Media

Owoc kompromisu PO, PSL, SLD

Elżbieta Kruk z PiS (u dołu) ostro krytykowała sposób prowadzenia debaty nad ustawą medialną
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Posłowie trzech partii przyjęli wczoraj późnym wieczorem ustawę medialną. – To geszeft, skok na media – komentował Jacek Kurski, poseł PiS
Atmosfera w Sejmie była gorąca. Temperaturę podgrzało przyspieszone głosowanie nad nową ustawą medialną. Nad projektem debatowano jeszcze w środę, a już dzień później postanowiono głosować (chociaż początkowo planowano to dopiero na piątek). Pośpiech spowodowany był już wcześniej zawartym porozumieniem między PO, PSL i Lewicą. To głosami tych klubów uchwalono ustawę, która ma stworzyć w Polsce nowy porządek w mediach publicznych.
– Wszyscy wiedzą, że w tej ustawie chodzi o geszeft, o skok na media – oburzał się Jacek Kurski z PiS. Ale wniosek jego klubu o całkowite odrzucenie ustawy nie uzyskał większości głosów.
Kurskiemu odpowiedział Stanisław Wziątek z Lewicy. Rymowanką. – PiS-ie złoty, chcemy skończyć te kłopoty – mówił ze śmiechem. Chodziło mu m.in. o rządy obecnego p.o. prezesa TVP Piotra Farfała. Kojarzony jest z LPR, ale do TVP dostał się za czasów rządów PiS. Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO, szefowa Komisji Kultury, która wczoraj odpowiadała na pytania posłów jest zadowolona z głosowania. – Ustawa jest efektem kompromisu między trzema klubami. Nie wszystkie kwestie w niej mi się podobają, ale każdy musiał z czegoś zrezygnować – podkreślała. Dodała, że to nie koniec prac nad ustawą. – Pewnie Senat dorzuci też coś od siebie. Nie wiem, jak zachowa sie prezydent, sądząc z zachowania Klubu PiS pewnie zaskarży ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ale moim zdaniem ustawa jest zgodna z konstytucją – mówiła Śledzińska-Katarasińska. Pierwszy projekt ustawy medialnej autorstwa PO trafił do kosza rok temu, po tym jak prezydent Lech Kaczyński go zawetował. W Sejmie nie było wówczas większości koniecznej do odrzucenia weta, ale dziś już jest. Tym razem ustawę popiera Lewica. – Jestem bardzo zadowolony z tej ustawy – mówi Jerzy Szmajdziński z SLD. – Sądzę, że rozpoczniemy proces odchodzenia od komercjalizacji w telewizji publicznej na rzecz misyjności, czyli dobrej kultury, publicystki i edukacji, na dodatek z klauzulą sumienia dla dziennikarzy. Dodaje, że 880 mln złotych, które media publiczne będą miały zagwarantowane, to dwa razy więcej, niż wynoszą obecnie wpływy z abonamentu. – Nie ma więc obawy, że media publiczne będą umierały z braku pieniędzy. A jeżeli chodzi o przekształcenie ośrodków regionalnych w spółki, to właśnie dlatego mamy na ten proces półtora roku, by w razie czego można się było z niego wycofać – twierdzi poseł SLD. Krytyczna wobec ustawy jest z kolei SdPl. – Uchwalenie trzyosobowych zarządów w TVP i radiu dowodzi, że politycy jednak mają ochotę na podział politycznych łupów, a więc o odpolitycznieniu mediów publicznych raczej nie może być mowy – twierdzi Marek Borowski. Suchej nitki na projekcie nie zostawia też Jan Dziedziczak z PiS. – To fatalna ustawa, która w miejsce finansowania z abonamentu, najbardziej rozpowszechnionej formy w Europie, wprowadza finansowanie z budżetu, czyli kontrolę polityków. Zwiększa też liczbę urzędników w KRRiT – mówi były rzecznik rządu PiS. – Usunięto również obowiązujący dotąd, nawet za rządów SLD, zapis o poszanowaniu wartości chrześcijańskich w misji mediów publicznych . [ramka][b]Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji[/b] Ustawa przyjęta przez Sejm prowadzi do całkowitego rozregulowania rynku medialnego. Stanie się tak nie tylko w przypadku mediów publicznych, ale i komercyjnych. Podstawowe wady nowej ustawy? Zapis o misji publicznej w niej zawarty jest tak szeroki, że wszystko można w nim zmieścić. A struktura finansowania mediów publicznych przewidziana ustawą jest bardzo wątpliwa i co roku uzależniona od ustawy budżetowej tworzonej przez Sejm. [/ramka] [ramka][b]Krystyna Doktorowicz, medioznawca, Uniwersytet Śląski[/b] Dobrze, że w końcu coś się dzieje z mediami publicznymi. Ale trzeba podkreślić, że są to dość radykalne zmiany ze sporą liczbą pułapek. Likwiduje się abonament. Nowe finansowanie bezpośrednio z budżetu państwa rodzi niebezpieczeństwo wpływu czynników politycznych podczas uchwalania wielkości środków na media publiczne. A dodatkowo ta kwota zmniejszy się, bo o jej część będą mogły się ubiegać media komercyjne. Ustawa pozwoli za to na porządki w zarządach i radach mediów publicznych. [/ramka] [ramka][b]Bez abonamentu i ośrodków regionalnych TVP[/b] - Od stycznia 2010 r. zostanie zlikwidowany abonament. Zastąpi go fundusz finansowany z budżetu państwa. Ma być co roku zasilany kwotą nie mniejszą niż 880 mln zł (to poziom abonamentu z 2007 r.). Nie przeszła poprawka Lewicy, która chciała tę kwotę zwiększyć do 1,2 mld zł (1 promil rocznego PKB). - Nowa ustawa rezygnuje z finansowania instytucji (TVP i Polskiego Radia) na rzecz finansowania ich zadań (programów, audycji). Wprowadza licencje programowe, które mają określić, na co konkretnie idą publiczne pieniądze w radiu i telewizji. O część tej kwoty będą mogły się także ubiegać media komercyjne. - Ustawa zakłada powiększenie składu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do siedmiu osób (z dotychczasowych pięciu). Spowoduje to wygaśnięcie kadencji jej dotychczasowych członków, a także koniec obecnych zarządów i rad nadzorczych TVP oraz Polskiego Radia. Nowe zarządy tych spółek będą trzyosobowe. - Powołanych zostanie do życia 16 regionalnych spółek telewizyjnych, które będą utworzone na bazie dotychczasowych ośrodków regionalnych TVP. Ich zarządy mają być jednoosobowe. Spółki będą mogły same decydować o utrzymaniu obecnego ogólnokrajowego pasma informacyjnego (TVP Info). [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL