fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

EBI ratuje budowę naszych dróg

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Już w czerwcu możemy otrzymać od EBI 7 mld zł na nowe trasy. Wybudujemy za nie m.in. 90 km autostrady z Łodzi do Warszawy – dowiedziała się „Rz”
– Te pieniądze w pewien sposób ratują naszą sytuację, ale nie rozwiązują wszystkich problemów – podkreśla Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Pieniądze z EBI mogą zostać przeznaczone na konkretne inwestycje, a nie np. na wykup ziemi czy przygotowanie kolejnych inwestycji. Na to Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wciąż nie ma pieniędzy – dodaje.
Rząd negocjuje teraz m.in. uruchomienie kredytów, z których sami rezygnowaliśmy dwa – trzy lata temu. Ich kwota to ok. 500 mln euro. Do tego dochodzą środki na nowe inwestycje.
Dzięki pożyczce uda się jednak na pewno zrealizować kilka kluczowych z punktu widzenia przygotowań do Euro 2012 inwestycji. Chodzi o budowę autostrady A2 z Łodzi do Warszawy i południową obwodnicę stolicy ułatwiającą dojazd do lotniska. Pieniądze z EBI pójdą też na budowę 50-kilometrowego odcinka autostrady A4 od granicy z Niemcami. – Pożyczka przynajmniej na jakiś czas pozwoli ustabilizować sytuację w GDDKiA – mówi Jerzy Polaczek, były minister infrastruktury.
Ustawa o Krajowym Funduszu Drogowym, do którego mają trafić pieniądze z EBI, ma wejść w życie w czerwcu. Dziś zajmą się nią senatorowie, następnie – może jeszcze w tym tygodniu – dokument trafi do Sejmu. – Po wejściu w życie ustawy będziemy mieć podstawę do podpisania umowy z EBI. Pieniądze bank wypłaca szybko – w ciągu dwóch tygodni powinny do nas trafić – mówi „Rz” wiceminister infrastruktury Patrycja Wolińska-Bartkiewicz.
Pożyczka z banku to niejedyne pozabudżetowe źródło, w którym rząd szuka pieniędzy na drogi. Równocześnie trwają przygotowania do emisji przez Bank Gospodarstwa Krajowego obligacji infrastrukturalnych o wartości 4 mld zł, które mają zasilić KFD. – Zainteresowanie inwestorów będzie zależało od ceny obligacji. Za prawdopodobny brak ich płynności inwestorzy będą chcieli dostać jakąś premię – mówi Ewa Radkowska, zarządzająca OFE ING.
Rząd liczy, że mimo to znajdą się na nie chętni. Jeżeli tak się stanie, do KFD trafi o 1,3 mld zł więcej, niż zakładano, pozbawiając drogowców w lutym środków budżetowych. W ramach oszczędności wykreślono wtedy z budżetu 9,7 mld zł na inwestycje drogowe. Obowiązek pozyskania tych pieniędzy rząd Donalda Tuska przerzucił na KFD.
To jednak wciąż za mało. Budżet Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad miał w tym roku wynosić 28 mld zł. Jak na razie, drogowcy dostali ok. 3 mld zł. – Każdy pieniądz w tej chwili, nawet pożyczony, jest lepszy niż żaden. Powstaje tylko niebezpieczeństwo, że za kilka lat wszystkie pieniądze z KFD będą szły na obsługę długów i znowu nie będzie za co budować – uważa Adrian Furgalski.
Zmienić ma się też formuła dostępu do pieniędzy zgromadzonych na rachunku KFD. Teraz listę i wszelkie jej zmiany musi zaakceptować rozporządzeniem Rada Ministrów. Ten system jest nieelastyczny. Zgodnie z nowymi założeniami plan rzeczowo-finansowy będzie można zmieniać dowolnie często w zależności od potrzeby w drodze umowy pomiędzy ministrem finansów i ministrem infrastruktury. Dokument będzie opiniowany przez przedstawicieli BGK, a w przypadku inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych – również przez ministra rozwoju regionalnego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA