelu. Sam jest ocalałym z Zagłady. Urodził się w Łodzi w 1926 r., był więźniem KL Auschwitz. – Polska to rycerski naród, mam nadzieję, że pomoże potrzebującym. Z każdym dniem tych ludzi ubywa. Podczas Holokaustu w brutalny sposób wymordowano miliony Żydów. Nieliczni, którzy przeżyli, stracili wszystko. Powinni teraz otrzymać choć część pieniędzy, które niegdyś należały do ich współbraci – podkreśla Factor. Polacy zdecydowanie odrzucają takie argumenty. – Zamordowani w Holokauście byli przede wszystkim polskimi obywatelami. Organizacje, które dziś chcą rozporządzać ich pieniędzmi, podczas wojny nawet nie istniały – mówi polski dyplomata chcący zachować anonimowość. [ramka]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [b][mail=p.zychowicz@rp.pl]p.zychowicz@rp.pl[/mail][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL