fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nauczyciel nie może kpić z wiary

commons.wikimedia.org
O tym, że nie wolno propagować religii w szkołach publicznych, w USA wiadomo od dawna. Tym razem sąd uznał, że nie wolno też obnosić się z ateizmem
– Kreacjonizm to zabobonna bzdura – oświadczył uczniom dwa lata temu nauczyciel historii w kalifornijskim liceum James Corbett. Jeden z licealistów, Chad Farnan, który ma inne poglądy na powstanie życia na Ziemi, poczuł się urażony i wniósł sprawę do sądu. Po trwającym półtora roku procesie sąd federalny w kalifornijskim Santa Ana przyznał rację uczniowi, który twierdził, że naruszono prawa zagwarantowane mu przez pierwszą poprawkę do konstytucji.
Daje ona obywatelom wolność słowa i wyznania i zakazuje władzom „ustanawiania religii”. Poprawka ta wykorzystywana była przez lata przez organizacje liberalne i ateistyczne do walki z wszelkimi przejawami religii w szkołach i innych instytucjach publicznych.
Prawnicy ucznia spojrzeli jednak na sprawę od drugiej strony. Według stowarzyszenia Adwokaci na rzecz Wiary i Wolności, które reprezentowało chłopca w tym procesie, pierwsza poprawka chroni w tym przypadku nie nauczyciela, lecz ucznia. Według adwokatów wypowiedzi Corbetta należy uznać za agresję wobec przekonań ucznia i za ograniczanie jego swobody wyrażania poglądów religijnych.
– Corbett przekroczył granicę tego, co jest dopuszczane przez konstytucję – twierdzi prawniczka ucznia Jennifer Monk.
Adwokaci przedstawili w sądzie w sumie 20 różnych wypowiedzi Corbetta atakujących chrześcijaństwo.
– Gdy patrzysz na świat przez jezusowe okulary, nie możesz dostrzec prawdy – mawiał na przykład nauczyciel.
Sąd uznał jednak, że antyreligijne wypowiedzi Corbetta mieściły się w ramach prawa poza jednym wyjątkiem – jego słów o kreacjonizmie. Na nic się zdały wyjaśnienia jego prawnika, że uwaga ta odnosiła się do innego nauczyciela z tej samej szkoły, który kilkanaście lat temu wniósł do sądu pozew przeciwko kuratorium, sprzeciwiając się nakazowi nauczania o ewolucji. Według obrońców wypowiedź Corbetta należy rozpatrywać w tym kontekście. Chciał jedynie zaznaczyć, że nauczyciel nie powinien wyrażać własnych przekonań religijnych przed uczniami.
Sąd tylko do pewnego stopnia zgodził się z tą oceną.
– Sąd nie zauważa w tych wypowiedziach żadnego świeckiego celu, niezależnie od kontekstu – oświadczył sędzia James Selna.
Uznał tym samym, że głoszenie agresywnego ateizmu jest w pewnym sensie wyrażaniem przekonań religijnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA