fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Do sądu po ratunek

Jean- -Francois Ott. Budowany przez jego firmę apartamentowiec Złota 44 stał się symbolem kryzysu w stolicy
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jean-Francois Ott, prezes Orco Property Group. Szedł jak burza, ogłaszając prestiżowe projekty jak Złota 44 w Warszawie. Teraz ma problemy, a przed wierzycielami musi go chronić sąd
Zawsze elegancki, roześmiany i zadowolony z siebie. W ciągu 15 lat zrealizował ponad 100 projektów. Jednym z kolejnych miał być 200-metrowy apartamentowiec Złota 44, planowany w miejscu centrum handlowego City Center w Warszawie. Odkąd ogłosił ten plan, dużo częściej pojawiał się w Polsce. Teraz dobra passa się odwróciła.
Warszawski projekt jest faktycznie imponujący – szklany żagiel, nowy symbol stolicy – takie opinie przeważały. – Nie będą to superluksusowe mieszkania, ale apartamenty o wysokim standardzie. Wielu młodych ludzi będzie na nie stać – mówił. Lekko mijał się z prawdą – 1 mkw. miał kosztować według nieoficjalnych informacji 7 – 10 tys. euro, a dwupoziomowe mieszkania na najwyższych piętrach nawet 10 tys. euro za mkw. Choć plany były imponujące, z budową od początku były problemy. Przeciągały się procedury, protestowali mieszkańcy stojącego obok bloku, których wieżowiec miał odciąć od światła. Orco miało części zaproponować wykup mieszkań, wyremontować dach i umocnić konstrukcję budynku. Budowa w końcu ruszyła, ale po zrealizowaniu części prac tempo znacznie spadło.
To niejedyny problem, z jakim zmaga się Jean-Francois Ott, i trudno prognozować, czy mimo tak dużego doświadczenia będzie w stanie przeprowadzić firmę przez zawirowania. Jest świetnie wykształcony, skończył ekonomię w renomowanym Instytucie Nauk Politycznych, biegle mówi po francusku, angielsku i niemiecku. Przez półtora roku pracował w Korei Południowej dla francuskiej grupy Framatome. W 1991 r. miał zaledwie 26 lat, gdy został jednym z założycieli Orco. Dla firmy kupił pierwszy biurowiec w Pradze, potem otworzył filie w kolejnych miastach. W 2000 r. wprowadził firmę na giełdę w Paryżu, trzy lata później przejął IPB Real, lidera na rynku mieszkaniowym klasy średniej w Czechach. W 2005 Orco weszło na giełdę w Pradze, umocniło też pozycję na rynku niemieckim, przejmując Viterra Development. Później spółka zadebiutowała na parkietach w Warszawie i Budapeszcie. Wszystko wyglądało świetnie, ale od kilku miesięcy ze spółki płyną same złe informacje. Przez rok akcje straciły ponad 90 proc. wartości. Publikację rocznego raportu przesunięto na koniec marca, przez co zawieszono giełdowe notowania. Analitycy zwracają uwagę, że Orco opuściło 12 osób z kierownictwa. Na przełomie września i października ub.r. Ott zmniejszył zaangażowanie w spółce z 11,5 do 1,6 proc. „Nie zmniejsza to w żaden sposób mojego zaufania i oddania dla Orco” – napisał wówczas w oświadczeniu. Wczoraj wystąpił do sądu we Francji o ochronę przed wierzycielami – i otrzymał ją. Analitycy prognozują, że w 2008 r. strata netto Orco wyniesie 66,5 – 115 mln euro, w porównaniu z 87,5 mln zysku w 2007 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA