Muzyka

Muzyczne okno na świat

Wielki koncert Eltona Johna, Sopot 2006
KFP, Wojtek Jakubowski WJ Wojtek Jakubowski
Historia Opery Leśnej to jeden z najwspanialszych rozdziałów powojennej muzyki popularnej w naszym kraju
W pamięci telewidzów kolejne edycje Sopotu łączą się z przyjazdem światowych gwiazd. Pamiętamy ich występy, do dziś nucimy wspaniałe piosenki. Mniej znane są wydarzenia z kulis, niedostępne dla kamer.
[srodtytul]Malowany dzbanek[/srodtytul] Specjalne wymagania związane z tuszą miał Demis Roussos. W samolocie zarezerwowano mu dwa miejsca, w hotelu – pokój ze specjalnym łóżkiem. W czasie koncertu śpiewak popisał się zmysłem telewizyjnej improwizacji. Ukłonił się Irenie Dziedzic, usadowionej na widowni w specjalnej galeryjce. Prezenterka dopiero po drugim ukłonie skojarzyła, że jest proszona do tańca. Po koncercie wszedł za kulisy prezes Szczepański i zapytał: „To było niezłe, kto to wymyślił?”. „Nie ja, panie prezesie, to Roussosa powinien pan zaangażować na etat” – odpowiedziała Dziedzic.
Prawdziwy szał wywołał zespół Boney M. Mało kto wiedział, że gwiazda muzyki dyskotekowej przyjeżdża z playbackiem. Tancerze nawet nie próbowali śpiewać. Ruszali ustami do melodii zinterpretowanych w studiu przez profesjonalnych śpiewaków. Nie doceniono natomiast klasy Jose Feliciano. Choć nie przyjechał do Polski w okresie największej popularności, dał wspaniały koncert. Wcześniej polska orkiestra, która miała mu akompaniować, domagała się dodatkowych pieniędzy – w związku z rzekomo przebrzmiałą sławą śpiewaka. Nie miał szczęścia do sopockiej publiczności Charles Aznavour. Jerzy Gruza proponował, by artysta występował na zakończenie pierwszej części koncertu bądź też na początku drugiej. Aznavour, jak na największą gwiazdę wieczoru przystało, nie chciał nawet o tym słyszeć. Występował jako ostatni. Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu mógł zauważyć ze sceny, jak z Opery Leśnej wymykają się grupki widzów. Francuski piosenkarz padł ofiarą rozkładu jazdy trójmiejskiej kolejki dojazdowej, która kursowała tylko do północy. Z sympatią przyjmowano nad Bałtykiem piosenkarzy czeskich. Widownia chórem powtarzała za Heleną Vondrackovą: „Malovany dzbanku z krumlovskeho zamku mam te rad...”. W pamięci pozostają choreograficzne popisy Jirziego Korna i wokalne Karela Gotta. Mocna była pozycja Włochów. Niezwykle popularny w Polsce hydraulik Drupi śpiewał „Sereno é”, a Bobby Solo wyciskał łzy z oczu pań słowami „Una lacrima sul viso”. [srodtytul]Zima Whitney[/srodtytul] Whitney Houston wywołała skrajne emocje. Szefów Programu I nieomal doprowadziła do zawału serca. Przekroczyła samolotem granice Polski w momencie, kiedy Telewizja Polska rozpoczynała relację z jej koncertu. Brakowało pięciu minut, a zamknięto by otwarty specjalnie dla Amerykanki powietrzny korytarz. Przedłużającą się nieobecność na telewizyjnym ekranie skrzętnie skrywano, emitując wideoclipy. Histeryczne zachowanie gwiazdy, ubranej w sierpniowy wieczór w zimowy strój, znalazły wkrótce wytłumaczenie w publikacjach amerykańskiej prasy, po tym gdy Houston przyłapano na przemycie marihuany. Ale śpiewała pięknie. Amerykańskie gwiazdy z Boyz II Man szokowały wszystkich, stołując się w McDonaldzie. Bulwersowała niemiecka obstawa młodzieżowego zespołu The Kelly Family. Pojawiła się w Sopocie z... wilczurami. Zbyt namiętnych fanów odprawiała niezbyt taktownym „Raus!”. Chuck Berry unikał wyjścia na scenę, dopóki nie wypłacono mu gwarantowanej w umowie gaży. Artysta nie zgodził się na czek – żądał pieniędzy w walizce. Trudno się dziwić. Wcześniej tyle razy go oszukano. [srodtytul]Bregović na Monciaku[/srodtytul] W ostatnich latach największe gwiazdy goszczą w Operze Leśnej zaledwie kilka godzin. Zespół The Corrs przyleciał nad polskie morze wprost z Londynu, gdzie brał udział w jednym z najbardziej popularnych programów muzycznych „Top Of The Pop”, a już następnego dnia otwierał praski koncert The Rolling Stones. Wyjątek uczynił Chris Rea. Spacerował po molo z nastoletnią, rudowłosą dziewczyną... Fani mogli rozpoznać w niej opiewaną w słynnym przeboju córkę artysty, Josephinę. Goran Bregović afiszował się na Monte Cassino z wieloma paniami. Norah Jones, megagwiazdę, która zazwyczaj występuje w kameralnych salach, widok Opery Leśnej onieśmielił. Może przeczuwała, że trafiła do miejsca, gdzie zagłuszy ją szum słynnej sopockiej fali. Śpiewała delikatnie, tymczasem publiczność marzyła o zabawie, a z czasem również głośno o tym mówiła. Nie słuchała folkowych dźwięków Amerykanki. Wielki koncert, choć nie od początku, dał Elton John – za dużo było przebojów znanych tylko Anglikom. Najsympatyczniejsze wspomnienia ostatnich lat wiążą się z przyjazdem Lionela Richiego. Po konferencji prasowej w sopockim urzędzie miejskim natknął się na parę nowożeńców. Ucałował ich serdecznie, życząc dużo szczęścia. Wspólne pamiątkowe zdjęcie obiegło wszystkie kolorowe magazyny. [srodtytul]Gwiazdy w Sopocie[/srodtytul] Gloria Geynor, Charles Aznavour, Jose Felicjano, Marillion, Colosseum, OMD, Jimmy Sommervile, Annie Lennox, Deep Forest, Kim Wilde, Paul Young, Kelly Family, ZZ Top, Beverly Craven, East 17, Al Bano & Romina Power, Backstreet Boys, The Corrs, James Brown, Earth, Wind & Fire, Ace of Base, Chris Rea, Goran Bregovič, Whitney Houston, Lionel Richie, Zuccero, Ricky Martin, Elton John, Norah Jones [ramka]Po II wojnie Opera Leśna musiała czekać kilkanaście lat, by odzyskać dawną świetność. Wykorzystywano ją bowiem jedynie sporadycznie na imprezy lokalne lub organizowano niekiedy koncerty Centralnego Zespołu Wojska Polskiego, Mazowsza czy Śląska. Sopocka scena odrodziła się dopiero po 1961 r. dzięki Międzynarodowemu Festiwalowi Piosenki. Na potrzeby tej imprezy Operę Leśną zmodernizowano i rozbudowano, a przede wszystkim widownię pokryto dachem. Nie tylko uchroniło to publiczność przed kaprysami pogody, ale także przyczyniło się do poprawy warunków akustycznych. W 1997 r. na terenie Opery Leśnej oddano do użytku salę koncertową mogącą pomieścić ok. 300 widzów. Odbywają się w niej regularne koncerty w sezonie jesienno-zimowym[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL