Opinie

Strach na nałóg nie pomoże

Elżbieta Kalinowska, psycholog psychoterapeutka
Rzeczpospolita
Elżbieta Kalinowska, psycholog psychoterapeutka
[b]Rz: Na etykietach napojów wyskokowych mają się pojawić ostrzegawcze napisy, takie jak na papierosach. Pokonamy w ten sposób alkoholizm?[/b]
Elżbieta Kalinowska: Mam zastrzeżenia co do skuteczności tej metody, choć w niczym to pewnie nie zaszkodzi. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia nie tylko z osobami uzależnionymi, ale także z tymi, które mogą być uzależnione w przyszłości. Jeśli chodzi o osoby, które już wpadły w nałóg palenia tytoniu czy spożywania alkoholu, to takie napisy okażą się niezwykle mało skuteczne. Nałogowcy doskonale wiedzą, że robią coś, co im szkodzi, więc informowanie ich o tym nie ma większego sensu. Ponadto uzależnieni uczą się wypierać tego typu informacje ze swojej świadomości, obracając je w żart albo po prostu ignorując. Natomiast jest szansa, że ludzie młodzi, niemający jeszcze problemów z nałogami, docenią takie ostrzeżenie. [b]Dlaczego takie napisy nie zniechęcają osób już uzależnionych?[/b]
Problem z uzależnieniami polega na tym, że pozorne korzyści z używki przychodzą prawie natychmiastowo, a zagrożenia oddalone są często w czasie. Jeśli osoba z problemami emocjonalnymi utrudniającymi jej swobodne zachowanie wśród innych ludzi ma do wyboru spożycie alkoholu, który da jej poczucie swobody, albo odmówienie sobie tego wspomagacza tylko dlatego, że dzięki temu uniknie niejasnych konsekwencji zdrowotnych, to chyba łatwo się domyślić, co wybierze. [b]Czy straszenie to dobra metoda walki z nałogami?[/b] Dzisiaj odchodzi się już od programów profilaktyki odwołujących się do strachu. Raczej uczymy radzenia sobie w kontaktach z innymi ludźmi i odmawiania w sytuacji, kiedy trudno jest to zrobić. Problem ze straszeniem jest taki, że po pewnym czasie przyzwyczajamy się do takich „strasznych” komunikatów i przestajemy zwracać na nie uwagę. Jeśli już podejmuje się taką akcję, to powinna być wsparta jakimiś programami edukacyjnymi rozwijającymi wiedzę społeczeństwa na temat zagrożeń. Trzeba jednak uważać, bo niektóre takie programy okazały się w przeszłości wręcz zachęcające do spróbowania narkotyków, gdyż dawały wiedzę, skąd je wziąć. Moim zdaniem napisom ostrzegawczym powinny towarzyszyć kampania społeczna i podwyższenie ceny alkoholu. [b]A może państwo w ogóle nie powinno się zajmować walką z nałogami? Czy picie i palenie to nie jest prywatna sprawa każdego z nas?[/b] Średnio cztery osoby odczuwają różnego rodzaju nieprzyjemności wskutek działań jednej osoby uzależnionej. Pijani ludzie zanieczyszczający ulice i podziemne przejścia, gdzie, wiadomo, jak czasami pięknie pachnie. To nie jest niczyja prywatna sprawa i państwo powinno się tym zajmować.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL