Muzyka

I tak o Podlasiu dowiedział się świat

Reprezentacyjny Zespół Pieśni i Tańca Kurpie Zielone działa od 1953 roku
Archiwum
Andrzej Dyrdał, organizator Podlaskiej Oktawy Kultur, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku
[b]RZ: Jak zrodził się pomysł na festiwal?[/b]
[b]Andrzej Dyrdał:[/b] Pełniąc funkcję dyrektora WOAK w Białymstoku ,prowadzę jednocześnie Reprezentacyjny Zespół Pieśni i Tańca Kurpie Zielone, który od wielu lat bierze udział w międzynarodowych festiwalach. 12 lat temu pomyślałem, że byłoby miło, gdyby podobna impreza odbywała się w Białymstoku. Taka na wysokim poziomie artystycznym, która trafiałaby w gusta różnych ludzi i promowała nie tylko nas, miasto, województwo, ale też cały kraj. Realizacja tego pomysłu okazała się możliwa dopiero w ubiegłym roku, dzięki życzliwości samorządu województwa podlaskiego i ludziom dobrej woli, którzy zrozumieli tę ideę. [b]A ideą festiwalu jest...[/b]
Uwzględnienie wszystkich mniejszości narodowych, które zamieszkują Podlasie. Tutaj mamy ogromną mozaikę kulturową, wiele narodowości do dziś żyjących na tym terenie razem z Polakami. Mamy Litwinów, Romów, Ukraińców, Żydów, Tatarów, Rosjan, Białorusinów. Festiwal adresowany jest zatem do tych wszystkich mniejszości i mieszkańców Podlasia oraz licznych turystów, którzy w sezonie letnim odwiedzają te strony. Nie prezentujemy jedynie zespołów z naszego regionu. Zapraszamy do udziału grupy teatralne, orkiestry, zespoły instrumentalne oraz pieśni i tańca z krajów, w których te mniejszości mają swoje korzenie. Mamy u siebie bardzo szeroką reprezentację wszystkich narodowości. W tym roku prezentujemy dziewięć krajów: Polskę, Izrael, Białoruś, Macedonię, Rosję, Litwę, Ukrainę, Stany Zjednoczone i Baszkirię. Chcemy pokazać bogactwo tych kultur, żeby ludzie, przyjeżdżający w te strony, a nawet ci, którzy są tutaj osiedleni, poznali je od najlepszej strony. [b]To taka ludowa Eurowizja?[/b] Skala tego przedsięwzięcia rzeczywiście jest duża, a rozmach ogromny. Zależało mi na tym, by nie robić imprezy świetlicowej, ale na tym, by zafunkcjonowała na świecie. Taki był zamysł. Po ubiegłorocznej edycji festiwalu, choć wzięło w nim udział mniej zespołów niż w tym roku, obserwujący naszą imprezę przedstawiciele światowych organizacji kulturalnych wpisali ją do kalendarza najlepszych na świecie imprez. Wieści o nas poszły zatem w świat, a to zaowocowało dużą liczbą zgłoszeń uczestników w tym roku. [b]Każdy może wziąć udział w festiwalu?[/b] Została powołana międzynarodowa rada artystyczna, która na podstawie przysłanych do nas materiałów dokonuje selekcji najlepszych zespołów, jakie następnie wezmą udział w festiwalu. Prześwietlenie wykonawców na wstępnym etapie powoduje, że poziom festiwalu jest bardzo wysoki. Myślę, że widzowie i obserwatorzy tej imprezy będą usatysfakcjonowani. W tym roku festiwal zbiega się ze Światowym Kongresem Esperanto. Dla nas jest to dodatkowa mobilizacja, żeby poziom imprezy był wysoki, ponieważ przyjadą do nas goście z całego świata. Nasza oferta jest zatem bardzo szeroka i stoi na najwyższym poziomie. [b] Występy zespołów rozsiane są po różnych miejscowościach regionu. Dlaczego?[/b] Wszystkie zespoły zaprezentują się w Białymstoku. Organizujemy też koncerty w plenerze, ponieważ po ubiegłorocznej edycji mieliśmy sporo sygnałów, żeby możliwość zobaczenia grup mieli mieszkańcy całego województwa w swoich miejscowościach. Taka jest po prostu potrzeba mieszkańców regionu. Staramy się tak zaplanować koncerty, żeby na przykład Białorusini nie oglądali jedynie Białorusinów, ale także popisy innych narodowości, np. Litwinów i Tatarów. A skoro mowa o Tatarach, to przyjadą do nas aż z Baszkirii. W Polsce nie ma zbyt wielu zespołów tatarskich. Ciężko było „zdobyć” oryginalnych Tatarów, więc ściągamy ich aż z Baszkirii; dla szczególnie zainteresowanej publiczności będzie to smakowity kąsek. [b]Nie ma obecnie w regionie większej imprezy kulturalnej. Ilu artystów zobaczymy w tym roku?[/b] Łącznie z polskimi wykonawcami będziemy mogli gościć około 800 artystów. Różnorodność zespołów jest spora. W ubiegłym roku były to orkiestry oraz zespoły pieśni i tańca. Jednak młodzi ludzie zauważyli, że impreza osadzona jest w kulturze folkowej, i domagali się grup folkowych. Będziemy zatem gościć zespoły młodzieżowe w mniejszych składach. Dostosowaliśmy się też do Światowego Kongresu Esperanto. Z przesłaniem do uczestników kongresu wystąpią różne reprezentacje. Ukłonem w stronę esperantystów będzie występ orkiestry i chóru Opery i Filharmonii Podlaskiej, którzy wykonają dziewiątą symfonię Ludwiga van Beethovena w języku esperanto ze słynną „Odą do radości”, która, jak wiadomo, jest hymnem Unii Europejskiej. Chór wykona także bardzo interesujące utwory ukraińskiego kompozytora Maksa Fedorowa do tekstów esperanckich. Sami jesteśmy ciekawi, jaki będzie odbiór. [b]Jako organizator tak dużego przedsięwzięcia musi pan odczuwać ogromną presję czasu i odpowiedzialności?[/b] Cieszę się, że jest taka presja, ponieważ zabiegałem o ten festiwal od wielu lat. Do tej pory nie było tu imprezy dla wszystkich. Środowiska białoruskie, ukraińskie czy litewskie organizowały pewne spotkania dla swoich społeczności, jednak nigdy nie było tu wydarzenia, które połączyłoby wszystkich w jednym miejscu i czasie. W ubiegłym roku festiwal bardzo się podobał, więc władze samorządowe zdecydowały, że w tym roku przekażą na ten cel jeszcze więcej pieniędzy. Presja jest więc spora i trzeba unieść ten ciężar organizacyjny wraz z profesjonalnym połączeniem wysokiego poziomu artystycznego. [b]Festiwal ma swoją markę. To jeszcze jeden powód, żeby stał na niezmiennie wysokim poziomie.[/b] Tak, festiwal jest laureatem konkursu coroczniePodlaska Marka Roku. Organizuje go marszałek województwa. Konkurują ze sobą różne produkty, wszelkiego rodzaju jadło, napoje i przedsięwzięcia. I właśnie w kategorii przedsięwzięć, dzięki głosom internautów i jury, zdobyliśmy główny laur. To procentuje. Łatwiej jest nam pracować, kiedy za stoją nami tego rodzaju zaszczyty i wyróżnienia. Ten rok przyniesie nowe doświadczenia. W poprzednim impreza odbywała się tylko w filharmonii. Tym razem wychodzimy na zewnątrz. Zespoły będą się pokazywały przez sześć dni na scenie przy ratuszu po to, żeby wszyscy mogli bezpłatnie obejrzeć festiwalowe prezentacje. To oczywiście rodzi duże koszty i jest ogromnym wyzwaniem logistycznym. Mamy nadzieję, że się uda. Mamy też świadomość, że nawet największy wysiłek może zostać zniweczony, gdy nie dopisze pogoda. Na to jednak wpływu nie mamy. [b]Jakiej frekwencji spodziewa się pan w tym roku?[/b] Z naszych szacunków wynika, że w ubiegłym roku imprezy festiwalowe obejrzało około 50 tysięcy osób. W tym zaś spodziewamy się trzykrotnie większej liczby. Duży nacisk położyliśmy bowiem na promocję i mamy nadzieję, że ten wysiłek da efekt w postaci obfitej frekwencji. [i]rozmawiał Krzysztof Gniewkowski[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL