fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Sekta na ławie oskarżonych

Ofiary sekt mogą liczyć na pomoc stowarzyszenia UNADFI, którego przewodnicząca Catherine Picard była obecna na rozprawie (fot: Philippe Wojazer)
Reuters
W Paryżu rozpoczął się proces przeciwko liderom sekty oskarżonej o oszustwo i nielegalną dystrybucję leków. Organizacji grozi delegalizacja
Oskarżeni to siedmiu członków francuskiego oddziału Kościoła scjentologicznego (ASES), w tym jego szef, 60-letni Alain Rosenberg, i siedmioosobowe kierownictwo paryskiej spółki akcyjnej SEL, która pełni funkcję wydawnictwa organizacji.
Sędzia Jean-Christophe Hullin zarzucił im oszustwo, kierowanie grupą przestępczą, wymuszenia i zorganizowanie nielegalnej dystrybucji leków. Wyrok skazujący może doprowadzić do delegalizacji sekty. Oskarżonym grozi do dziesięciu lat więzienia oraz grzywny w wysokości miliona euro od osoby.
Po drugiej stronie zasiedli ci, którzy czują się przez nich oszukani: dwóch byłych członków sekty oraz przedstawiciele francuskiego związku aptekarzy. Ci pierwsi stracili dziesiątki tysięcy euro na kursach i szkoleniach organizowanych przez sektę. Gdy nie chcieli płacić lub uczestniczyć w kolejnych szkoleniach, byli szantażowani i poddawani psychicznej presji. Aude-Claire Malton wydała ponad 20 tysięcy euro na kursy komunikacji, „cudowne” leki oraz aparat do mierzenia „siły umysłu”. Zadłużyła się, nie ma z czego żyć. Nelly Reziga została zmuszona do udziału w szkoleniach przez pracodawcę. Gdy zaczęła stawiać opór, wyrzucił ją z pracy. Związek aptekarzy oskarża organizację o rozprowadzanie „witamin”, które – według lekarzy – stanowią zagrożenie dla zdrowia.
O tym, jak silna jest presja wywierana przez sektę na byłych członków, świadczy to, że z procesu wycofali się trzej inni poszkodowani. Wszyscy otrzymali od ASES od 15 do 33 tysięcy euro za milczenie. – Byli członkowie sekty są w strasznym stanie psychicznym i fizycznym. Mają problemy finansowe, boją się konfrontacji z oskarżonymi. Często wolą wziąć pieniądze, niż uczestniczyć w długim, wyczerpującym procesie. Mam nadzieję, że reszta wytrzyma do końca – mówi „Rz” szef międzyresortowej komisji do walki z sektami (Miviludes) George Fenech. Według niego walka jest trudna, bo organizacja działa zupełnie legalnie. – Aby zdelegalizować Kościół scjentologiczny, trzeba udowodnić, że jest on organizacją przestępczą. To się dotychczas nie udało – dodaje.
Od 1995 r. komisja zbiera dowody przeciwko sekcie, która liczy we Francji 45 tysięcy członków. Do organizacji, która została założona w 1954 roku w USA przez pisarza science fiction Rona Hubbarda, należą miliony ludzi na świecie. Ma ona 6 tysięcy placówek w 159 krajach.
Rządowa komisja ds. walki z sektami: www.miviludes.gouv.fr
[ramka][b]Trudna walka ze scjentologami[/b]
Scjentolodzy są w Europie uznawani za sektę. Mimo to żaden europejski kraj nie był w stanie udowodnić im działalności przestępczej. Delegalizację sekty rozważano w Niemczech, ale uznano, że ważniejsza jest wolność słowa. W Belgii trwa proces przeciwko scjentologom za oszustwa. Również w Hiszpanii usiłowano udowodnić organizacji przestępstwa, ale proces rozpoczęty w 1984 roku zakończył się w 2000 roku druzgocącą porażką wymiaru sprawiedliwości. Za to w Czechach ogłoszono, że w Brnie powstanie szkoła podstawowa związana ze scjentologami. Początkowo mają to być tylko trzy klasy liczące po około 15 uczniów, a czesne ma wynieść około 130 euro. Pomysł ma poparcie Ministerstwa Edukacji. W USA do Kościoła scjentologów należy wielu celebrytów. Najbardziej znane jego twarze to Tom Cruise i jego żona Katie Holmes, John Travolta z małżonką Kelly Preston, a także Demi Moore, Chick Corea, Priscilla Presley. Przed laty z sektą wiązano też Dustina Hoffmana, Goldie Hawn, Oliviera Stone’a, Sharon Stone i Patricka Swayze. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA