fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rasizm na Harvardzie?

Uniwersytet w Harvardzie, zdj. tabbiSka
Flickr
Szacowny amerykański uniwersytet przeżywa ciężkie chwile. Nie dość, że wyszło na jaw, iż studenci brali narkotyki, a na terenie uczelni został zamordowany człowiek, to na dodatek jej władze zostały oskarżone o uprzedzenia rasowe.
Dramat rozegrał się w zeszłym tygodniu w jednym z akademików. Doszło do zabójstwa dilera narkotyków. Mężczyznę, który dostarczał „towar” studentom Harvardu, zabił 20-letni Murzyn. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że obaj byli powiązani z dwiema zaprzyjaźnionymi ze sobą studentkami Harvardu.
Diler sprzedawał im marihuanę, a zabójca spotykał się z jedną z nich. Policji nie udało się na razie ustalić, czy to właśnie te dwie dziewczyny napuściły zabójcę na dilera ani czy to one umożliwiły mu wejście na teren uczelni. Mimo to władze Harvardu podjęły decyzję o relegowaniu jednej z nich. Ten los spotkał Chanequę Campbell, przyjaciółkę kochanki mordercy.
– Zostałam wyrzucona, bo jestem czarna i biedna – powiedziała dziennikarzom „Boston Globe” 21-letnia studentka. Chanequa Campbell dostała się na Harvard dzięki stypendium ufundowanemu przez gazetę „New York Times” i Coca-Colę. W przyszłym miesiącu miała otrzymać dyplom ukończenia uczelni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA