Media

Czy to jest Unia Europejska-bis?

Gdyby po tytułach komentarzy w dzisiejszych dziennikach sądzić, to trzeba by uznać, że najważniejsza polska inicjatywa w Unii Europejskiej — Partnerstwo Wschodnie — nie została doceniona nawet we własnym kraju.
"Moda na Wschód minęła" (w [link=http://wyborcza.pl/1,75968,6583847,Moda_na_Wschod_minela.html" target="_blank]Wyborcze[/link]j), "Partnerstwo Wschodnie zaczęło pękać na długo przed szczytem" ([link=http://www.dziennik.pl/opinie/article375023/Porysowane_partnerstwo_ze_wschodem.html" target="_blank]Dziennik[/link]), "Unia popełniła błąd" ([link=http://polskatimes.pl/opinie/114403,unia-popelnia-blad,id,t.html" target="_blank]Polska[/link]). Tylko [link=http://www.rp.pl/artykul/9158,302094_Koscinski__Partnerstwo_Wschodnie___sukces__ktory_wymaga_pracy_.html" target="_blank]Rzeczpospolita[/link] już w tytule dostrzegła Sukces.
Komentarze nie są tak pesymistyczne, jak tytuły. Ale czuć rozgoryczenie, zwłaszcza wobec wielkich Europy, którzy zignorowali szczyt w Pradze. „Wykręcali się, jak mogli”, pisze Dominika Pszczółkowska w Gazecie Wyborczej. Nie wierzy, że „wszystkiemu winny kryzys, który każe oszczędzać każdego eurocenta”. Autorka cieszy się, że „polski rząd się nie poddaje i szuka pieniędzy, także poza granicami UE”. Dodam, że to smutne, iż musi szukać. Sarkozy, Berlusconi, Brown, Zapatero i Kubilius zapewne z radością przyjechaliby na szczyt do Brukseli, jeżeli chodziłoby o obietnicę wydania góry euro i funtów na walkę z ociepleniem klimatu, na foki czy wieloryby. Ale nie na Ukraińców czy Azerów.
W Polsce Maria Przełomiec pisze głównie o tym, jak ważne jest Partnerstwo przyszłości dla Białorusi. I stawia bardzo ciekawą tezę: "Może to zabrzmi jak herezja, ale szczęśliwe zakończenie rozpoczętej kilka miesięcy temu ostrożnej prywatyzacji czy realizacja przygotowywanego właśnie programu sprzedaży znaczącej części białoruskich przedsiębiorstw państwowych (gdzie zdaniem ekspertów preferowany będzie kapitał nierosyjski) są bardziej istotne dla białoruskiej suwerenności niż kwestia uznania bądź nie zbuntowanych gruzińskich republik." Andrzej Talaga w Dzienniku jest bezlitosny, pisząc o Partnerstwie "porażka, albo w wersji optymistycznej umiarkowany sukces", choć bez winy polskiego rządu, bo "Pomysł był dobry i dopracowany" (a nawet kawałek dalej, że "genialny"). Ale trafił na zły kryzysowy czas. Talaga wśród głębokich rys na projekcie wymienia też "zbyt skromne obietnice. Partnerstwo nie otwiera dla objętych nim krajów drzwi do Unii". I to, muszę dodać, jest chyba gorsze od niedostatku funduszy. Nieobecni w Pradze dali znak: Koniec z rozszerzaniem. Na zawsze. Może jeszcze przez zatrzaskiwane drzwi zdoła się przecisnąć Chorwacja, a Islandia wejdzie oknem, które dla bogatych i "cywilizowanych" zostaną otwarte. Dla krajów Wschodu pozostanie Unia-bis, quasi-Europa z nadzorcą z Moskwy. [ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/haszczynski/2009/05/08/czy-to-jest-unia-europejska-bis/]na blogu[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL