fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Koniec sporu – Moritz wrócił do Niemiec

Niedziela 15 marca – pożegnanie Moritza (stoi tyłem) z polską rodziną m.in. babcią (pierwsza z lewej) i mamą (druga z lewej). Za chwilę odjedzie z ojcem (z prawej) do Niemiec
Rzeczpospolita
Beata Pokrzeptowicz-Meyer oddała syna ojcu. – Jeśli będę kontaktowała się z nim, a nie z Jugendamtem, wszystko powinno być dobrze – mówi „Rz”
– Porozumienie to wygrana Moritza. Jestem dumny z tego, że tak wspaniale się to zakończyło – wtóruje jej mec. Jacek Franek, pełnomocnik Dirka Meyera, ojca dziesięcioletniego Moritza.
Chłopiec, który przez prawie pół roku ukrywał się z matką w Polsce, w niedzielę wieczorem wyjechał z ojcem do Niemiec. Ta historia wywołała ogromne poruszenie w Polsce i w Niemczech. W październiku 2008 r. zdesperowana Beata Pokrzeptowicz-Meyer, którą niemiecki sąd pozbawił praw rodzicielskich, porwała Moritza z ulicy w Düsseldorfie. Przekonywała wtedy, że była to jedyna szansa, by syn nie stracił z nią kontaktu i jej nie zapomniał. – Chcę, żeby Moritz mógł kochać oboje rodziców, by mógł rozmawiać dwoma językami – mówiła „Rz” tydzień po porwaniu.
Zarzucała niemieckim władzom, sądom i Jugendamtom (urzędom ds. młodzieży) dyskryminację rodziców z innych państw. Zapowiadała walkę o syna. Również Dirk Meyer, ojciec chłopca, nie zamierzał odpuścić. Kobieta była ścigana listem gończym. Musiała się ukrywać. Po prawie pół roku zdecydowała się na mediacje z ojcem. W ostatnią niedzielę doszli do porozumienia: chłopiec zamieszka w Niemczech z ojcem, ale będzie mógł bez ograniczeń widywać się z matką. – Wydaje się, że oboje coś przemyśleli i mają do siebie zaufanie – mówi jeden z członków rodziny Beaty Pokrzeptowicz. – Świadczy o tym wycofanie skargi o ściganie przez byłego męża i obietnica normalnych kontaktów z synem. – Chyba zrozumieli, że muszą razem współistnieć i na obojgu spoczywa odpowiedzialność za to, jaka będzie przyszłość ich dziecka – dodaje mecenas Franek. Ubolewa, że sprawa Moritza została upolityczniona. Beata Pokrzeptowicz ma nadzieję, że jej kontakty z synem będą już normalne i niczym nie ograniczane: – Jeśli będę kontaktowała się tylko z ojcem Moritza, a nie z niemieckimi sądami i Jugendamtem, jest nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Na Jugendamty i niemieckie sądy ograniczające lub odbierające prawa do dzieci rodzicom innych narodowości skarży się wiele osób. „Rz” opisywała kilka takich przypadków. Do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wpłynęło ponad 200 tego rodzaju skarg. W styczniu 2009 r. przyjęła ona dokument stwierdzający, że Jugendamty dopuszczają się wielu naruszeń zasady niedyskryminowania ze względu na narodowość i powinny być poddane demokratycznej kontroli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA