Orzecznictwo

Za parking powinien zapłacić właściciel auta

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Właściciele parkingów przechowujący auta odholowane przez policję mogą stracić na prowadzonej działalności
[b]To skutek wczorajszego (25 maja 2009 r.) wyroku Trybunału Konstytucyjnego (SK 54/08).[/b]
Zatrzymany przez policję pijany kierowca „chwilowo" traci auto, które trafia na specjalny parking. Odbierze je dopiero wówczas, gdy zapłaci za przechowanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy nikt po samochód się nie zgłosi. Policja płacić nie chce, ustalenie właściciela okazuje się niemożliwe, stratny jest więc właściciel parkingu.
– [b]Dwa przepisy [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=0F1769C86B18279DE0D81343E129CE26?id=178080]prawa o ruchu drogowym[/link] (art. 130a pkt 7 i 10) regulujące właśnie sprawy opłat za samochody odholowane przez policję czy straż miejską na specjalne parkingi są zgodne z konstytucją – orzekł Trybunał Konstytucyjny.[/b] Pierwszy stanowi, że wydanie pojazdu następuje po okazaniu dowodu uiszczenia opłaty, drugi zaś, że pojazd nieodebrany przepada na rzecz Skarbu Państwa. Ich zgodność z konstytucją kwestionowała szczecińska firma, która kilka lat temu podpisała umowę z miastem na świadczenie usług parkingowych dla aut „chwilowo" odebranych właścicielom. Firma zobowiązała się też utrzymywać je w stanie niepogorszonym. Kilka z nich po upływie pół roku wciąż stało na parkingu. Firma wystawiła policji fakturę na blisko 150 tys. zł, ale komendant wojewódzki w Szczecinie odmówił zapłaty. Sprawa trafiła do sądu. Pozwanym był Skarb Państwa – KW w Szczecinie i dyrektor Izby Skarbowej w Szczecinie. Sąd pozew odrzucił. Rację przyznał mu sąd drugiej instancji, a potem Sąd Najwyższy. Wszystkie sądy uważały, iż z pozwem o zapłatę właściciel parkingu – Przedsiębiorstwo Motoryzacyjne Polmozbyt Szczecin sp. z o.o.. powinien się zwrócić do właścicieli aut, a nie do Skarbu Państwa. – Sprawa nie jest wcale taka oczywista – tłumaczył przed Trybunałem Jarosław Bor, pełnomocnik spółki. – Firma zawarła przecież umowę z miastem, a nie z właścicielami aut, które trafiały na parking. Wykonała swoją usługę (nikt nie kwestionował jej jakości), ale nie otrzymała za nią zapłaty. Zdaniem pełnomocnika spółki przepisy, które pozwalają na takie działanie, ograniczają wolność działalności gospodarczej. – Nie ma takiego zagrożenia – zaprzeczył w wyroku TK. Przedstawiciel Sejmu informował z kolei, że w Sejmie trwają prace nad zmianą kwestionowanego przepisu. Jeśli staną się prawem, po sprzedaży auta na licytacji właściciele parkingów dostaną pieniądze za ich przechowanie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL