fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Prokuratura podejrzewa Cenckiewicza i Gontarczyka o ujawnienie notatki UOP

Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy prowadzi śledztwo w sprawie możliwości ujawnienia tajnych dokumentów w wydanej przez IPN książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii".
[b]W załączniku publikujemy strony 471- 474 książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii"[/b]
Za co prokuratura ściga Gontarczyka i Cenckiewicza? Jak się dowiedzieliśmy, w śledztwie chodzi o ujawnioną przez historyków notatkę służbową z UOP z 1991.
Rzecznik bydgoskiej prokuratury Jan Bednarek poinformował tylko (potwierdzając informację portalu trojmiasto.pl), że "śledztwo dotyczy ujawnienia w 2008 r. tajemnicy państwowej przez zamieszczenie w jawnym dokumencie treści zawartych w dokumencie objętym klauzulą tajności".
– Postępowanie zostało wszczęte 9 stycznia przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, ale Prokuratura Apelacyjna przekazała nam sprawę do prowadzenia w połowie marca - powiedział rzecznik. Zarówno Bednarek, jak i rzeczniczka gdańskiej Prokuratury Okręgowej Grażyna Wawryniuk odmówili podania, jakich dokumentów dotyczy śledztwo, argumentując to klauzulą tajności postępowania.
"Rz" ustaliła, że źródłem kłopotów historyków jest dokument umieszczony przez nich na stronach 471- 474 książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". To sporządzona 20 czerwca 1991 roku notatka służbowa por. Krzysztofa Bolina z delegatury UOP w Gdańsku. Dokument opisuje oględziny akt sprawy obiektowej kryptonim "Arka".
W dokumencie UOP jest informacja, że w aktach tej sprawy jest notatka oficera SB Edwarda Graczyka z rozmowy przeprowadzonej z Lechem Wałęsą 19 grudnia 1970 roku. Poza tym jest informacja o tym, że doniesienia od TW "Bolka" przejmował czasami rezydent wydziału III KW MO w Gdańsku o ps. "Madziar". Funkcjonariusz UOP napisał też w notatce, że "Arkę" SB wszczęła w 1971 roku w sprawie Stoczni Gdańskiej.
Śledztwo jest prowadzone "w sprawie", co oznacza, że dotychczas nikomu nie postawiono zarzutów. Prokuratorzy mają wyjaśnić, czy doszło do naruszenia art. 265 par. 1 Kodeksu karnego, który za "ujawnienie lub wbrew ustawie wykorzystanie informacji stanowiących tajemnicę państwową" przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
- To jest zupełny absurd, państwo policyjne i nagonka polityczna - tak Piotr Gontarczyk komentuje w rozmowie z TVN24 podejrzenia o ujawnieniu tajemnicy państwowej.
Książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" ukazała się w połowie zeszłego roku. Jej autorzy postawili tezę, że Wałęsa w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB. Publikacja wywołała wiele kontrowersji.
[ramka][b]Cenckiewicz i Gontarczyk[/b] w pracy korzystali z dokumentów SB i MSW oraz pochodzących z 90. lat dokumentów UOP przechowywanych w archiwach ABW.
W książce opublikowano m.in. tajne dokumenty UOP związane ze sprawą "wypożyczenia" w 1992 r. przez ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsę akt agenta "Bolka" (które wróciły zdekompletowane), zaginięcia innych akt SB w UOP w Gdańsku, a także przejęcia innych akt SB podczas tajnej akcji UOP w 1993 r. u b. oficerów SB w Gdańsku. W opublikowanych w książce dokumentach nie zamieszczono chronionych prawem danych oficerów UOP.
W czerwcu 2008 r. rzeczniczka ABW mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska informowała, że w 2007 r. ABW - jako następca prawny UOP - odtajniła na wniosek IPN dokumenty opublikowane w książce o Wałęsie. Dodała, że IPN wystosował wtedy podziękowania dla ABW. - Proces odtajnienia dokumentów będzie ponownie przeanalizowany - mówiła rzeczniczka ABW, nie rozwijając wówczas tej wypowiedzi. - Nie mamy nic do powiedzenia w tej sprawie - powiedziała zaś dziś.
Zgodnie z prawem ABW odpowiada za zachowanie tajemnic państwowych i jest uprawniona do badania przypadków ich ujawnienia.[/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA