fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Dolar zmęczony kryzysem

Na zdjęciu: giełda we Frankfurcie
AFP
Danuta Walewska
Inwestorzy obawiają się o wypłacalność Stanów Zjednoczonych. Ogromny dług osłabia amerykańską walutę. Swojej szansy szukają Chińczycy i chcą zwiększyć rangę juana
W piątek dolar był najsłabszy do euro od stycznia tego roku, a po godz. 15 za jedno euro płacono nawet 1,40 dolara. – To, co się działo z dolarem, to pokłosie decyzji o obniżeniu perspektywy ratingu Wielkiej Brytanii. Inwestorzy uznali, że ocena wiarygodności kredytowej USA też jest zagrożona – mówi „Rz” Michael Saunders, główny ekonomista rynków rozwiniętych w Citibanku w Londynie.
Choć w czwartek agencja Standard & Poor’s potwierdziła ratingi USA, to w piątek i tak cały ekonomiczny świat dyskutował o możliwości obniżki oceny wiarygodności finansowej tej największej światowej gospodarki. Powody ku temu są takie jak w przypadku Wielkiej Brytanii – dług publiczny USA może przekroczyć w ciągu najbliższych lat poziom 100 proc. PKB. Już w przyszłym tygodniu amerykański rząd zamierza pożyczyć na rynkach 101 mld dol.
W piątek inna agencja ratingowa – Moody’s – ostrzegła, że najwyższy z możliwych rating USA (AAA) nie jest dany raz na zawsze. – Nie wierzymy w scenariusz obniżenia ratingu – podkreśla Robert Gibbs, rzecznik Białego Domu. Wszystkie te informacje sprawiły jednak, że dziesięcioletnie obligacje amerykańskie są najtańsze od listopada zeszłego roku.
Do osłabienia dolara przyczyniły się również chińskie dążenia do uczynienia z juana jednej z głównych walut rezerwowych świata. Celem Chin jest doprowadzenie do sytuacji, w której w 2020 r. juan stanowiłby nie mniej niż 3 proc. światowych rezerw walutowych, wyprzedzając na tej liście japońskiego jena, choć pozostając nadal za dolarem.
Ten plan został ogłoszony w ostatnim dniu wizyty brazylijskiego prezydenta Lula da Silvy w Pekinie. Chiny i Brazylia podpisały porozumienie o rezygnacji z dolara na rzecz juana i reala jako walut, w których rozliczane będą transakcje między tymi krajami. W tym roku Chińczycy wyprzedzili USA i są już największym partnerem handlowym Brazylii. – To Chiny mają dziś znacznie mniej kłopotów niż administracja amerykańska i do tego dysponują gigantyczną nadwyżką handlową – uważa ekonomista prof. Nouriel Roubini. Pełen entuzjazmu dla przyszłości juana jest również Ben Simpfendorfer, główny ekonomista Royal Bank of Scotland w Hongkongu. – Rosnący popyt na juana – walutę szybko rozwijającej się gospodarki – zmniejszy zapotrzebowanie na pozostałe waluty, a zwłaszcza na dolara – mówi.
Ale zdaniem Michaela Saundersa, dolar już nie straci wiele do euro. – Wzrost wartości euro będzie hamowany przez złą sytuację gospodarki europejskiej – podkreśla.
Zdaniem ekonomistów Unicredit i BNP Paribas w grudniu 2009 r. euro będzie kosztowało 1,40 dolara. Według analityków Brown Brothers kurs euro może dojść do 1,48 dol., ale są prognozy zakładające 1,6 dol.
Słabszy dolar to szansa na tańsze surowce. Ale ekonomiści sądzą, że możemy być świadkami powtórki sytuacji z pierwszej połowy 2008 r. Wtedy słabnącemu dolarowi towarzyszył wzrost cen ropy. Już w piątek drożały zarówno ropa, jak i metale przemysłowe, ale przede wszystkim metale szlachetne. Inwestorzy obawiają się bowiem wzrostu inflacji. Złoto traktowane jako ubezpieczenie przed wzrostem cen ma już wkrótce kosztować 970 dol. za uncję.
– Ucieczka od dolara może, ale nie musi, oznaczać zwiększenia zakupów np. walut czy obligacji rynków wschodzących, w tym złotego – mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. Wczoraj po południu dolar na polskim rynku kosztował 3,13 zł wobec 3,15 zł rano i 3,5 zł pod koniec kwietnia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA