• 19.07.2018

Ci, co zostali, walczą o dorsza

Potężne niegdyś rybołówstwo dzisiaj zachowało się w niewielkim stopniu, głównie na Bałtyku.O ile zachodniopomorscy armatorzy handlowi przetrzymali trudny okres, mocno redukując koszty i flotę, o tyle część rybołówstwa całkowicie przestała istnieć.Chodzi o flotę dalekomorską. Niczym nieskrępowany dostęp do światowych łowisk, teza o niższych kosztach uzyskania kilograma białka z ryby niż z produkcji zwierząt lądowych spowodowały, że od lat 50. sektor ten rozwijał się prężnie. W latach 70. polska flota dalekomorska liczyła 139 trawlerów oraz 10 chłodnicowców. Na całym świecie można było spotkać statki świnoujskiej Odry, szczecińskiego Gryfa czy Transoceanu albo gdyńskiego Dalmoru. Głównym rejonem działania był północny Atlantyk, a połowy w latach 70. przekraczały 300 tysięcy ton rocznie.Ogromne zainteresowanie połowami spowodowało zagrożenie światowych łowisk. W 1982 r. ostatecznie zakończyła się era swobodnych połowów - Polsk...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL