fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Polska będzie najlepsza

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jedyna w Europie ma odnotować w tym roku wzrost PKB. Według Economist Intelligence Unit inne kraje, także na świecie, pogrążą się w kryzysie
Polska może liczyć na rozwój w tempie 0,7 proc. W zestawieniu z innymi krajami Europy czy Ameryką to wynik znakomity. Na tle światowych gospodarek plasuje nas na szóstej pozycji.
Gospodarki, które będą w tym roku rosły, można policzyć na palcach. W najnowszym wydaniu „The Economist” podaje, że najsilniej ciągle jeszcze będą się rozwijały Chiny, osiągając 6-proc. wzrost PKB. Na drugim miejscu będą Indie notujące 5-proc. wzrost, a zaraz za nimi Egipt z wynikiem 3,9 proc. Rok później polski PKB wyraźnie przyspieszy. „The Economist” szacuje, że rok 2010 zamkniemy wzrostem na poziomie 2,2 proc. Średnioroczna inflacja w tym roku sięgnie 3 proc., czyli 0,5 pkt proc. powyżej celu inflacyjnego.
Gazeta sięga też po ostatnie dane dotyczące bezrobocia – 10,9 proc. w lutym – i produkcji przemysłowej, która spadła o 14,9 proc. Nasi analitycy uznali je za bardzo pesymistyczne, jednak gdy porównamy je z wynikami np. Japonii, gdzie poziom produkcji spadł o 30,8 proc. czy Korei Płd. – spadek o 25,6 proc. – to nasz wynik nie jest najgorszy. Pod względem bezrobocia zajmujemy jednak dość wysoką pozycję, większość krajów jeszcze notuje wynik jednocyfrowy. Najgorzej pod tym względem jest w RPA, gdzie bez pracy pozostaje 21,9 proc. ludzi, Kolumbii – 14,2 proc., oraz Hiszpanii – 14,2 proc. Większe bezrobocie niż nad Wisłą ma jeszcze Turcja – 12,3 proc., oraz Belgia – 11,2 proc. Dodatni wyniki wzrostu w sytuacji, gdy Niemcy dołują – „The Economist” prognozuje spadek dla tamtejszej gospodarki o 3,2 proc., a Wielkiej Brytanii -3,1 proc. PKB – cieszy, ale 0,7 proc. wzrostu dla Polski to gorszy wynik, niż zakłada rząd. Ostatnie szacunki resortu finansów mówią o wzroście 1,7 proc. Zdaniem Łukasza Tarnawy, głównego ekonomisty PKO BP, prognozy EIU są trafne, ale istnieje niestety ryzyko korekty w dół. – Nasze szacunki mówią o wzroście 0,8 proc. i wierzymy, że jest to do osiągnięcia przy założeniu, iż inwestycje nie spadną niżej niż 10 proc., a konsumpcja wyniesie przynajmniej 2 proc. – wyjaśnia ekonomista. – Poza tym cały czas liczymy na dodatni wpływ eksportu netto, czyli że wysoki spadek eksportu będzie niwelowany przez jeszcze większy spadek importu. Tarnawa uważa, że jeśli nasz rząd zdoła w tym roku uruchomić pieniądze z Unii Europejskiej przypadające na nową perspektywę, to z pewnością uda się złagodzić spowolnienie gospodarcze. Pozytywne prognozy dla Polski nie dziwią Ryszarda Petru z SGH. – Jesteśmy mniej uzależnieni od eksportu niż np. Czechy, Słowacja czy Węgry, gdzie 80 proc. PKB zależy od niego. U nas jest to 40 proc. – wyjaśnia. – To oraz znacznie większa odporność systemu finansowego powoduje, że jesteśmy mniej narażeni na recesję. Spowolnienie wywołuje fakt, że silnie wyhamowały Stany Zjednoczone i stare kraje UE, a nie ogromne spadki eksportu czy kłopoty banków. Petru dodaje, że jeśli sprawdzi się prognoza dla Niemiec na poziomie -3 proc., to my mamy szansę na rozwój w granicach 1 – 2 proc. PKB. Jednak jeśli sprawdzi się prognoza Commerzbanku mówiąca o spadku o 7 proc. PKB, to raczej czeka nas recesja. Economist Intelligence Unit jest częścią grupy The Economist, z którą współpracuje „Rz”. [i]The Economist w Internecie: [link=http://www.economist.com]www.economist.com[/link][/i] [ramka][b]„Polska wchodzi w recesję?” nr. 72/2009 czwartek 26 marca prof. Dariusz Filar, członek RPP[/b] Prognozy EIU są jednymi z bardziej wiarygodnych. Potwierdzają, że na wzrostowej ścieżce utrzymają się gospodarki wschodzące, czyli azjatyckie tygrysy, i w Europie Polska. Wcześniejsze analizy EIU podkreślały, że nasz kraj ma duży rynek wewnętrzny, a społeczeństwo broni osiągniętego poziomu konsumpcji. To zresztą jest zbieżne z wzrostowymi prognozami krajowych instytucji. Tak więc należy przypuszczać, że dodatni wynik będzie w głównej mierze zasługą właśnie konsumpcji wewnętrznej. Wzrost o ok. 1 proc. to prognoza, która jest też bliska NBP. W taki poziom również wierzę. Faktem jest jednak, że jest ona niższa od szacunków rządu. Jeśli się spełni, rząd będzie miał większe trudności z utrzymaniem deficytu na założonym poziomie. [i]not. eg[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA