fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Gaz: Unia kontra Rosja

AFP
Zachód próbuje ograniczyć rosyjskie wpływy w Turkmenistanie. I przekonać władze w Aszchabadzie, by sprzedawały gaz do Europy z pominięciem Gazpromu
Rozpoczynająca się dziś w stolicy Turkmenistanu konferencja w sprawie eksportu gazu kaspijskiego będzie swoistą próbą sił między Zachodem i Rosją. Przyjadą tam politycy i szefowie firm gazowych z trzech kontynentów.
Turkmenistan należy do krajów o największych na świecie zasobach gazu ziemnego, ale od lat śle surowiec do Europy za pośrednictwem rosyjskiego Gazpromu i jego rurociągów.
Dla Unii i USA szczególnie ważna jest zmiana tej polityki. Konferencja będzie okazją do przekonania prezydenta Turkmenistanu, by przesyłać gaz, bez rosyjskiego pośrednictwa, planowanym rurociągiem Nabucco. Ta inwestycja umożliwi dostawy surowca z rejonu Morza Kaspijskiego przez Azerbejdżan, Turcję i Grecję do Europy Środkowej. Na razie tylko Azerowie zapewnili, że dostarczą gaz do Nabucco, ale będzie to ok. 10 mld m sześc. rocznie, podczas gdy cały projekt przewidziano na 31 mld m sześc. Choć wydaje się mało prawdopodobne, że na konferencji sam prezydent Gurbanguly Berdymukhamedow zadeklaruje chęć dostaw gazu do Nabucco, to nawet wstępne zapewnienie w tej sprawie jednego z jego przedstawicieli byłoby bardzo dużym sukcesem dyplomatów UE.
Może to być jednak trudne, zwłaszcza że Rosję reprezentować będą oprócz szefa Gazpromu Aleksieja Millera wicepremier Igor Sieczin oraz minister ds. energii Siergiej Szmatko. Natomiast Bruksela wysyła do Aszchabadu swojego przedstawiciela ds. azjatyckich Pierre Morel, a Stany Zjednoczone, także popierające Nabucco, George’a Krola, będącego pełnomocnikiem ds. Azji sekretarz stanu Hilary Clinton.
Szanse na poparcie eksportu turkmeńskiego gazu z pominięciem Rosji wzrosły po tym, jak na początku kwietnia doszło do poważnej awarii gazociągu, którym surowiec płynął do Rosji. Władze w Aszchabadzie wtedy po raz pierwszy ostro skrytykowały Gazprom za brak szybkiej reakcji. Kryzys był na tyle poważny, że premier Władimir Putin wysłał do prezydenta Turkmenistanu delegację z udziałem wicepremiera Sieczina i prezesa Gazpromu. Sygnałem świadczącym o zwrocie w polityce gazowej Turkmenów stało się porozumienie, jakie zawarł niemiecki RWE z władzami w Aszchabadzie w sprawie eksploatacji złóż. RWE jest uczestnikiem konsorcjum, które przygotowuje Nabucco.
Gra o tę inwestycję, dzięki której Unia zmniejszyłaby zależność od dostaw z Rosji, toczy się też w Europie. Rosjanie próbują odwieść niektóre kraje Wspólnoty, m.in. Bułgarię i Węgry, od poparcia tego projektu i przekonać je do własnej inwestycji, South Stream. To gazociąg przez Morze Czarne do Włoch i Grecji, konkurencyjny wobec Nabucco.
Oba projekty będą też tematem konferencji, która rozpocznie się w piątek w Sofii. I choć nie pojedzie tam Władimir Putin, by promować South Stream, to jednak liczy, że przekona władze bułgarskie w przyszłym tygodniu, gdy premier Siergiej Staniszew będzie w Moskwie. (Bułgaria jest całkowicie uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA