Film

Filmy, które nie powstaną

Janusz Zaorski musiał odwołać zdjęcia do filmu o 1968 roku
KFP
Kryzys w kinie polskim. Na ekrany wchodzą kolejne produkcje, ale to plon poprzednich lat. Dziś ekipy coraz częściej wycofują się z realizacji, nie mogąc zdobyć pieniędzy. Kino komercyjne może jeszcze liczyć na wsparcie inwestorów, artystyczne powoli umiera
W Polskim Instytucie Sztuki Filmowej na razie nie czuje się kryzysu.
– Nasz budżet nie zmniejszył się drastycznie – mówi dyrektor Agnieszka Odorowicz. – Dostajemy dotację z ministerstwa w wysokości 9 mln zł, dodatkowo 2 mln na Studio Debiutów im. Andrzeja Munka. W 2008 roku od nadawców, z kin i telewizji kablowych spłynęło ok. 140 mln, z czego ok. 100 poszło na produkcję, reszta na inne programy operacyjne. W tym roku wpływy z odpisów z reklam nieco spadły, za to zwiększyły się z kin i sieci kablowych. Podczas pierwszej tegorocznej sesji eksperci PISF rozpatrzyli 33 projekty filmów fabularnych. Instytut zdecydował się dofinansować 16 z nich. W osobnej sekcji debiutów złożono 11 propozycji. Dotację dostał tylko „Ki” Leszka Dawida, pozostałe nie uzyskały wystarczającej akceptacji ekspertów.
Czy jednak wszystkie te filmy powstaną? Instytut ustawowo daje najwyżej połowę budżetu, a producentom coraz trudniej uzbierać drugą część. – Przyznajemy wyższe dotacje niż dotąd, na ogół po 2,5 – 3 mln – mówi Odorowicz. – Zdaję sobie jednak sprawę, że domykanie budżetów będzie coraz trudniejsze. Filmy komercyjne mogą liczyć na wsparcie dystrybutorów, artystyczne będą miały poważne problemy. [srodtytul]Projekty odłożone [/srodtytul] Prywatni inwestorzy w dobie kryzysu i niepewności nie są skorzy do sponsorowania kultury. Dla banków kredyty dla filmów to za duże ryzyko. Prywatne stacje telewizyjne preferują pozycje komercyjne. A z TVP – tradycyjnie najważniejszego polskiego producenta filmowego – niemal wszyscy twórcy odchodzą z kwitkiem. Andrzej Barański przypomina, że jego „Parę osób, mały czas” powstało w całości za pieniądze telewizyjne. Dzisiaj czarno widzi możliwość zdobycia funduszy na „Księstwo”. Janusz Zaorski szykował się już do rozpoczęcia zdjęć do filmu o Marcu ‘68, ale zarząd Piotra Farfała nie zgodził się na przyznanie mu obiecanych wcześniej 1,5 mln zł. – Projektu nie odrzucono, ale też nie zaakceptowano – mówi. – A czas biegnie. Musieliśmy odwołać zdjęcia, ekipa się rozpadła, aktorzy poszli do innych zajęć. Film musi być kręcony wiosną, więc jego realizacja przesunęła się przynajmniej o rok. W studiu „Tor” miała ruszyć przygotowywana od dziesięciu lat produkcja „Jadwigi Andegawenki” Krzysztofa Zanussiego. – Brak umowy z TVP uniemożliwia nam nakręcenie tego filmu – przyznaje szef produkcji studia Janusz Wąchała. Michał Kwieciński, właściciel Akson Studio, współtwórca „Katynia” i „Tataraku”, też ma ogromne problemy. – Nie wiem, czy uda nam się doprowadzić do powstania następnego filmu Andrzeja Wajdy, który chciałby zrobić na 200-lecie urodzin Chopina. Taki obraz musi kosztować 12 – 16 mln zł. A ja niepokoję się nawet o obraz tak niedrogi jak debiut Filipa Marczewskiego „Tabu”, choć ma on doskonały scenariusz. [srodtytul]TVP bez pieniędzy [/srodtytul] Źródło pieniędzy w Agencji Produkcji Filmowej TVP kompletnie wyschło. Najpotężniejszy jak dotąd producent zamiast 27 mln zł ma do dyspo- zycji jedynie 5 mln. Na dodatek 3,2 mln musi pójść na spłatę zobowiązań podjętych w 2008 roku. Na rok 2009 zostało do rozdysponowania 1,8 mln zł, a dzisiaj przeciętny film kosztuje 3 – 5 mln. – Przy naszym budżecie możemy wesprzeć najwyżej trzy projekty – mówi nowy szef Agencji Andrzej Turkowski, który stanowisko objął miesiąc temu. – A rocznie przychodzi do nas około 100 scenariuszy. Pozostaje pytanie, dlaczego zarząd tak drastycznie obciął fundusz na produkcję filmową? – Nowy zarząd TVP chce oszczędzać, żeby wykazać się dobrymi wynikami – komentuje Janusz Zaorski. – To krótkowzroczna polityka, niedługo TVP nie będzie miała czego emitować. Pieniądze wyłożone na film zwracają się wielokrotnie. I muszą powstawać nowe tytuły, bo inaczej w święta telewidzowie na okrągło będą oglądać „Noce i dnie” i „Potop”. Twórcy są tym bardziej rozczarowani, że wielu z nich ma listy intencyjne od poprzedniego zarządu, a przecież – mimo zmian na stanowiskach – powinna istnieć ciągłość państwowej instytucji. Jednak w TVP słyszę, że stacja i tak wspiera kinematografię. W 2008 roku tylko z odpisów abonamentowych odprowadziła do instytutu 9 mln zł, do tego trzeba dodać kwoty z reklam, ich wysokości jednak TVP nie ujawnia. Jak przetrwać kryzys? Do filmów komercyjnych dokładają się dystrybutorzy. Ale co będzie z kinem trudniejszym? – Mam do dyspozycji nagrodę w wysokości 1 mln zł, którą dostaliśmy za zdobycie Złotych Lwów za „Małą Moskwę” – mówi Paweł Rakowski, szef Skorpion Art. – Dzięki temu uda mi się uruchomić produkcję „Markusa” Piotra Trzaskalskiego, bo mam też obietnice współpracy z Canal Plus i firmą dystrybucyjną Syrena. Na debiut Leszka Dawida „Ki” szukam jeszcze pół miliona, ale jest ciężko. Dariusz Jabłoński z Apple Film Production i Piotr Dzięcioł z Opus Film mówią, że od lat liczą każdą złotówkę i starają się zawiązywać koprodukcje. Wtedy można też zyskać wsparcie Eurimages. Dzięcioł, jeden z najważniejszych polskich producentów reklam, dokłada do fabuł z dochodów swojej firmy. Wsparciem są też fundusze regionalne, do których zakładania namawia wojewodów Odorowicz. Dziś dysponują one łącznie 16 mln zł. Ale każdy z osobna ma ok. 1 mln rocznie, a np. w województwie śląskim leży aż 40 propozycji. Tegoroczny Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zapowiada się okazale. W ubiegłym roku powstało w Polsce aż 60 fabuł. Mamy za sobą premiery filmów Wieczyńskiego, Wajdy, Bugajskiego, przed nami nowe filmy Kolskiego, Glińskiego, Falka, Ksawerego Żuławskiego, kilka komedii i kilka interesujących debiutów. – Obawiam się, że ten przegląd może podziałać jak środek znieczulający – mówi Michał Kwieciński. – Tegoroczna produkcja jest plonem boomu ostatnich dwóch lat. Potem odczujemy na ekranach dzisiejszy kryzys. Polskie kino artystyczne jest zagrożone. ? [wyimek]TVP – najważniejszy jak dotąd po PISF producent – zamiast 27 mln zł ma do dyspozycji 5 mln. Na dodatek 3,2 mln musi pójść na zobowiązania z 2008 roku[/wyimek] [i]Podyskutuj z autorką: [mailto=b.hollender@rp.pl]b.hollender@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL