Unia Europejska

Zapętlenie postępowań sądowych, arbitrażowych i prawa wspólnotowego

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Unia Europejska będzie musiała adaptować i zmieniać swoje regulacje pod dyktatem czystej pragmatyki i wymogów praktyki gospodarczej – dowodzą radca prawny Marek Czernis oraz aplikant radcowski Rafał Malujda przy OIRP w Szczecinie
Czy sąd jednego państwa członkowskiego (nawet mający ex lege loci uprawnienia kontroli jurydycznej nad toczącym się w tym kraju postępowaniem arbitrażowym) ma prawo wydać wiążące postanowienie w stosunku do sądu innego państwa członkowskiego (w którym toczy się paralelnie postępowanie sądowe wszczęte z naruszeniem zapisu na sąd arbitrażowy pierwszego państwa) skutkujące koniecznością umorzenia przez sąd tego państwa wszczętego tam postępowania?
Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w takiej właśnie sprawie (C-185/07 Allianz SpA i inni przeciwko West Tankers Inc ([2007] UKHL 4) wywołał trzęsienie ziemi w angielskim systemie prawnym i duże poruszenie w międzynarodowej społeczności prawników morskich, podważając de facto instytucję angielskich klauzul arbitrażowych obowiązujących w przeszło połowie kontraktów przewozów drogą morską w świecie. Powodem rozbieżnych poglądów i praktyki jest art. 1 ust. 2 lit. d rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (dalej: rozporządzenie). Zgodnie z tym przepisem rozporządzenia nie stosuje się do sądownictwa polubownego. [srodtytul]Zderzenie tytanów[/srodtytul]
W sierpniu 2000 r. statek „Front Comor” (będący własnością spółki armatorskiej West Tankers Inc. i wyczarterowany od spółki Erg Petroli SpA) wyrządził szkodę w majątku czarterującego. Umowa czarteru między stronami zawierała angielską klauzulę arbitrażową. Na żądanie czarterującego ubezpieczyciel (Allianz SpA i inni – podmioty prawa włoskiego) wypłacił mu odszkodowanie, a następnie wystąpił z roszczeniem przeciwko armatorowi przed sądem włoskim. W sądzie tym armator zgłosił zarzut niewłaściwości jurysdykcyjnej, powołując się na angielską klauzulę arbitrażową w czarterze. Jednocześnie armator wszczął postępowanie przed sądem w Anglii (High Court – sąd nadzorujący jurysdykcyjnie postępowanie arbitrażowe w Londynie) o wydanie postanowienia deklaratywnego, iż tylko arbitraż w Londynie jest właściwy do rozstrzygnięcia ewentualnego sporu, oraz wydanie przez sąd angielski nakazu sadowego (injunction) powstrzymującego ubezpieczyciela od kontynuowania postępowania przed sądem we Włoszech. Sąd wydał postanowienie deklaratywne i nakaz sądowy. Ubezpieczyciel wniósł apelację do Izby Lordów od wydanego przez High Court nakazu sądowego, argumentując, między innymi, że wydanie nakazu jest sprzeczne z rozporządzeniem.[srodtytul]Według Izby Lordów[/srodtytul] Zdaniem Izby Lordów do postępowania arbitrażowego nie ma zastosowania zasada prawna (ustalona w sprawach: C-116/2 Erich Gasser GmbH v. MISAT Srl ([2005] 1QB1) i C-159/02 Turner v. Grovit ([2005] 1AC1) stwierdzająca, iż injunction uniemożliwiający komukolwiek wszczęcie lub kontynuowanie postępowania przed właściwym sądem państwa członkowskiego Unii jest niezgodny z zasadami ustanowionymi przez rozporządzenie. Ergo, wydany nakaz sądowy był zgodny z rozporządzeniem i konwencją nowojorską o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych z 10 czerwca 1958 r. (konwencja nowojorska). Mimo to Izba Lordów uznała za uzasadnione poddać zagadnienie ocenie ETS w trybie prejudycjalnym, biorąc pod uwagę istotne implikacje praktyczne oraz sporność zagadnienia. Zdaniem Trybunału ETS nie podzielił poglądu Izby Lordów. W wyroku z 10 lutego 2009 roku uznał, iż wydanie przez sąd jednego państwa zakazu wszczynania i dalszego prowadzenia postępowania przed sądem innego państwa, nawet gdy takie paralelne postępowanie narusza umowny zapis na sąd polubowny, jest niezgodne z rozporządzeniem. ETS musiał (i podjął) odważną i wysoce dyskusyjną próbę odejścia od wykładni językowej na rzecz wykładni funkcjonalnej. Zdaniem ETS mimo że postępowania zmierzające do wydania injunction nie mieszczą się w zakresie stosowania rozporządzenia, ich konsekwencje mogą uniemożliwiać realizację jego celów, do których należy ujednolicenie reguł kolizyjnych w zakresie właściwości sądów w sprawach cywilnych i handlowych oraz swobodny przepływ orzeczeń w tych sprawach. Dzieje się tak, gdy takie postępowania uniemożliwiają sądowi innego państwa wykonywanie jego właściwości przyznanej mu na mocy rozporządzenia (tutaj sądowi włoskiemu przysługiwała właściwość do rozpoznania meritum sprawy, w związku z czym był on uprawniony do zbadania kwestii wstępnej – ważności zapisu na sąd polubowny oraz rozstrzygnięcia o swojej właściwości na podstawie art. 1 ust. 2 lit. d i art. 5 pkt 3 rozporządzenia). Skutkiem injunction byłoby zaś wyłączenie uprawnienia do orzekania w przedmiocie własnej właściwości. Powyższy wniosek znajduje, zdaniem ETS, poparcie również w art. II ust. 3 konwencji nowojorskiej, zgodnie z którym to sąd umawiającego się państwa, w którym wszczęto spór w sprawie, co do której strony dokonały zapisu na sąd polubowny, na żądanie jednej ze stron odeśle strony do arbitrażu, chyba że stwierdzi, iż zapis jest nieważny, niewykonalny lub nie nadaje się do realizacji. [srodtytul]Odpowiedź High Court[/srodtytul] Skutkiem orzeczenia ETS w sprawie Front Comor jest to, iż postępowanie arbitrażowe może się toczyć paralelnie i niezależnie od postępowania sądowego w innym państwie. Poza rozważaniami ETS znalazły się ewentualne praktyczne konsekwencje procesowe. Na reakcję jurydyczną nie trzeba było długo czekać. Zaraz po wydaniu wyroku ETS sąd angielski w sprawie National Navigation Co v. Endesa Generacion SA ([2009] EWHC 196 [Comm]) musiał (przy uwzględnieniu wyroku ETS) odpowiedzieć na pytanie, czy w wypadku toczącego się paralelnie postępowania arbitrażowego i sądowego sąd państwa członkowskiego sprawujący nadzór jurydyczny nad sądem arbitrażowym jest związany orzeczeniem sądu innego państwa członkowskiego, w którym paralelnie toczy się drugie postępowanie. Sąd rozstrzygał tutaj kwestię, czy jest związany decyzją sądu hiszpańskiego, zgodnie z którą angielska klauzula arbitrażowa jest nieważna, co (de iure) niweczyłoby postępowanie arbitrażowe. Sąd angielski uznał, iż nie jest związany orzeczeniem sądu hiszpańskiego, ale jest uprawniony do wydania wiążącej prawnie deklaracji (tzw. declaratory relief), iż angielska klauzula arbitrażowa jest skuteczna prawnie (sic!), gdyż: > kognicja sądów angielskich w zakresie rozważanego w danej sprawie declaratory relief jest objęta generalnym wyłączeniem arbitrażowym z art. 1 ust. 2 lit. d rozporządzenia, > a nawet gdyby przyjąć, iż pierwszy argument nie jest przekonujący (vide – stanowisko ETS), to postanowienia konwencji nowojorskiej zobowiązują Wielką Brytanię do nieuznania (klauzula interesu publicznego) decyzji sądu hiszpańskiego, gdyż zgodnie z konwencją dla oceny ważności prawnej klauzuli arbitrażowej właściwe jest tylko prawo, jurysdykcja i miejsce arbitrażu. [srodtytul]Propozycje Komisji Europejskiej[/srodtytul] Aktualne status quo, prawne i jurydyczne, może doprowadzić do funkcjonowania dwóch odrębnych i de facto sprzecznych ze sobą wiążących prawnie orzeczeń sądowych. Dostrzegając to, już nie tylko hipotetyczne, zagrożenie, Komisja Europejska w tzw. zielonej księdze z 21 kwietnia 2009 r. wystąpiła z propozycją zmian do rozporządzenia. Zaproponowała włączenie arbitrażu do zakresu zastosowania rozporządzenia (usunięcie art. 1 ust. 2 lit. d) oraz przyznanie sądowi właściwemu ze względu na miejsce postępowania arbitrażowego: > wyłącznej jurysdykcji w sprawach związanych z postępowaniem arbitrażowym na okoliczność uznania ważności i zakresu umownego zapisu na arbitraż, > wyłącznej jurysdykcji w zakresie uznania wykonalności wyroku arbitrażowego i zgodności z przepisami proceduralnymi jego wydania. Propozycje te, obok innych zmian, powodują, iż orzeczenia arbitrażowe mogłyby swobodnie cyrkulować we Wspólnocie (free movement of arbitral awards). Powinny one usunąć ryzyko konfliktu orzeczeń wewnątrz Wspólnoty i wzmocnić pozycję sądu nadzorującego arbitraż, a także atrakcyjność samego arbitrażu z siedzibą w państwach Wspólnoty. [srodtytul]Trochę komentarza[/srodtytul] Przedstawione zderzenie się praktyki sądowej i interpretacyjnej odrębnych systemów prawnych państw członkowskich Unii z przepisami unijnymi i ich interpretacją przez ETS jest niezwykle interesującym przykładem kierunków i tendencji rozwojowych całego systemu. Poza bowiem aspektem praktycznym sprawy (wspomniane powszechne wykorzystywanie londyńskich klauzul arbitrażowych w międzynarodowej żegludze morskiej) zauważalne staje się, że – wzbogacona coraz obszerniejszym materiałem jurydycznym związanym z interpretacją przepisów (często wydawanych ad abstracto) – Unia będzie musiała adaptować i zmieniać swoje regulacje pod dyktatem czystej pragmatyki i wymogów praktyki gospodarczej. Uczestnikom międzynarodowego obrotu handlowego można zaś zasugerować (jako jedno z wchodzących w rachubę rozwiązań praktycznych), by klauzule arbitrażowe zamieszczane w kontraktach międzynarodowych były zabezpieczone bardziej kazuistycznie wyspecyfikowanymi zobowiązaniami, mającymi na celu wzmocnienie – przynajmniej inter partes – tychże klauzul. [ramka][b]Od redakcji:[/b] Marek Czernis jest członkiem Komisji Prawa Morskiego Polskiej Akademii Nauk przy oddziale PAN w Gdańsku oraz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Morskiego. Rafał Malujda jest prawnikiem w Marek Czernis – Kancelaria Radcy Prawnego w Szczecinie, LL. M.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL