Ekonomia

Projekt atomowy z poślizgiem

Kolejne kraje ogłaszają plany budowy elektrowni atomowych. Nowe obiekty mają powstać na Litwie i Białorusi. Tylko władze Niemiec planują stopniowo zamykać elektrownie jądrowe.
Rzeczpospolita
Elektrownia jądrowa w 2020 r. mało realna. Eksperci wypowiadają się krytycznie o rządowym harmonogramie
By – jak zapisano w polityce energetycznej – pierwszy prąd z elektrowni jądrowej popłynął w 2020 r., rząd zamierza w październiku przyszłego roku przyjąć program rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Równocześnie będą przygotowywane nowe przepisy prawne. Mają wejść w życie od początku 2011 r.
Taki harmonogram przedstawił wczoraj na konferencji w Warszawie dyrektor Departamentu Energetyki Jądrowej w Ministerstwie Gospodarki Zbigniew Kamieński. – Przyjęcie programu przez rząd poprzedzą analizy dotyczące lokalizacji, zmiana prawa i wdrożenie programu kształcenia kadr – dodał dyrektor Kamieński. Obecny na konferencji ekspert branży prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej ocenił ten rządowy harmonogram jako zbyt ambitny. – Skoro prawo atomowe ma zostać przyjęte w ciągu 15 miesięcy, to musiałoby przejść przez parlament jak burza – stwierdził. Jego zdaniem ustanowienie przepisów w roku wyborczym może być szczególnie trudne i potrwać nawet 22 miesiące.
Krzysztof Żmijewski opracował dokładny harmonogram kolejnych etapów przygotowania i budowy pierwszej elektrowni jądrowej, z którego wynika, że będzie ona gotowa dopiero za 15 lat. – Dlatego obawiam się, że gdy rząd mówi, iż pierwszy prąd popłynie w 2020 r., to może to wkrótce zostać uznane za kpinę – dodał. – Czesi jak Francuzi, którzy mają duże doświadczenie, mówią, iż przygotowanie projektu od podstaw zajmuje ok. 14 lat. Jego zdaniem sama budowa, nawet zaplanowana na pięć, trwa zwykle ok. siedmiu lat. Nie jest jeszcze przesądzone, ile bloków powstanie i jaką będą miały moc. Prawdopodobnie będą to trzy bloki po 1,6 tys. megawatów każdy. Wstępne koszty szacuje się na przynajmniej 20 mld euro. Ale mogą być znacznie wyższe, bo Polska Grupa Energetyczna, która odpowiada za projekt, informuje o planie budowy dwóch elektrowni o łącznej mocy 6 tys. megawatów. Ta największa firma branży w kraju będzie musiała znaleźć partnera, gdyż sama nie ma żadnego doświadczenia w tego typu inwestycjach. Władze PGE zapowiadają, że utworzą spółkę z potencjalnym inwestorem, która znaczną część potrzebnych funduszy pożyczy w bankach. Jednak według ekspertów szefowie PGE zbyt optymistycznie szacują koszty budowy na 3 mld euro za 1000 megawatów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL