fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Pomoc dla banków, a nie stoczni

Neelie Kroes komisarz Unii ds. konkurencji
AP
Europejskie banki dostaną miliardy euro od rządów państw członkowskich. A we wrześniu czeka je test na stres
Wczoraj Komisja Europejska zaakceptowała dokapitalizowanie irlandzkiego Allied Irish Bank (właściciela BZ WBK) pieniędzmi rządowymi kwotą 3,5 mld euro, gwarancje dla niemieckiego West LB w wysokości 5 mld euro i kolejne instrumenty pomocowe dla belgijskiego Fortis Banku. Ten ostatni stał się już faktycznie własnością francuskiego BNP Paribas.
Neelie Kroes, komisarz ds. konkurencji, broniła tej decyzji. – To krwiobieg gospodarki – odpowiedziała Kroes na pytanie, dlaczego zgadza się na dokapitalizowanie banków, a nie zgadzała się wcześniej na podtrzymywanie polskich stoczni. Przypomniała, że stocznie miały kłopoty na długo przed kryzysem gospodarczym. – Ich sytuacja nie jest skutkiem tego, co się stało z Lehman Brothers – zauważyła holenderska komisarz. Nawiązała do upadłości amerykańskiego banku, która zapoczątkowała kłopoty instytucji finansowych na świecie. Według niej akceptacja dla pomocy publicznej dla sektora stoczniowego obwarowana była licznymi warunkami, w tym restrukturyzacją zakładów, których Polska nie spełniała.
Pomoc dla AIB i Fortis Banku to ulga nie tylko dla tych instytucji, ale też i dla gospodarek obu krajów. W przypadku Fortis Banku zgoda Komisji na dodatkową pomoc ze strony rządów Belgii i Luksemburga oznacza zgodę na przejęcie banku przez BNP Paribas. To uratuje przed bankructwem najważniejszą belgijską instytucję finansową, której upadek mógłby pogrążyć w kryzysie budżet tego kraju.
Bruksela chce wymóc poważną reformę niemieckich landesbanków, czyli instytucji należących do rządów krajów związkowych. W obecnej formule systematycznie popadają one w kłopoty i muszą być dofinansowywane przez budżety lokalne, co jest sprzeczne z zasadami konkurencji na unijnym rynku. Dlatego Komisja zamierza przeprowadzić dochodzenie w sprawie pomocy wartej 15 mld euro dla Bayern LB. Zgodziła się na pomoc dla West LB, ale zażądała ograniczenia jego działalności o połowę i skupienia się na tradycyjnych usługach bankowych.
Na razie nie wiadomo, jak dużo pomocy potrzebują jeszcze europejskie banki. W ustaleniu tego ma pomóc tzw. stress test, który – według agencji Reuters – nadzory finansowe w państwach UE mają przeprowadzić do września. To podobna akcja sprawdzenia odporności na kryzys jak w USA. Tylko tam były oceniane wybrane banki, a w Europie ma być sprawdzany cały sektor. Wyniki analizy nie będą upublicznione. Przeprowadzą je osobno kraje członkowskie, ale według wspólnej metodologii.
W USA okazało się, że dziesięć z 19 badanych największych instytucji nie wytrzymałoby uderzenia kolejnej fali kryzysu i potrzebowałoby dofinansowania o kolejne 75 mld dol. Jak powiedział Marek Belka, dyrektor Departamentu Europejskiego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rządy w Unii muszą się zdecydować na takie rygorystyczne kroki. – Osłabione aktywa powinny zostać odizolowane od reszty sektora finansowego – dodał w Paryżu Belka.
[ramka][srodtytul]Akcje właściciela BZ WBK tanieją[/srodtytul]
Ceny akcji Allied Irish Bank (inwestor strategiczny Banku Zachodniego WBK) spadły na giełdzie w Dublinie o blisko 11 proc. Była to reakcja na informację, że będzie musiał przeznaczyć na pokrycie złych kredytów więcej, niż wcześniej szacował. To efekt pogarszających się warunków gospodarczych (Komisja Europejska dla Irlandii zakłada 9-proc. spadek PKB w tym roku). Bank przewiduje teraz, że w 2009 roku będzie potrzebował 4,3 mld euro. Być może wpłynie to na decyzję o konieczności sprzedaży BZ WBK.
[i]krześ[/i][/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.slojewska@rp.pl]a.slojewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA