fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

W poszukiwaniu nowego Mrożka

Marek Pruchniewski
R@port
Rozstrzygnięcie drugiej edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej odbędzie się 11 maja podczas uroczystej gali. O 50 tys. zł i realizację w teatrze walczą sztuki pięciu autorów
Nagroda została ustanowiona w 2007 roku przez prezydenta miasta Wojciecha Szczurka. Do konkursu przyjmowane są utwory, które nie były wcześniej publikowane ani wystawiane. W tym roku zgłoszono ich 118. Do finału drugiej edycji zakwalifikowały się dramaty poruszające różnorodną tematykę: winy i kary, relacji rodzinnych i społecznych oraz transformacji ustrojowej w Polsce.
[srodtytul]Zbrodnia i kara[/srodtytul]
„Nasz syn” Marka Pruchniewskiego i Marka Wortmana to studium zbrodni rozgrywające się w trzyosobowej rodzinie. Ich sąsiad zostaje zabity. Matka zaczyna nabierać podejrzeń, że mordercą jest jej syn. Na początku są to niczym nieuzasadnione obawy – Michała nie było w domu w noc zabójstwa. Potem okazuje się, że koszula, w której wrócił, ma rękaw umazany kremem, a sąsiada zabito w jego cukierni. Niepokój matki wzrasta. Napięcie w sztuce tworzą dialogi, krótkie wymiany zdań między matką, ojcem a synem. Gdy okazuje się, że Michał okłamał rodziców, mówiąc, że ma pracę, matka jest pewna, że zabił. Syn przyznaje się do winy, ale nie chce iść na policję. Wtedy ona wykrzykuje: „Musi być kara i pokuta. Inaczej nie można żyć”. Dlaczego zabił? 30-letni nieudacznik chciał w ten sposób zdobyć pieniądze i ułożyć sobie życie z dziewczyną. Ojciec go rozumie, ale Matka domaga się, by poszedł na policję. Michał nie wytrzymuje. Popełnia samobójstwo.
[srodtytul]Niewinny morderca[/srodtytul]
Sztuka „Nad” Mariusza Bielińskiego pokazuje stan psychiczny człowieka, który po wyjściu z więzienia nie potrafi przystosować się do życia w społeczeństwie. Bohater dramatu, Jakub, spędził za kratkami 15 lat za morderstwo, którego nie popełnił. Jego celem staje się odnalezienie świadka, który rzekomo widział, jak dokonuje zabójstwa. Gdy wraca do domu, nie może dogadać się z rodzicami. Odwrócili się od niego. W poczuciu hańby zmienili nazwisko. Jakub nie może znaleźć pracy. Ludzie go nie akceptują, widzą w nim zagrożenie. Nawiązuje on romans ze swoją kuratorką, która zdradza mu, że to ojciec był świadkiem na procesie. Jakub nie może mu darować zmarnowanej młodości. Zabija ojca i wraca do więzienia. Siłą dramatu są poetyckie monologi bohatera, w których atakuje rodzinę, Boga i świat. Jest w nich rozpacz, ale i nadzieja człowieka zniszczonego przez życie. „Gdybym mógł spojrzeć w niebo. Na cały wszechświat. Krzyczałbym, że kocham” – mówi w celi Jakub.
[srodtytul]Tata nie wróci[/srodtytul]
W sztuce „W imię ojca i syna” Szymona Bogacza syn dopiero po śmierci ojca poznaje go na nowo. Dramat przedstawia imaginacyjne rozmowy bohatera z nieżyjącym rodzicem przeplatane scenami z pogrzebu. Nigdy nie byli sobie bliscy, ale nagle okazuje się, że potrafią nawiązać kontakt. Rozmawiają jak przyjaciele. Syn zdradza nawet kulisy swojej inicjacji seksualnej. Żali się też, że rodzic przywłaszczył sobie jego elektryczną kolejkę. Ojciec z kolei jest ciekaw, czy bicie pasem bolało, i z rozrzewnieniem wspomina noc, w której począł swego pierworodnego. W końcu wyjaśniają sobie nawet przyczynę kłótni, po której syn wyprowadził się z domu. Ojciec podsumowuje: „Umiera się szybko, zaskakująco, w kilkanaście sekund. Żyje się długo, przewidywalnie, nudno”. Nagle znika. Młody człowiek mówi do siebie. Okazuje się, że wewnętrzna rozmowa była jego obroną przed wiadomością o śmierci. Pomogła mu pogodzić się ze stratą ojca.
[srodtytul]Zabawa w dom[/srodtytul]
Sztuka „Morze otwarte” Jakuba Roszkowskiego pokazuje ludzi wcielających się w rozmaite role, by uciec od odpowiedzialności i prawdziwego życia. Znudzone sobą małżeństwo mieszkające w domu nad morzem poznaje młodego człowieka. Dwudziestoletni Chłopak zaczyna mówić do Mężczyzny: tato. Rozpoczyna się dziwna gra. Bezdzietne małżeństwo wchodzi w role rodziców, najpierw traktując młodzieńca jak małego bobasa, potem jak chłopca, który idzie do pierwszej komunii. Dają mu z tej okazji bransoletkę z Kaczorem Donaldem. Chłopak wchodzi w rolę syna.
– Idę pograć w piłkę. Dziewczyny są głupie – powtarza. Gdy wyznaje Kobiecie miłość, role się zmieniają – staje się jej kochankiem, a Mężczyzna, mężem, któremu wszystko jedno. Zabawa maskuje dramatyczny fakt – małżonkowie po latach wspólnego życia nic do siebie nie czują. Gra jednak nie wystarcza, aby ukryć pustkę związku, zaczynają myśleć o wyjeździe do Ameryki. Staje się on niezrealizowanym marzeniem, które podtrzymuje ich małżeństwo.
[srodtytul]Tragedia na farmie[/srodtytul]
„Eskimos w podróży służbowej” to nostalgiczny obraz odchodzącego świata PRL. Autorka, Zyta Rudzka, pokazuje ludzi związanych z farmą lisów, która działa od czasów komunizmu. W nowej epoce, kapitalizmu i wrażliwości na krzywdę zwierząt, interes podupada. Przeciwnicy zabijania bezbronnych stworzeń uwalniają w nocy lisy. Właścicielka farmy, nazywana Monalisą, nie rozumie ich postępowania. – Lis bez klatki jak bez domu. Błąka się. Prosto pod samochód – mówi. Kiedyś futra z jej zwierząt były modne, chodziła w nich nawet żona Edwarda Gierka. Teraz farma skazana jest na likwidację, ponieważ przez posiadłość ma przechodzić szosa.
Akcja dramatu snuje się powoli, bohaterowie narzekają, tęsknią, marzą, ale nic nie robią ze swoim życiem. W końcu na farmie pojawia się tytułowy Eskimos, agent towarzystwa pogrzebowego. Mimo specyficznego zawodu jest urodzonym optymistą. Sprawia, że pracownicy zostawiają Monalisę i próbują szukać pracy gdzie indziej. Właścicielka farmy ginie, broniąc jej przed buldożerami.
[ramka]Jacek Sieradzki, członek kapituły GND:
Rangę Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej tworzy wysoka gratyfikacja finansowa, nieporównywalna z innymi konkursami. Jako juror, oceniając dramaty, biorę pod uwagę ich dojrzałość literacką, możliwości teatralne oraz innowacyjność formalną. Autor musi mnie przekonać, że potrafi operować językiem i pisać z myślą o scenie. Jako redaktor miesięcznika „Dialog” stykam się na co dzień z polskimi dramatami – poziom GND nie odbiega od średniego poziomu nowych polskich sztuk. W konkursie odbija się świat dramatopisarski naszego kraju z jego wadami i zaletami. Kilka lat temu byliśmy świadkami u nas boomu dramaturgicznego, który wynikał z rozbudzonego oczekiwania ludzi teatru na pojawienie się nowego Mrożka czy Różewicza. Nie zostało ono spełnione. Mamy nowe nazwiska i ciekawe propozycje, ale wciąż są to raczej zapowiedzi niż olśnienia. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA